Translate

ABC raka piersi


Nie będę się mądrzyć. Od wykrycia mojej choroby i podjęcia leczenia minęło 7 lat. Każda choroba jest inna, inny jest sposób leczenia i dochodzenia do zdrowia fizycznego i psychicznego. Są różne rodzaje raka piersi: o różnej budowie, różnie umiejscowione. Można o tym poczytać na stronie- ABC Raka Piersi. Na tej samej stronie można przeczytać -Wcześnie wykryty rak piersi, w niskim stopniu zaawansowania jest nie tylko wyleczalny, ale poprzez odpowiedni zabieg operacyjny i skojarzone z nim leczenie daje kobietom możliwość zachowania piersi. Leczone w ten sposób pacjentki szybko wracają do życia zawodowego bez widocznego uszczerbku na wyglądzie, pozostając w dobrej kondycji psychofizycznej - co jest jednym z elementów uzyskania pełnego wyleczenia.

Dlaczego nikt nie zaproponował mi takiego leczenia? Spełniałam wszystkie kryteria: guz nie przekraczał 1cm, wezły były czyste. Dlaczego to nowoczesne leczenie mnie ominęło?
http://amazonki.net/artykuly/czytaj/1163/leczenie/rak-piersi-usuwanie-wezlow-chlonnych-nie-zawsze-konieczne.
Dzisiaj już wiem - im mniejszy guz - tym mniej drastyczne i krótsze leczenie- bez hormonoterapii ( guzy hormonozależne ), radioterapii i chemioterapii.

Mój guz był latwo wyczuwalny palcami, widoczny w badaniu USG, niewidoczny w mammografii, ze względu na gruczołową budowę piersi !!!!!!!!!!!

Nikt nie mówi jak wygląda życie po mastektomii i usunięciu wezłów chłonnych: o ręce-właśnie tak o ręce, która staje się niesprawna i wymaga rehabilitacji do końca życia.
Różnicę między kończynami- występuje znaczny przykurcz- niweluje długotrwała rehabilitacja.
Po usunięciu węzłów chłonnych często występuje dodatkowo obrzęk limfatyczny, a to już poważna sprawa. Nie wolno dźwigać, nagrzewać ręki. Zachodzą zmiany w obręczy barkowej i kręgosłupie.
Rehabilitacja i rehabilitacja.
Wiele łez trzeba wylać, aby zaakceptować nowy stan. To trauma, która biegnie odrębnym torem obok leczenia raka.

Byłam i bedę za leczeniem oszczędzającym ,... za świadomym wyborem, bo to nasze zdrowie, nasze życie i ważna jest jego jakość !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Ten koszmarny dzień operacji ciągle wraca do mnie i jest źródłem stresu i łez. Opisałam go w " Spotkaniu z rakiem "





Do poczytania:

Obserwatorzy

9 października 2013

Z wodnej pianki

Dziękuję Wam - to nie był rak ani grzybica.
Na szczęście wszystko skończyło się dobrze- nos kotki goi się znakomicie.
Poczułam ulgę, tylko po co to straszenie najgorszym - osaczeniem raka.
 
Przykre jest patrzenie na cierpienie, podejmowanie decyzji o eutanazji zwierzaka, którego karmimy, głaszczemy, bierzemy na kolana.

Mój Mąż mówi
- Zlikwiduj ten wstęp z rakiem, nie jest potrzebny.
Za miesiąc minie 7 lat od momentu wykrycia choroby. Żyję. Staram się robić to co lubię, co mogę, otaczam się miłymi ludźmi, przedmiotami z naturalnych surowców, unikam stresujących sytuacji.
O raku wiem niewiele i oby.........

Wstępu nie zlikwiduję- chcę przestrzec inne kobiety, aby nie popełniły mojego błędu.
Jeżeli same o siebie nie zadbamy, to nikt tego za nas nie uczyni......
 
 Dzisiaj chciałbym porozmawiać z Wami o przestrzeni, o tym co nas otacza. Czy ma to wpływ na nasze zdrowie i samopoczucie ? Czy ważniejsza jest potrzeba chwili czy też piękno ?

Ci, co są ze mną dłużej wiedzą, co lubię. 
Wyjazd na niespieszny spacer w miłym towarzystwie, powoduje przypływ nowej energii. To jedna z moich metod na rozładowanie stresu i poprawę samopoczucia...
Jeżeli nie chcecie za mną podążać usiądźcie na białej ławce...., w białym ogrodzie.
 
Resovia to spore miasto, w którym znajdują się zachwalane - nowo założone ogrody i gdzie można zobaczyć pokaz możliwości jednej z najnowocześniejszych  tego typu w Europie -  fontanny multimedialnej.
 
