Translate

ABC raka piersi


Nie będę się mądrzyć. Od wykrycia mojej choroby i podjęcia leczenia minęło 9 lat. Każda choroba jest inna, inny jest sposób leczenia i dochodzenia do zdrowia fizycznego i psychicznego. Są różne rodzaje raka piersi: o różnej budowie, różnie umiejscowione. Można o tym poczytać na stronie- ABC Raka Piersi. Na tej samej stronie można przeczytać -Wcześnie wykryty rak piersi, w niskim stopniu zaawansowania jest nie tylko wyleczalny, ale poprzez odpowiedni zabieg operacyjny i skojarzone z nim leczenie daje kobietom możliwość zachowania piersi. Leczone w ten sposób pacjentki szybko wracają do życia zawodowego bez widocznego uszczerbku na wyglądzie, pozostając w dobrej kondycji psychofizycznej - co jest jednym z elementów uzyskania pełnego wyleczenia.

Dlaczego nikt nie zaproponował mi takiego leczenia? Spełniałam wszystkie kryteria: guz nie przekraczał 1cm, wezły były czyste. Dlaczego to nowoczesne leczenie mnie ominęło?
http://amazonki.net/artykuly/czytaj/1163/leczenie/rak-piersi-usuwanie-wezlow-chlonnych-nie-zawsze-konieczne.
Dzisiaj już wiem - im mniejszy guz - tym mniej drastyczne i krótsze leczenie- bez hormonoterapii ( guzy hormonozależne ), radioterapii i chemioterapii.

Mój guz był latwo wyczuwalny palcami, widoczny w badaniu USG, niewidoczny w mammografii, ze względu na gruczołową budowę piersi !!!!!!!!!!!

Nikt nie mówi jak wygląda życie po mastektomii i usunięciu wezłów chłonnych: o ręce-właśnie tak o ręce, która staje się niesprawna i wymaga rehabilitacji do końca życia.
Różnicę między kończynami- występuje znaczny przykurcz- niweluje długotrwała rehabilitacja.
Po usunięciu węzłów chłonnych często występuje dodatkowo obrzęk limfatyczny, a to już poważna sprawa. Nie wolno dźwigać, nagrzewać ręki. Zachodzą zmiany w obręczy barkowej i kręgosłupie.
Rehabilitacja i rehabilitacja.
Wiele łez trzeba wylać, aby zaakceptować nowy stan. To trauma, która biegnie odrębnym torem obok leczenia raka.

Byłam i bedę za leczeniem oszczędzającym ,... za świadomym wyborem, bo to nasze zdrowie, nasze życie i ważna jest jego jakość !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Ten koszmarny dzień operacji ciągle wraca do mnie i jest źródłem stresu i łez. Opisałam go w " Spotkaniu z rakiem "

Blog jest odzwierciedleniem chwil z pasją życia i życia z pasją.
Jego tematyka ?
Czy osoba po leczeniu choroby nowotworowej musi pisać tylko o swojej chorobie ?






Do poczytania:

Obserwatorzy

13 lutego 2014

Wracamy na drzewo

  Witajcie ponownie
Jestem zapracowana i nie miałam zamiaru pisać, ale...
dowiedziałam, że ktoś z mojej rodziny- kobieta, która chorowała na raka piersi ma wyjątkowo agresywną jego formę....
Co tu dużo mówić- nastąpił przerzut do mózgu.
Bardzo cierpi....
W Jej rodzinie -ze strony ojca - wszyscy umierają na raka. Jej rodzeństwo również....nie jest wolne od zmutowanego genu.

Mój rak nie był dziedziczony.
Za stan naszego zdrowia w 53 % odpowiada styl życia,  tylko w 21 % dziedziczność (nie jest ze mną spokrewniona ), 16 % opieka zdrowotna, a 10 % środowisko.

Wzrost zachorowań na raka rośnie lawinowo- czytam co polecił Onet. To Tsunami....
W ' Polityce ' z kolei piszą o leczeniu nowotworów w prywatnych zakładach, które w warunkach ambulatoryjnych podają zmniejszone dawki chemii, żeby uniknąć skutków ubocznych tejże.....
Jeden z podobnych artykułów w  ' Polityce '
http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1566427,1,coraz-dluzsze-kolejki-do-lekarzy.read

Kiedy rozmawiam z ludźmi zdrowymi i mówię, że coś jest rakotwórcze- to słyszę :
- A co nie jest ?
- Na coś trzeba umrzeć .... itd.
Jak człowieka nic nie boli..... i nie sięgnie dna... to -  na coś trzeba umrzeć ....

Ja jako rakowy ozdrowieniec cenię profilaktykę- zapobiegać, a nie leczyć....
Dlatego często opuszczam moje wstrętne miasto, którego pobocze pokrywa czarny śnieg.
Czarna jest również trawa na trawniku tuż przy ulicy.... - my tym oddychamy....

Często jeżdżę na Pogórze Dynowskie. 
Z trudem wyjeżdżamy na ostatnie wzniesienie przed domem Jaworów. Zostawiamy samochód przy rozwidleniu drogi asfaltowej z szutrówką i dalej już idziemy na piechotę po skrzypiącym, bielusieńkim śniegu- z plecakami na plecach, w ochraniaczach na buty i z kijkami w rękach.

W tym miejscu droga jest jeszcze przejezdna,
 ale wyżej można przejechać tylko saniami, zaprzężonymi w konie.
 Temperatura + 7  stopni .
Dużo tu dzikiej zwierzyny, na którą  czekają wnyki, potrzaski i pułapki kłusowników... 
 Mają doskonały wzrok i słuch, i czmychają błyskawicznie.
 
Takie było przed laty moje  miasto - takie samo i za to je lubiłam...
Rozkosz- jest cieplutko, rześko, czyste powietrze - tak jak kiedyś na mojej działce w mieście.....
Ileż to już lat temu - ponad 20 ....., dopóki nie pobudowano ciepłowni....., ale i 10 lat temu nie było jeszcze źle..... ?
W tym momencie przypomina mi się kolejne  onkologiczne zalecenie:
Jeżeli mieszkamy w dużym, zadymionym mieście, wysoki poziom tlenku węgla w atmosferze wiąże się silnie z hemoglobiną, osłabiając nasz organizm.
Najprostszymi sposobami, by krew miała więcej hemoglobiny jest :
- zwiększyć wysiłek fizyczny
- częściej wyjeżdżać w góry ( obniżone ciśnienie atmosferyczne pobudza szpik kostny do produkcji hemoglobiny.
 