 
W ' Białym Ogrodzie", stworzonym w środku miasta dla odpoczynku wśród samochodów, było słonecznie, latały nawet białe motyle...... i falowały  srebrne trawy- miskanty chińskie. 
Kierując się ku fontannie tzw. Paniagą- dawną ulicą Pańską, spotkałam twórcę polskiego bluesa- Tadeusza Nalepę
W tle dzwonnica Kościoła Farnego, który odwiedzimy wracając.

 
Zbliżała się godzina 16, kiedy dotarliśmy do fontanny. Za chwilę miał rozpocząć się pokaz.
W jej skład wchodzi:
5 fontann kwiatów,
fontanna mokra,
fontanna sucha z funkcjami multimedialnymi.
Wbudowano w obiekt:
2000 m kwadratowych kostki granitowej,
47 km kabli elektrycznych.
150 punktów świetlnych
i 1600 dysz, które dają określone efekty wizualne. 
Woda ze zmiennym natężeniem wypływa  z dysz fontanny w takt muzyki, słychać szum, spadającej wody.
  
Obiekt ma być monitorowany, mają zostać postawione tablice, zakazujące kąpieli i wjeżdżania samochodami na płytę fontanny.
 
Czy Waszym zdaniem lokalizacja  jest właściwa ?  
Spacerując piękną zadrzewiona aleją, zauważyłam śliczny letni Pałac Lubomirskich .  
Nasunęło mi się pytanie- Czyżby Lubomirscy nie dbali o ogród swojego letniego pałacyku ? Zero drzew i byle jaka zieleń ?
 
 Tuż obok fontanny znajduje się uliczka, wybrukowana granitową kostką.   
Na jej widok mocniej zabiło moje serce, krew zaczęła szybciej krążyć, pomimo przeszywającego chłodu.





Ulica posiada jednostronną zabudowę, ponieważ z drugiej strony znajduje się fosa Zamku Lubomirskich.  .
Kiedyś miał on nieciekawą przeszłość - mieściło się w nim więzienie, był też miejscem straceń, w tym zbrodni komunistycznych.......
Widoczne na zdjęciu secesyjne wille powstały według projektu T. Tekielskiego w 1899 i 1900.
Starsza, willa nr 8 stanowi nawiązanie do stylu szwajcarskiego budownictwa ludowego. Jej fundatorem był Włodzimierz Piliński.
 
 Parterowy budynek posiada skomplikowany dach, z połaciami i wieżyczkami. To siedziba Rady Miasta.


 Wyższe partie ścian pozbawione są tynku, na rzecz widocznych cegieł, zastrzałów i bogato zdobionych szachulców, które podtrzymują dach z dużym podcieniem.
Młodsza, to tzw. willa Pod Sową, wzniesiona przez Tekielskiego, jako dom prywaty. 
W budynku zwraca uwagę wieża schodowa, w najwyższej części ośmioboczna z widoczną konstrukcją szachulcową
oraz loggia, oddzielona arkadą i bogato zdobioną balustradą.
Na fasadzie umieszczony został zegar słoneczny, wykonany w technice sgraffito z tarczą, w kształcie promieniejącego słońca, ozdobiony rysunkami i napisem, którego tłumaczenie brzmi:
 "Widzisz godzinę, nie znasz godziny".

  Dekorację uzupełniają drobne witrażyki w oknach i połacie wykonane z gomółek czyli niewielkich szklanych szybek.

 

 
Stare klony, nieoszpecone i nieokaleczone w otoczeniu starych domów, tworzą sukienkę z zielonych liści. 
Na końcu uliczki stary platan i dereń jadalny.
 Platan jest pomnikiem przyrody i zapewne dlatego nikt go nie ogłowił i nie podciął gałęzi.
Dlaczego dzisiaj nie sadzi się platanów..?
Stare klony,
drzewa morwowe na Placu Śreniawitów. 
 Paniaga - gmach dawnej Kasy Oszczędnościowo-Kredytowej (obecnie. PKO BP), projektowali Jan Peroś, E. Kovatš, wybudowany w latach. 1906-1908.
 

Paniaga- ul. Pańska czyli obecna 3 maja. Z prawej strony budynek  dawnej filii Banku Austro-Węgier (ob. PEKAO SA).
W głębi dawny klasztor, kościół i szkoła Pijarów, obecnie kościół studencki i Muzeum Okręgowe.
Dawny gmach Sokoła, wybudowany według projektu Albina Zagórskiego w latach 1890-1900. Elewacja wg projektu Franciszka Skowrona, zmieniona całkowicie w latach 60, zrekonstruowana w 2006 roku.
 