Chciałabym dzisiaj żyć w takich właśnie warunkach , może troszkę jak Ania, którą miałam okazję już poznać i Piotr.
Kiedyś żyłam podobnie i byłam bardzo, bardzo szczęśliwa....
Chciałabym otaczać się ludźmi podobnie myślącymi..... , jak  Młode SiekieryJaworowie .

Olę zasypało, jajka od zielononóżek  się marnują, leżąc w lodówce.
Postanowiłam zrobić z nich gałąbki i zaczęłam szukać przepisu.
Przepisu nie znalazłam, ale znalazłam notatki z Konferencji Zdrowej Żywności, z wykładu, z lat 80 - tych...
Miał on miejsce 26.06. 1986 roku... - już wówczas miałam w piersi maleńki zaczątek guza- 3 ziarnka piasku.....
Przeglądam notatki :

- Nawożenie dolomitem łąk i pastwisk- rola magnezu w neutralizacji kwaśnych deszczów, ołowiu
- poprawa funkcjonowania układu odpornościowego

Tę część wykładu prowadził profesor Julian Aleksandrowicz.
Był on lekarzem internistą, profesorem medycyny, pionierem krwiodawstwa, jednym z pionierów polskiej myśli ekologicznej.
Propagował zasady ekologicznej profilaktyki zdrowotnej.

Jeżeli z jednej strony huta aluminium nasyca nas fluorem, huta żelaza dwutlenkiem siarki, liczne pojazdy zatruwają nas ołowiem, pożywienie zanieczyszczone jest substancjami rakotwórczymi, to zbliżamy się do granicy samounicestwienia. Czynniki te uszkadzają nasz organizm i powinniśmy się przed nimi bronić, stosując rozsądną profilaktykę zdrowotną, która o wiele mniej kosztuje niż leczenie skutków tych zagrożeń.
Dzisiaj profilaktyka ekologiczna jest wyzwaniem naszych czasów.

Jako pierwszy w Polsce zwrócił uwagę na rolę magnezu i innych biopierwiastków w prawidłowym funkcjonowania organizmu człowieka, zwierząt i roślin. 
Rozpoczął walkę o dolomitowanie gleb - nawozami magnezowych.
Podobnym niezrozumieniem, a nawet wyszydzaniem, zakończyły się apele profesora o stosowanie magnezu w leczeniu.
To jemu zawdzięczamy obecne, powszechne stosowanie preparatów magnezowych w lecznictwie i profilaktyce z bardzo dobrym skutkiem.
Opowiadał się za ratowaniem lasów, gleb, powietrza i wody przed skutkami cywilizacji technicznej, poprzez budowę oczyszczalni i stosowanie elektrofiltrów.Opowiadał się za wprowadzeniem benzyny bezołowiowej oraz rozwojem zakładów przemysłowych, których działalność nie przyczynia się do pogorszenia czystości powietrza.

Wyprzedził czasy, w których żył. Wykreował wiele teorii i wizji, które dopiero teraz zyskują popularność i stają się wymogiem nowych czasów.
Można wymienić wśród nich chociażby: wyeliminowanie z ruchu miejskiego pojazdów spalinowych i dopuszczenie do centrów miast wyłącznie pojazdów zasilanych bateriami akumulatorowymi, instalowanie na dachach domów urządzeń absorbujących energię słoneczną, stworzenie osobnych ścieżek ruchu dla rowerzystów.
Przestrzegał przed wzrastającym zanieczyszczeniem żywności pierwiastkami trującymi takimi jak kadm, ołów, rtęć itp. oraz azotanami, azotynami, które przyczyniają się do wzrostu zapadalności na choroby nowotworowe.

Część wykładu o azotanach i azotynach  poprowadził profesor Smyk.

Nawożenie upraw znaczną ilością nawozów azotowych i gnojowicą powoduje biotransferację azotu. Związki azotowe są pobierane przez rośliny, przechodzą z opadami do wód, potoków, gdzie niszczą reproduktywność ryb i życie w wodach, powodują białaczki u bydła, ponieważ są prekursorami toksycznych nitrozoamin.
Razem z pestycydami, powodują spadek odporności roślin i zmiany genetyczne grzybów saprofitycznych , bytujących w glebie, które zaczynają wytwarzać mykotoksyny .

Nitrozoaminy

 - ( Zwykle rzadko czytacie to co zawarte jest pod linkami, pozwoliłam więc sobie wstawić tu fragmenty opracowania Adriany Nowak i Zdzisława Lubisza -

' Karcynogeny w przewodzie pokarmowym człowieka '

Nitrozoaminy mogą znajdować się w żywności, a także w kosmetykach, produktach farmaceutycznych, dymie tytoniowym, wodzie pitnej, powietrzu, wyrobach gumowych.

Powszechnie występują w produktach mięsnych (zwłaszcza peklowanych i wędzonych),

do których dodano azotany(III) i azotany(V), stosowane jako dodatki podczas produkcji lub jako konserwanty do gotowych produktów.
Jony azotanowe(V) oraz ich prekursory– jony azotanowe(III) występują także w roślinach jadalnych, które pobierają je z gleby wraz z wodą w postaci rozpuszczalnych soli.

Zwiększonemu ich poborowi sprzyja nawożenie oraz stosowanie środków ochrony, takich jak insektycydy, herbicydy i fungicydy.

Głównym źródłem egzogennym jonów azotanowych jest: sałata, marchew, szpinak,
seler i buraki (ponad 1000 mg/kg); ziemniaki, kapusta (100-1000 mg/kg) oraz
pomidory (do 100 mg/kg).

Spośród wszystkich związków N-nitrozowych, nitrozoaminy są odpowiedzialne za indukcję nowotworów w różnych organach, najczęściej wątroby, jelita grubego, płuc, trzustki, żołądka, nerek, pęcherza moczowego, przełyku i języka.

Wszystkie nitrozoaminy wykazują właściwości genotoksyczne, mutagenne, teratogenne
i karcynogenne, powodując, m.in. alkilowanie DNA.

Nitrozoaminy wystepują również w produktach mrożonych w temperaturze poniżej - 20 stopni

Wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne (WWA)


Policykliczne węglowodory aromatyczne (polycyclic aromatic hydrocarbons - PAH) to związki występujące
 w dymie papierosowym, grillowanym i wędzonym mięsie, zanieczyszczonym miejskim powietrzu, spalinach oraz liściach herbaty .

Wykryto je także w przetworach mlecznych, owocach, warzywach, olejach oraz zbożach. 