Dotarliśmy do Ogrodów Bernardyńskich. Przy nich zlokalizowano przystanek dla busów, a pod nimi olbrzymi parking samochodowy.
Koszt  30 milionów.

Znaczną część powierzchni wyłożono kostką. 
 
Wydeptane pięciorniki mówią dobitnie o letnim wykorzystaniu fontanny.

 

Może berberysy będą strzyżone w foremne żywopłoty ?
 
Bazylika Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Rzeszowie to kościół parafialny pod tym samym wezwaniem, jak i Sanktuarium Matki Bożej Rzeszowskiej. Świątynia znajduje się w ścisłym centrum miasta, w Śródmieściu - na skraju rzeszowskiej starówki. Przylega do niego bezpośrednio dom zakonny oo. bernardynów.
(...) Roku Pańskiego 1513 dnia 15 sierpnia (...). Na tem miejscu, na którem jest kościół oo. Bernardynów mieszkał nijaki Jakób Adoz urodzenia ubogi kmiotek, z cnoty znamienity człowiek. Ten, gdy się po sadzie swoim wieczorem przechodzi w dzień Wniebowzięcia Najświętszej Matki Boskiej, z nagła obaczy światłość otaczającą gruszkowe drzewo, i uważa szum z liścia drzewa owego, bojaźnią zdjęty, przystąpi bliżej i głos słyszy: Nie bój się, chcę ja na tym miejscu chwałę Syna mego widzieć i pociechy dodać utrapionym. A że blisko drzewa było jego mieszkanie słyszeli głos ten i inni, lecz gdy Jakób powiedział, co się dzieje, wybiegli wszyscy i obaczyli na gruszce obraz, to jest statuę z drzewa rżniętą Najświętszej Maryi piastującej Syna na lewej ręce a w prawej berło królewskie trzymającej (...)
 
— "Historia zjawienia się statuy
 
Bazylika jest pięknym, zabytkowym obiektem godnym zwiedzenia. 
 
 
Jak Wam podoba się dzisiejszy spacer, jakie są Wasze  odczucia z wizyty w tym mieście i
czy podobają się Wam te nowoczesne ogrody ?
Może zgadzacie się z tą opinią ?
Może macie inny pomysł nas wykorzystanie przestrzeni ?
 
 &
 
 
Miałam zamiar przedstawić dzisiaj nową blogową znajomą, ale  zniknęła nagle z blogosfery.....
Jest na początku drogi- walki z chorobą......
 
Dziękuję za odwiedziny. Pozdrawiam serdecznie i życzę Wszystkim miłego dnia.


 



 

 

 
 
 




54 komentarze:

  1. Resovia ...domyslilam sie, ze to Rzeszow...ladnie brzmi...Resovia...bardzo lubie takie niezobowiazujace spacery, nie znam Rzeszowa... ogladajac Twoje zdjecia mam wrazenie, ze miasto jest bardzo zadbane, przestrzenne, wlasnie place, ktore pokazujesz takie wrazenie sprawiaja, kwestia gustu, ja lubie zielen, wszystko u mnie zmienia sie w dzungle, ale taka przestrzen robi wrazenie! pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Resovia to jedna z wcześniejszych nazw miasta- mnie też się podoba.
      Czy miasto jest przestrzenne- nie wiem, mam wątpliwości.
      Ja też uwielbiam dżunglę.
      Tendencja ostatnich lat jest taka, że wszelkie skwerki są likwidowane i powstają w ich miejsce- banki, galerie itd.
      Biorąc to pod uwagę te dwa place, które akurat pokazałam rzeczywiście robią wrażenie przestrzeni.
      Dobrze, że Ojcowie Bernardyni odzyskali ten teren i jest to co jest, choć moim zdaniem mogło być jeszcze lepiej i ładniej. No, ale....może w przyszłości.