Do WWA zalicza się około 250 substancji, z których 16 jest szczególnie niebezpiecznych dla zdrowia i środowiska, a 6 z nich (głównie benzo[a]piren - B[a]P oraz 1,2,5,6-dibenzoantracen)  wykazuje właściwości kancerogenne.  

WWA to produkty niepełnego spalania substancji organicznych.

Występują w mięsie, rybach grillowanych oraz wędzonych. WWA powstają w efekcie pirolizy tłuszczu podczas smażenia i pieczenia, zwłaszcza nad otwartym ogniem.    

 

Przetworzona termicznie żywność szczególnie obfituje w te karcynogeny. !!!!!!!!!!
 
WWA wykryto w wędzonych rybach i mięsie w ilości 200 μg/kg, w pieczonym mięsie w ilości
130 μg/kg, podczas, gdy w surowej żywności występują w stężeniach od 0,01do 1 μg /kg .
Zależnie od stylu życia dawka WWA, na którą narażony jest człowiek, wynosi średnio 3 μg/dzień
w przypadku osób niepalących.
Palacze są dodatkowo narażeni na 2-5 μg/dzień ( jedna paczka papierosów) lub nawet do 15 μg/dzień (3 paczki papierosów dziennie).
Znaczącym zagrożeniem są oleje roślinne, margaryna, a także kawa i herbata, ze względu na proces palenia ziaren oraz suszenia liści.
Szczególnie dużo tych związków, bo aż 2-5 mg/kg, wykryto blisko autostrad w powietrzu, glebie, liściach  i florze glebowej, podczas gdy w czystym środowisku WWA występują w zakresie 5-100 μg/kg.

Heterocykliczne aminy aromatyczne (HCA) 

HCA (heterocyclic aromatic amines) to grupa związków, będących produktami pirolizy
aminokwasów i białek, które powstają podczas termicznej obróbki żywności
(gotowanie, smażenie, pieczenie, grillowanie), głównie mięsa czerwonego oraz ryb.

W wysokiej temperaturze (150 300 °C) aminokwasy, budujące białka mięsa ulegają
reakcji z kreatyną i sacharydami występującymi w mięśniach (reakcja Maillarda), tworząc
w ten sposób HCA .
Powstają więc głównie na powierzchni mięsa i ryb pieczonych nad otwartym ogniem.
W temperaturze niższej (150 - 200oC) na powierzchni smażonego mięsa, jak również w wywarze mięsnym, powstają produkty pochodne, tj.chinoliny, chinoksaliny i pirydyny, równie niebezpieczne, jak HCA.
HCA są tworzone w wyniku obróbki termicznej produktów spożywczych, zawierających
białka, tj.: ryb, wołowiny, drobiu, wieprzowiny itp.
Zawartość HCA w żywności jest zróżnicowana i wynosi od kilku do kilkuset ng/g żywności.
Pomimo, że związki te znajdują się w pożywieniu w śladowych ilościach, ich obecność
jest bardzo istotna, biorąc pod uwagę silne właściwości mutagenne i karcinogenne .

Ilość HCA powstałych podczas obróbki termicznej mięsa nie jest stała i zależy od
− czasu i temperatury - ilość powstałych HCA jest wprost proporcjonalna do czasu i temperatury termicznej obróbki mięsa;
rodzaju mięsa - najwięcej HCA znajduje się w dobrze wysmażonym, czerwonym mięsie;
sposobu przygotowania - mięso poddane procesowi marynowania, smażenia lub
grillowania zawiera więcej HCA niż mięso niepeklowane lub gotowane.

Należy pamiętać, że
HCA wykryto również w winie, piwie, dymie papierosowym oraz w dymie powstającym
podczas obróbki mięsa, tak więc ekspozycja na te związki dotyczy także drogi
inhalacyjnej. Tą drogą pobierana jest głównie PhIP, która jest obecna także w spalinach
samochodowych, w popiele pochodzącym ze spalarni śmieci oraz w powietrzu.
Jednakże HCA działają przede wszystkim na geny, których mutacje mają istotne znaczenie w powstawaniu nowotworów jelit, a także piersi.

Miało być krótko, a wyszło- jak zwykle - czyli wykład w iście profesorskim stylu, co nie było moim zamiarem.

Od wykładu i konferencji minęło prawie 30 lat i co się zmieniło ?

-  Onkologiczne turbodoładowanie czyli wszystko odwrotnie, jakby ludziom zabrakło samozachowawczego instynktu.
 Profesor Aleksandrowicz czyli Doktor Twardy zmarł 2 i pół roku po wykładzie - przyczyną była choroba nowotworowa.....

 No dobrze, a co ja zmieniłam w swoim życiu ?

Kupuję ekologiczne produkty, mam owoce z własnego sadu ( jeszcze za mało ), troszkę swoich warzyw uprawianych na kompoście i chronionych przy pomocy preparatów biologicznych.
Wracam do starych odmian jabłoni, na wysoko rosnących podkładkach, które wcale nie wymagają oprysków.
Z kilku tysięcy uprawianych odmian jabłoni, pozostało w uprawie tylko kilkadziesiąt.
To samo dotyczy ras zwierząt.

                                     Zielononóżki nie boją się niskich temperatur, każda okazję wykorzystają,
by pochodzić po zielonej trawce.
 Czubatek polskich przedstawiać nie trzeba.

 
Polecam Wam  czasopismo Biokurier, gdzie możecie znaleźć wiele cennych porad, odnośnie upraw ekologicznych.
Nie jem wieprzowiny, wołowiny i kurczaków. Jem niewielkie ilości królika, indyka i jagnięcinę, niektóre ryby o wiadomym pochodzeniu- solę i łososia - zwykle kupuję świeże.
Piekę w temperaturze poniżej 150 stopni lub krótko gotuję.
Najlepsze mleko jest świeże, nie homogenizowane, ale trudno je kupić.
Nie jem produktów smażonych, grillowanych, jem odrobinę wędzonych- regionalnych.
Nie używam wywarów mięsnych do zup- gotuję wyłącznie na samych warzywach.
Nie jem produktów pszennych, cukru, zrezygnowałam z kawy ( jestem na nią uczulona).

Dzisiaj większość produktów żywnościowych poddawana jest obróbce termicznej i to  chciałam Wam uzmysłowić.
Ważne są zmiany, jakie zachodzą w żywności pod wpływem wysokiej temperatury i ich wpływ na nasze zdrowie.
Nie kupuję żadnych produktów tego typu- żadnej żywności przemysłowej.
W tym momencie chciałabym polecić Wam  książki ' Zdrowe matki rodzą zdrowe dzieci ' i
Od lekarza do grabarza ' , ' Ekomedycyna '' Jerzego Maslanky.
Polecam - zaglądnijcie pod te linki. !!!!!!!!!!!!!!   Polskie Centrum Prewencji Chorób !!!!!!
Każdy z nas jest indywidualnością biologiczną i potrzebuje czegoś innego, i innego nieschematycznego leczenia.
Więcej dowiecie się tutaj

Po roku indywidualnej diety na podstawie LEAP i niekonwencjonalnego leczenia u  Pani Doktor czuję się doskonale.
Indywidualna dieta przyniosła znaczną poprawę stanu zdrowia. Leczę przyczyny, a nie objawy.

Na postęp cywilizacyjny nie mamy wpływu, ale na styl życia i środowisko, w którym żyjemy czyli 63 %  czynników ryzyka mamy wpływ i jaki on będzie zależy tylko od nas....


 


                          Zachód życia niestety nie jest tak urokliwy, jak ten ze zdjęć, które zrobiłam , wracając od Oli.

Dbajcie o siebie i swoich bliskich.
Serdeczności Wam zasyłam, życząc dobrego zdrowia..,
Tak mi dzisiaj smutno...


 

 

 
 
 

 
 
 

 







 

 


 



 

 
 
 
 
 
 

 
 

 


 


 

 

 
 
 
 

 

 

 

 

 
 

 

 
 

 


 















 













38 komentarzy:

  1. Przeczytalam ten wyklad profesorski w twoim wydaniu...i po prostu..zgadzam sie..,bardzo sluszne uwagi i w miare mozliwosci brac je nalezy sobie do serca, a slonce i to drzewo samotne gdzies tam daleko, po prostu miod na dusze, przepiekne!!! sciskam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jestem nudna, ale dochodzę do wniosku, ze nasza żywność, dostępna w sklepach , zamiast nas odżywiać, truje nas. Truje nas też farmakologiczne leczenie, które w większości jest zbędne....
      Zachęcam Grażynko do obejrzenia wykładu Pana Maslanky - dołączyłam link.
      Właśnie miedzy innymi dla tego miodu wyruszam na wszelkie wędrówki.

      Usuń
  2. Zofijanko, kochana moja....Sama prawdę napisałaś o zdrowym i niezdrowym stylu zycia. Powinniśmy być świadomi tego wszystkiego, jesli chcemy jeszcze trochę pozyć. Uratować dla siebie z tego zindustrializowanego, plastikowego świata cokolwiek zdatnego do życia i spozycia. Ocalic krainy brudem jeszcze niezbrukane. I cieszyc sie nimi. Cieszyć, bo tylko pozytywne myslenie chroni nas przed autodestrukcją! Sama wiesz, jak ogromne znaczenie dla naszego zdrowia ma stres...
    Piekne zdjęcia zrobiłaś moim okolicom. Tak było jeszcze niedawno a teraz błoto, kałuże, mgły...Jednak nalezy cieszyć sie i tym, bo podobno w marcu znowu mają nadejsc straszliwe mrozy!
    Znowu coś nam dzisiaj kurę zeżarło. Oj, ucztują sobie drapieżcy w naszych okolicach.
    Zofijanko, miła moja, jak dobrze że jesteś. Żeś zdrowa. Że tyle pozytecznych rzeczy wiesz i dzielisz sie z nami swoją wiedzą. Że zalezy Ci na tym by jak najwiecej ludzi ustrzec, ocalić....
    Ściskam Cię mocno, mocno i jestem przyTobie myslami, a kiedy zechcesz to całą sobą!***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O zdrowym i niezdrowym stylu życia napisano już wiele, ale o utrwalanej w wysokich temperaturach żywności niewiele się pisze, traktując ten rodzaj żywności, jako normę.., a tymczasem Jerzy Maslanky uzmysłowił mi cos, co stosuje pod wpływem Pani Doktor Myłek- lekarza przyczynowca.
      Za bardzo zaufaliśmy farmacji..... - pigułka na wszystko- na zdrowy rozsadek też. ?
      Wiem, wiem, że pogoda się zmieniła. Może moje zdjęcia to ostatnie ujęcie zimy.
      Może to ten sam drapieżca, który był widziany w niedzielę ?
      Przydałaby się siatka od góry, bo w przeciwnym razie wszystkie kurki wybiorą....
      W te mrozy cos nie wierzę......., ale zobaczymy.
      Ja też Cię ściskam.
      Ciężko mi , bo ta osoba o której rozmawialiśmy przy wyjściu też jest kiepska. Ech.

      Usuń
  3. Gdyby nie choroba nie zaczelabym sie zdrowo odżywiać. Choć zawsze starałam się. Warzywa owoce, malo mięsa,. Zadnych fastfoodow
    Ale tylko zagrożenie takie jak teraz sprawilo, że nie jem cukru, prawie nie sole, kupuję jak najczęściej żywność ekologiczną

    Przeczytałam z ogromną ciekawością ten wpis
    Jest bardzo racjonalny.
    Ostatnio koleżanka zdrowa, żywiąca się super zdrowo powalila mnie stwierdzeniem że organizm ludzki jest potencjalnie tak silny, że może zwalczyć kzda chorobę. Ja twierdze ze można bardzo sobie pomóc zdrową dietą
    Ale prerzutow w raku sie nie wyleczy:((

    Smuce sie razem z toba

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też Rybenko zaczęłam się zdrowo odżywiać. Tylko co to znaczy ? Tak naprawdę niewiele wiemy - co to znaczy zdrowo się odżywiać ?
      Kiedys mleko sprzedawano w szklanych butelkach. Po dwóch dnia czasem wcześniej zaczynało się kwaśić, zamieniając się w pyszne, pełne bakterii probiotycznych kwaśne mleko.
      Dzisiaj, powstałe w ten sposób kwaśne mleko nie nadaje się do picie, dlatego że jest pasteryzowane w wysokich temperaturach i homogenizowane. Zaleca się bakterie probiotyczne w pigułkach.....
      Po przeczytaniu książek Jerzego Maslanky i po wizytach u Pani Doktor- otworzyły mi się oczy, choć i tak my z reguły już więcej wiemy na ten temat, niż osoby zdrowe....
      Oglądnij sobie film, do którego link dołączyłam.
      Sama odzyskałam zdrowie odpowiednią dietą, zalecona przez lekarza..i dzięki Bogu, nic już na razie nie wycina mi dni z życiorysu.....
      Obyśmy zdrowe były Rybeńko.
      Dzięki