      Usuń
  2. Bardzo optymistyczny post. :) Po za tym wycieczka pierwszej klasy. :) Gdyby nie ten osobliwy pomni, nawet bym nie pomyślał, że to Rzeszów?. Piknie ujęłaś te poszczególne elementy na fotkach.
    Pozdrawiam i gratuluje wytrwałości i dobrego nastawienia. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za gratulacje i pozdrowienia dziękuję.
      Pomnik osobliwy - "Czynu rewolucyjnego "- i na dodatek dzieło sztuki, i dla niektórych symbol miasta. W sumie to koszmarek, który zdominował piękne otoczenie Bazyliki.
      Na zdjęciach umieściłam zarówno to co mi się podobało, jak i to co mi się nie podobało.
      To jest relacja ze spaceru po reklamowanych ogrodach i do multimedialnej fontanny.
      Rozumiem Krisie, że miasto się podoba Ci .
      Zdjęcia to próba nowego aparatu. Dziękuję.
      i ja serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
  3. Dzień dobry :)
    Lubię Twoje miasto, kilka lat temu zwiedzaliśmy je, ale tej fontanny jeszcze nie było. Za kilka dni nawet będziemy przez Rzeszów przejeżdżać ale nie będzie czasu na postój :(.
    A platanów sadzi się u nas naprawdę dużo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Agaju.
      To nie jest moje miasto.
      Może innym razem pokażę moje miasto.
      Jakie były Twoje wrażenia z pobytu w Rzeszowie ?
      Czy widziałaś na filmie wieczorny pokaz muzyczny fontanny ? Co o niej myślisz?
      Gdzie sadzi się tak dużo platanów ?

      Usuń
  4. dobrze że z kotkiem dobrze
    duzo tematów
    zupełnie sie nie znam na zagospodarowywaniu przestrzeni, więc tu się nie wypowiem
    a co do platanów - w B i L jest ich bardzo dużo
    ale ja chyba wolę klony, jesienią mają ładniejsze liscie

    widzisz godzinę, nie znasz godziny....

    dobre

    7 lat, wspaniale!
    nie likwiduj wstępu
    jednych ostrzeże, innych wesprze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Rybeńko, nie zlikwiduję, przekonałaś mnie i sadzę, że i mojego męża.
      Skoro tak mówisz....., że ostrzeże i wesprze... to ważne- choćby była to tylko jedna osoba.....
      Wspaniale, wspaniale 7 lat, a ile lat z tego zostało wycięte na pogodzenie się z chorobą ?
      Przywykłam do tego dopiero niedawno i dopiero teraz mogę spokojnie mówić o swoim kalectwie i o raku.
      Myślę, że z kotki będzie zdrowy zwierz.
      Nie musisz się znać na zagospodarowaniu przestrzeni, wystarczy, żę popatrzysz na zdjęcia i odpowiesz.
      - Czy chciałabyś mieszkać w domu na wprost fontanny ?
      Ja też lubię klony i ich kolorowe liście, i dęby pięknie przebarwiające się jesienią i to mi wystarczy za cały ogród. Słońce pięknie gra w ich liściach.
      Mnóstwo platanów widziałam ostatnio w stolicy Słowenii- tylko platany i nic więcej , żadnej trawy.....

      Usuń
    2. a nie wiem, czy bym chciala tak mieszkac, lubie szum wody, ale to musialabym przetestowac

      pogodzilas sie z choroba?
      co to wlasciwie znaczy?
      bardzo ci współczuję, bo faktycznie niepotrzebnie zostałaś okaleczona
      mnie by oszczędzono węzły, gdyby nic nie znalezli w wartownikach
      ale w jednym znalezli
      tyle dobrego, że mam minimalne dolegliwości

      Usuń
    3. Źle napisałam - nauczyłam się żyć z okaleczeniem, choć każdego dnia o tym przypomina mi ból - boli codziennie, boli bezustannie, wymaga ciągłej rehabilitacji, mnóstwa ćwiczeń, czasu, który jest nam dany tylko raz.
      Szukam ukojenia w życiu, bo nieraz płyną mi po twarzy łzy bezsilności, że tak można okaleczyć człowieka bez potrzeby. Wiem, że mogłabym oskarżyć lekarzy o błąd w sztuce, ale co to da??????????????????
      Czasem wyć mi się chce i wyję z bezsilności, bo przecież mogło być lepiej- sama to przyznajesz !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      Dzisiaj to wiem, ale wtedy nie miałam czasu na zastanowienie- to jest potworne w tym wszystkim........ Nie dali mi czasu, zadecydować o samej sobie.............
      Te prymitywne metody leczenia...........

      Tez nie chciałbym mieszkać w pobliżu tej fontanny. Po pewnym czasie szum wody , stałby się torturą....

      Buziole Rybuniu
      Czytuję teraz Kurkę....