      Usuń
  4. Rak jest choroba genetyczna komorek somatycznych. Oznacza to, ze u jej podstaw leza geny...i mutacje komorek. Mutacja sama w sobie nie wywoluje raka. Dopiero kiedy po jednej nastepuje kolejna i jeszcze jedna, prblem staje sie powazny. Na mutacje nie mamy wplywu, ale na to, aby zycie przedluzyc TAK! Podziwiam Cie za troske o to, co jesz... To bardzo wazne! Wazny jest takze odpoczynek, czego ja nie potrafie... Jednego jestem pewna, ze z raka do konca sie nie wylecze... I nie jest to dla mnie wazne, bo z rakiem czy bez niego smierc jest tylko kwestia czasu, co nie zwalnia nas chorych z dbania o siebie, aby jak najdluzej byc w dobrej kondycji psychicznej i fizycznej! Pozdrawiam Cie bardzo serdecznie!
    Judyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektórzy dostają uszkodzony gen lub geny, ale wpływ czynników środowiskowych może znacząco zwiększać ryzyko nowotworów złośliwych różnych narządów.
      Jak słusznie zauważyłaś następują mutacje w genach pod wpływem czynników kancerogennych, także u osób, u których w rodzinie nigdy nie było raka.
      Moja troska o właściwe odżywianie wynika z mojej nadwrażliwości pokarmowej, nabytej pod wpływem stresu.....miedzy innymi po leczeniu onkologicznym i traumie choroby.
      Dzięki lekarzowi, który leczy przyczyny, zaczęłam normalnie żyć . Bywały takie dni, że trudno było wyjść z domu. Dzisiaj wiem, że żyję i że leczenie jest w żywności, a nie w pigułce, w którą coraz mniej wierzę..
      Zaufałam temu Lekarzowi, bo on powiedział co mi dolega i dzięki niemu dochodzę do zdrowia.
      Jestem za ekomedycyną i to nie są mrzonki . Ja to odczułam na własnej skórze.
      Dziękuje Judit i ja Ciebie pozdrawiam i życzę Ci dużo, dużo zdrowia.

      Usuń
  5. Sama nie wiem, co o tym wszystkim myśleć; kiedy zachorował mój brat, wszyscy byli mocno zdziwieni, jak to, taki spokojny człowiek, całe życie na wsi, swoja żywność ... bardzo ważne jest to, co spożywamy, jakiej jakości, ale z tą ekologią byłabym również ostrożna, bo nie wiemy, czym hodowcy traktują płody rolne, zwierzęta, a mówią, że ekologicznie; no chyba, że wyhodujemy sobie wszystko sami, od podstaw; znam takich ludzi, którzy palą jak smoki do śmierci w swym długim życiu, znałam też takich, którzy papierosa nie tknęli, a już ich nie ma, zmarli na nowotwór; czy to predyspozycje organizmu, coś już zakodowane, czy wszyscy już nosimy w sobie bombę z opóźnionym zapłonem; chorują ludzie tak bogaci, że stać ich na wszystko, co najlepsze na tej ziemi, i, niestety, przegrywają; gdyby skierować odpowiedni strumień pieniędzy na badania nad chorobą, wynaleziono by lek, najgorsze jest to, że tak naprawdę koncerny farmaceutyczne są chyba niezbyt tym zainteresowane; gdzieś przeczytałam, że wszystkich chorych traktuje się u nas jednym schematem, chemia, chemia, czasami nieptrzebnie osłabia się organizm, a każdy chory wymaga odrębnego traktowania; każdy chciałby dożyć kresu swych dni w dobrej formie, ale cóż ... bywaj w zdrowiu, Zofijanno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie w ostatniej Polityce można się dowiedzieć, jak jesteśmy traktowani.
      Jednym słowem- ekonomia.
      Chemia paliatywna- co to takiego ? To połowa zalecanej dawki, kiedy nie można hospitalizować chorego...
      Chemia truje -tak twierdzą niektórzy onkolodzy. Nie wiem czy tu chodzi o znalezienie lekarstwa czy o ekonomię. Raczej o to drugie.
      Z reguły nie wiadomo co wywołało raka, ale wiem, że leczenie jest drakońskie i ciężkie, ciężko się go leczy. Należy zrobić wszystko, żeby zapobiegać tej strasznej chorobie. Dlatego piszę o tym do znudzenia.
      Organizm ludzki jest złożony , a liczba kancerogenów coraz większa. Nawet będąc na wsi można pić wodę z dużą ilością związków azotu. Chciałam tu podkreślić złe działanie gnojowicy, chociaż to naturalny nawóz.
      Dynia jest rośliną wskaźnikowa jeżeli chodzi o zawartość azotanów i nie powinna być podlewana gnojowicą.
      Czy w tym aspekcie można mówić o nieszkodliwości wielkich przemysłowych farm świń, gdzie wszystko topi się w gnojowicy... ?
      Mało kto na wsi stosuje dolomit, a większość saletrę amonową. Możemy jej nie stosować , ale stosują sąsiedzi...
      Przykro mi Marysiu z powodu Twojego Brata. Może nam wszystkim przysłużył się Czarnobyl ?
      Profesor podkreślał rolę magnezu w ochronie przed promieniotwórczością- Magnez jest najważniejszym minerałem utrzymującym właściwą równowagę elektryczną i umożliwiającym niezakłócony metabolizm w komórkach.
      http://www.vismaya-maitreya.pl/ksiazki_itp/naturalne_metody_ochrony_przed_skutkami_promieniowania_jonizujacego.pdf
      Zabrakło mi tego w tym poście. Muszę to podkreślić przy okazji.
      Wracając do żywności to mając nawet super żywność można ją uczynić szkodliwą poprzez smażenie...
      Życzę zdrowia Twojej rodzinie Marysiu, moc uścisków.

      Usuń
  6. Zofijanko, bardzo mądry i potrzebny wpis. Przeczytałam z podziwem za Twoją wiedzę. Gratuluję Ci takiej samoświadomości, no i znajomości z Olgą gratuluję :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miało być, że znajomości z Olgą w realu zazdroszczę szczerze :)

      Usuń
    2. Sama sobie zazdroszczę tej znajomości. Ola to cudowna kobieta.
      Odnośnie świadomości, to jak można zauważyć przyszła - za późno......
      Mądry Polak po szkodzie....
      Ty też moja droga badałaś się testem z krwi na nadwrażliwość. Z przyjemnością wkleiłabym linka do tego postu, ale nie potrafię go znaleźć.

      Usuń
    3. Dziękuję Wam obu dziewczyny, za to cudowne ciepło w Waszych komentarzach. Jest naprawdę wspaniałym uczuciem mozliwosc spotkania siostrzanej, godnej zaufania duszy w realu. I wspólne rozwijanie tej znajomości, budowanie z tego przyjaźni i coraz wiekszego zrozumienia. Cieszę sie, że kiedys palec losu mnie natknął bym załozyła bloga. Dzieki temu mogę obcować codziennie w naszym pisaniu z tak wrażliwymi ludźmi, jak Ty Zofijanko, jak Ty Aniu...
      (A w ogóle to, czytając tak szalenie miłe słowa o sobie nie dowierzam aż, że to o mnie. Bom przecie cicha, spokojna, zwykła taka a na dodatek mająca spory nadmiar puszystości tu i ówdzie!:-))
      Całusy serdeczne zasyłam ze skapanego w słońcu Pogórza!***

      Usuń
    4. O Tobie, o Tobie - nadzwyczajnej cichości osobie i wcale nie takiej znowu spokojnej lecz wyrafinowanej poetce , która trzyma w zanadrzu doskonałą prozę i raczy nią nas - raz po raz.
      Nie wiem Kochana, gdzie to słońce widziałaś, bo właśnie wróciłam z Pogórza. Było pochmurno, a teraz u nas leje.Zamierzam przesłać Ci świeże zdjęcia, żebyś mogła pooglądać wiadome miejsce.

      Czyżby ta puszystość po jajkach od zielononóżek.?
      Buziaków moc.

      Usuń
    5. Ciekawam najświezszych zdjęc z wiadomego miejsca. A co do słonka, to pojawiało sie i znikało w niedzielę, w kotka i myszke z nami się bawiąc. I wiatr był momentami nieprzyjemny, ale deszczunaprawdę niewiele. Co to za cuda i róznice klimatyczne na tym Pogórzu sie wyprawiają???!
      (A dzisiaj w najcieplejszym momencie dnia widziałam na termometrze za oknem 14 stopni!).
      A co do jajec od zielononózek, to one nie winne niczemu. Raczej skłonności rodzinne, tudzież smalczyk z cebulką!:-))
      Spiąca już jestem bardzo, wiec całusy na dobranoc zasyłam serdecznie!:-))

      Usuń
    6. Oj Ty ranny Ptaszku- myślałam co też u Ciebie się dzisiaj dzieje ?
      Tak z tym słoneczkiem i temperaturą to jakieś żarty, ale u Ciebie te 14 stopni to niesamowite zjawisko. Macie tam swoisty mikroklimat , nadzwyczajne ciepło i dużo słońca.
      Oj smalczyk - to ten smalczyk puszystość utrzymuje...choć ona nie jest duża. Dla mnie w sam raz..
      Pozdrawiam Cię serdecznie, buziaki zasyłając.

      Usuń
  7. Zatrute jedzenie, zatrute powietrze i woda i co się dziwić ,że rak atakuje ?
    W czasach mojego dzieciństwa rak był taką rzadkością ,
    że opowiadano o tyum jak o zjawisku z bajki,
    a teraz ?
    Szkoda gadać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Był rzadkością Krysiu i wtedy w latach osiemdziesiątych przychodnie onkologiczne świeciły pustką. Piszę to z całą świadomością, bo chodziłam tam co 3 miesiące na kontrolę. Chodziłam do momentu, aż mnie wygoniono, bo w przychodni zrobił się tłum.
      Doktor była załamana ilością pacjentów pod drzwiami, a dla mnie to pociągnięcie było zgubne.
      Gadać trzeba Krysiu, żeby coś dobrego z tego naszego gadania wyniknęło.
      Pozdrawiam Cię serdecznie

      Usuń
  8. smutno, co robić.
    Trzeba to rozchodzić;-)
    Twoje miasto jest takie agresywne, szybkie, przy moim wydaje mi się, że rozwija się jak jakaś chińska metropolia, rozpychając się brutalnie i wchłaniając wszystko... dlatego tak to boleśnie odczuwasz. Wolę nasz spokój i mieszczańskie dostojeństwo, ale i tak nie jest dobrze, zieleń i przestrzeń wspólna jest najmniej ważna.
    A jedzenie, ech... możemy próbować, ale wyżej dupy nie podskoczymy, jak to mówią. Nie zmienimy przeszłości i tego, czego w niej doświadczyliśmy, nie mamy wpływu na postępujące wyjałowienie gleb i fakt, że zdrowa żywność jest zupełnie przeciętnie zdrowa w stosunku do potrzeb. Jedyne, co możemy, to dbać o własną homeostazę- a i tak przed niczym nas to nie uchroni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda- słusznie zauważyłaś, że się rozpycha i tratuje wszystko po drodze, głównie ludzi, bo samochody mają tutaj zielone światło. Nie wiem czym wytłumaczyć lokalizację strefy ekonomicznej przy pięknym osiedlu domków jednorodzinnych ? Wiem natomiast dlaczego nie może być dużo ogródków działkowych w mieście ? Po prostu nie pasują do planowanej metropolii. Jak się ma aspiracje....
      Wiele oddałabym za ten Twój spokój. Wspólnej zieleni coraz mniej i zamiast parków powstają kolejne bloki i parkingi..
      To co wyprawiają teraz z drzewami , budzi grozę. Jak mówi mój mąż - cięcie drzew to sposób na zimę i kasę.
      Fakt, że następuje degradacja gleb, ale nie wszędzie tak jest. Jak możesz zauważyć ziemia leży odłogiem....odpoczywa.. i czeka...
      Kiedyś owoce zbierano w pełnej dojrzałości, dzisiaj w konkretnej fazie zbiorczej i pakuje się je do chłodni. Mają mniej witamin..
      W znacznej części zdrowa żywność jest przeciętna, chyba, że sami ja wyprodukujemy zgodnie z nieprzeciętną sztuką ogrodniczą, ale tego trzeba się nauczyć, a nie każdy ma na to czas, chęci i możliwości.
      Czasem udaje mi się kupić warzywa z wózka od kobieciny. Przyjeżdża od czas do czasu na giełdę i ma kłopoty ze sprzedaniem , bo klienci wolą płody dorodne.
      Nie powstrzymamy przemysłowej produkcji żywności, lepsza jednak przeciętna żywność niż kancerogenna.
      Coś jesteś dzisiaj bardzo sceptyczna- nawet jeżeli nasza dbałość nie uchroni nas przed chorobą- to przedłuży na życie i poprawi jego jakość.
      Pozdrawiam Cię Meguś

      Usuń
  9. Zamienić chemię na prawdziwe jedzenie , to przede wszystkim.Nie używać cukru,soli,masła "roslinnego",gotowych wędlin,"owocowych "jogurtów,lodów,słodyczy,słodkich napoi typu cola czy popularny "kubuś",wszystkiego,co pakowane w słoiki,plastiki,kartoniki,folie...unikać jak ognia wszelkiej żywności wysokoprzetworzonej - bułek,chleba,białej mąki pod każdą postacią.Staram się od dawna wprowadzać te zasady w życie.Widać efekty,zwlaszcza u dzieci - żadnych alergii czy przeziębien więc zero leczenia antybiotykami.
    Z uwagą przeczytałam Twój post,czytałam też artykuł w "Polityce" ,o ktorym piszesz.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi Igo, że mnie odwiedziłaś.
      Wkleiłam linka do tego artykułu- dziękuję- może ktoś też zechce przeczytać.
      Rozumiem Twoje starania- masz dla kogo- dzieci.
      Trudne są te starania, bo nawet, jak piszą, że sprzedają jaja od zielononóżek to nie są to te jajka tylko inne. Ciężko jest cokolwiek kupić, ale są mąki, jaglane, owsiane, ryżowe, gryczane, orzechowe i z nich można czarować różności. Niestety wymaga to wysiłku, ale jak widać w Waszym wypadku są już efekty - zdrowie !!!!
      Kiedyś mamy tarły owoce i warzywa na soczki.. i były to soczki świeże..., a dzisiaj mamy robią karierę i nie maja czasu, albo też są bardzo zapracowane i sięgają po gotowe.
      Podpisuje się pod Twoim komentarzem - wyrzućmy to wszystko do kosza i przygotujmy sobie sami, tak jak robiły to nasze prababcie i babcie.
      i ja pozdrawiam

      Usuń
  10. Jak zwykle przepiękne zdjęcia. to słoneczko i śnieg....tego mi zabrakło w tym roku. u mnie zima-wiosna ;)
    bardzo ciekawe rzeczy piszesz o żywności. ja tez od jakiegoś czasu zaczynam zwracać uwagę na to, co jem. czytam etykiety i staram się jak najbardziej eliminować konserwanty. od dawna nie smażę mięsa. skupiłam się na duszonym, zresztą takie bardziej smakuje. nie wiem na ile mnie to uchroni przed chorobami, bo niestety nawet warzywa nie są wolne od chemii, ale może chociaż trochę ograniczę skutki cywilizacji. smutne to wszystko. sami siebie zabijamy od lat i to, że zaczynamy o tym myśleć i mówić, to i tak za późno na wszystko. tego procesu nie odwrócimy.
    dużo zdrówka Ci życzę i pięknych spacerów :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście warzywa nie są wolne od chemii, ale mięso ma jej jeszcze więcej. Ja stosuję dietę, bo nie miałam innego wyjścia i wyszło mi to na zdrowie.
      Posłuchałam mądrego człowieka- lekarza.
      Ma ukazać się książka Pani Doktor z przepisami- myślę, że można ja kupić w ciemno. Jest tam wiele przepisów jej pacjentów.
      Pan Maslanky jest z kolei dietetykiem, uczył się w Kanadzie.
      Polly, trzeba się jakoś ratować w tym żywieniowym gąszczu. Sama zauważyłaś, jak nasza żywność się zmieniła na gorsze. Swiat pójdzie w strone pieniędzy i tego nie zmienimy, ale swoje menu możemy zmienić. Ja już to zrobiłam
      Moje sarny podobne do Twoich, tylko mniej ich, niż u Ciebie.
      Pozdrówka

      Usuń
  11. Piękny spacer miałaś :) Dobrze, że masz okolice, w których możesz ładować baterie.
    Kilka razy wracałam do Twojego postu, piszesz w nim bardzo przydatne rzeczy. Ale kupując dzisiaj na ryneczku warzywa stwierdziłam, że mam niewielki wpływ na to co jem. Kupując ziemniaki, jabłka, banany, mandarynki i warzywa na zupę starałam się nie myśleć ile chemii dostałam gratis. Mogę za to wybierać w pieczywie i dzisiaj zwróciłam uwagę na chleb orkiszowy, naprawdę orkisz ma tak zbawienny wpływ na nasze zdrowie, czy to kolejny chwyt marketingowy? Bo chleb orkiszowy drogi jest. Mogłabym zrezygnować z kawy i te chwile z filiżanką kawy zamienić na chwile z filiżanką czegoś innego, ale czego? Herbatą też straszysz a ja tak lubię dobrą herbatę :)
    Wydaje mi się, że nasza świadomość i tak jest większa niż parę lat temu, często w sklepie widzę ludzi czytających dokładnie etykietki (pisane coraz drobniejszym drukiem ) ale sama masła nie wyprodukuję, mleka też nie, wydaje mi się, że wybieram takie najmniej szkodzące mi i mojej rodzinie.
    Życzę Ci dużo zdrowia i czasu na takie piękne spacery.
    Pozdrawiam serdecznie, miłego weekendu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak te okolice to prawdziwa pogórzańska wieś, gdzie ludzie żyją innym życiem. Wolny czas wykorzystuję na dotlenienie. Potrzebuję tego.
      Ostatnio Pogórze to także miejsce spotkań z Olą- jego mieszkanką.
      Siadamy sobie przy dzbanku herbaty ziołowej, z ziół zebranych przez Olę- dziurawca, kwiatu czarnego bzu ( napotna- usuwa toksyny z organizmu ), kwiatu lipy, mięty i gawędzimy nad talerzykiem drożdżowego placka, na jajkach zielononóżek,upieczonego przez Olę .
      Od 8 lat nie piję już czarnej herbaty- zamieniłam ją na zieloną i białą, piję też mieszanki ziołowe z cytryną i dosładzam miodemi .
      Nie zastanawiamy się skąd pochodzą warzywa i jak zostały wyprodukowane.
      Będąc na giełdzie doznałam szoku widząc worek marchwi z napisem Sewilla.
      Innym razem mieli marchew belgijską, a kolejnym- włoską.........
      Nasza Polana niedawno reklamowała producenta ekologicznych warzyw spod Warszawy. Warzywa były nawożone EMami- EM .http://emformacja.pl/falaem_informacje.htm
      Kiedyś pisałam o orkiszu- to niezwykle stara zboże - podgatunek pszenicy. Rośnie na słabych glebach, im słabsza gleba tym lepiej rośniej. Nie uprawiałam go , ale podobno nie wymaga oprysków i jest bardziej odżywczy, niż powszechnie stosowana pszenica.
      W Dbam O Zdrowie :
      http://www.doz.pl/czytelnia/a363-Orkisz_zyciodajne_zboze_powracajace_do_lask
      Wraca też do łask samopsza - gatunek pszenicy, uprawiany już w
      erze paleolitycznej (10.5 tysięcy lat temu). Samopsza charakteryzuje się bogatszym w porównaniu do pszenicy zwyczajnej i orkiszu składem mikro- i makroelementów, zwłaszcza Mg, Fe, Zn, Mn.
      - Charakteryzuje się doskonałym składem kwasów tłuszczowych.
      ,http://zapachchleba.blogspot.com/2013/10/chleb-z-samopszy-i-orkiszu.html
      Pewną alternatywą są produkty lokalne- produkowane starymi metodami. Mleko prosto od krowy można kupić w mlekomatach
      http://www.mlekomaty.org/swieze-mleko/2.158.aktualnosci/
      Czasem udaje mi się kupić mleko czy masło od gospodyni na Pogórzu.
      Spróbuj Talibro- może coś z tego uda Ci się znaleźć.
      Pozdrawiam Cię serdecznie z okazji Walentynek.

      Usuń
    2. No i wyszedł mi dytyramb- temat rzeka.

      Usuń
  12. Pamiętam ,jak moja dietetyczka powiedziała mi jak zachorowałam na C, że teraz będę musiała zmienić nawyki żywieniowe, potem okazało się, że wcale nie muszę, bo stosowałam taką dietę na co dzień. Mimo,że się dobrze odżywiałam, nie paliłam papierosów, nikt w rodzinie nie chorował, to i tak na mnie trafiło. Nadal bardzo zwracam uwagę na to co jem, mam swoje warzywa, jajka od szczęśliwych kur, sama robię zaprawy, czytam w sklepie etykiety i stale wierzę,że to jest bardzo ważne. Mogło być przecież gorzej.
    Wykład imponujący:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haniu ja nie tylko wierzę, ale sprawdziłam efekty diety na własnej skórze- to jest moja indywidualna dieta- tylko dla mnie ! Sądzę, że dla Ciebie byłaby ona zupełnie inna, a dla kogoś trzeciego- z Twoją chorobą będzie jeszcze inna.
      Wierzę, że faktycznie nasze zdrowie leży na talerzu.
      Twoja choroba to poważna sprawa. Oby nic nie zmieniało się na gorsze, jeżeli lepiej być nie może.
      Trzymaj się ciepło Haniu. Zdrowia Ci życzę.

      Usuń
  13. Bardzo interesujący wpis,ale w dzisiejszej rzeczywistości jakże trudno się do tych wszystkich zaleceń zastosować.
    Ale ja z Krysią mamy pewne sukcesy w"dziedzinie ekologicznego odżywiania".Nie jadamy mięsa,nabiał od gospodarza,warzywa swojskie i z targowiska,pieczywo pieczemy w automacie,ale niedługo stawiam piec kuchenny z prawdziwego zdarzenia.
    Niestety dużo artykułów trzeba jednak kupić wysoko-przetworzonych,trudno tego uniknąć,tym bardziej jeśli ma się sklep za płotem.

    80% antybiotyków sprzedawanych w USA każdego roku,wykorzystywane jest w rolnictwie-nie dla ludzi.Większość z tych 80% jest wykorzystane do "zapobiegania i kontroli chorób i jako stymulatory wzrostu."Nie do leczenia chorych zwierząt!
    W Kanadzie ujawniono skutki stosowania GMO:czterokrotne zwiększone użycie środków chemicznych,nowe mutacje chwastów których nie można zniszczyć,rolnicy pozbawieni nasion.
    Poprzez żywność(mięso)przenoszone są groźne choroby(mutacje).
    To na pewno Cię zainteresuje:"www.wired.com/wiredscience/superbug/"
    A dla poprawienia humoru-bajka ze szczęśliwym zakończeniem:)
    "bialczynski.wordpress.com/aktualnosci/aktualne-warszawska-masakra-2013/joanna-kuruc-dziki-opowiadaniebajka-i-konkurs-na-ilustracje-do-wyd/"
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To są faktyczne osiągnięcia. Od kiedy wprowadziłam dietę - jakoś też nie czuję potrzeby jadania mięsa.
      Zaimponowałeś mi tym piecem.
      W tajemnicy powiem, że mam taki piec, tylko piec w nim nie umiem- jak to mieszczuch..., ale mam nadzieję, że się nauczę. Ktoś mi obiecał. Trudność leży w orkiszu, który nie jest łatwy do pieczeniu chleba.., ale trzeba próbować.
      Nie, nie jest łatwo kupić produkt, który nie jest wysoko przetworzony - to prawie niemożliwe w zwykłym sklepie czy nawet markecie.
      Na 80 proc. obszarów wiejskich miejscowe gatunki zwierząt sprawdzają się lepiej niż rasy importowane i to bez antybiotyków. Wiele gatunków roślin na wielu polach i w różnych porach roku pozwala zmniejszyć ryzyko nieurodzaju bez roślin modyfikowanych genetycznie.
      Skutki wprowadzenia GMO są trudne do oceny.
      Dziękuje za linki, sądzę, że jak zawsze będzie to coś niezwykle ciekawego.
      Szczególnie interesuje mnie to szczęśliwe zakończenie.
      I ja łączę serdeczności.

      Usuń
    2. Piękne jest to zakończenie, aż łezkę uroniłam. Dziękuję.

      Usuń
  14. Napiszę tylko tyle, że dziękuję Pani za tą notkę. Mam dziś dzień wolny i zaraz się szybko spakuję i jadę w góry. 60km i będę już w Pięknych Beskidach! Taki impuls mnie dopadł. Serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspaniały impuls !
      Dziękuje za miłe słowa i witam na moi blogu. Udanego zapiątku, obfitości wrażeń życzę. Beskidy ? Sercu bliskie...natchnienie...
      Miło przeczytać, że ktoś też lubi górskie wędrówki. Powodzenia.
      Serdeczności

      Usuń
  15. Tyle tu u Ciebie cennych dla mnie informacji, dziękuję,,zaczęłam walkę z rakiem..cieszę się ,zę Ty cieszysz się zdrowiem..ja tez zamierzam ale na razie zaczęłam chemię...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Jolu - moje zdrowie nie jest najgorsze, czego i Tobie życzę. Trzymaj się , postaram się do Ciebie zaglądać.

      Usuń