      Usuń
    4. oj
      a czytałaś jazzową?
      dużo odeszło szybciutko, szybciutko

      wiem, może się wkurzysz
      ale byc może, być może to że jesteś okaleczona sprawia, że żyjesz?

      nie wszystko jest takie na jakie wygląda, znasz tę opowiastkę Coelho?
      o dziurze w ścianie i krowie?

      tylko taka myśl by mi pomagała na twoim miejscu

      Usuń
    5. Może się zdziwisz, może to dla niektórych niezrozumiałe, ale czas w którym bałam się raka odszedł szybciej niż czas w którym zmagam się z kalectwem.
      Dziwne to przewartościowanie, ale tak czułam i czuję się cały czas.
      Bo rak to choroba, ale należałoby leczyć tak, aby najmniej szkodzić- także nie czyniąc spustoszenia w psychice, co się stało w moim przypadku.
      Mocna psychika to życiowy sukces- wszędzie, zawsze. Takie jest moje zdanie...
      Sama wiesz, jakie okaleczające jest samo leczenie raka.. radio- chemio-, hormono-
      terapia. Temat rzeka....., dołącz do tego kalectwo.
      Oczywiście zawsze może być gorzej, ale to już inny temat.
      Buziole Rybuś.

      Usuń
    6. bardzo się cieszę , że umiesz odstawić strach na boczny tor
      dla mnie to za trudne, przynajmniej na razie
      tak trzymaj!!
      buziole!

      Usuń
    7. To życzę Tobie Rybuś - odstawiaj go na boczny tor - jak najszybciej.
      Ściskam mocno

      Usuń
  5. po przeczytaniu posta nabrałam ogromnej chęci na wizytę w tym mieście... a że mam w Rzeszowie przyjaciółkę - to kto wie! Może się kiedyś skuszę :) Oprócz tego, że fontanna za 7 mln nie wygląda na swój koszt - reszta zdjęć BARDZO mi się podoba. Wybrałaś miejsca piękne, klimatyczne, mające swoją historię. Bardzo lubię Twoje posty...wiem, że wiele razy o tym mówiłam, ale zawsze wychodzę od Ciebie "ukontentowana" :))))
    7 lat! Cudownie!
    Buziaki wielkie :****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stare secesyjne kamienice po remoncie zachwycają detalami.
      Budynek Rady Miasta jest zaprojektowany i wykonany po mistrzowsku. Jest po prostu śliczny, ładniejszy, niż ten Pod Sową. Do tego otoczenie z pięknych drzew i robi się klimatycznie.
      Fontanna mnie osobiście nie zachwyca, widziałbym ja w innym miejscu, ze względu na piękne sąsiedztwo.
      Z pewnością jest też uciążliwa dla mieszkańców bloku - co kilka godzin głośny pokaz , kilka razy w ciągu dnia i tak każdego dnia.....
      Z drugiej strony lepsza fontanna, od hipermarketu, który równie dobrze mógłby tutaj powstać..........
      Skuś się , skuś na zwiedzanie- podróże kształcą, te wirtualne również. Podzielisz się wrażeniami.
      7 lat!!
      i ode mnie buziaki.

      Usuń
  6. Może jak to wszystko urośnie, pnącza porosną bramki i trejaże, rośliny są dopiero posadzone, poczekajmy za lat kilka; i zawsze jest jakieś "ale", ludziom nie dogodzisz... bo za te pieniądze to można było coś innego, bo taki koszt, bo ...; na pewno miasto zyskało na urodzie, uładził się nieciekawy teren, jest gdzie przysiąść wśród zieleni ...; zamek znany jest bardzo w rodzinie męża, SB uwięziło w nim 17-letniego chłopca, ojca mego męża, nie chciał opowiadać, co tam przeszedł; cieszę się, że z kotkiem dobrze, a tak nawiasem mówiąc, gdzież on tak sobie załatwił ten nosek? bo choroby zawsze martwią, czy to naszych pupilków, czy bliskich; spokojnych dni życzę i pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może za kilka lat ogrody nabiorą wyglądu ? Dobór roślin był ograniczony, ale zamiast berberysów można było posadzić jakieś ciekawsze krzewy i byliny, ale to są moje marzenia o dywanach z kwiatów.
      Tu z pewnością miasto zyskało, ale czy trzeba wydawać, aż tak duże pieniądze na fontannę, której utrzymanie generuje dług?
      Ponurą sławę ma rzeszowski zamek. Dopiero teraz ujawnia się potworne fakty o prześladowaniach niewinnych ludzi, o zbrodniach tam dokonywanych i nie tylko tam.
      Działo się to za sprawą NKWD, która wszędzie miała swoje sieci.
      Ciekawe, gdzie są teraz, przecież się nie rozpłynęli . Może ich potomkowie to niektórzy dzisiejsi biznesmeni....

      Choroby zawsze martwią .
      Nie wiem co się jej stało, ona nie wychodzi z domu..
      Dziękuję za życzenia i pozdrawiam Cię serdecznie Marysiu i życzę zdrowia Tobie i Twojej rodzinie .

      Usuń
  7. To już 7 lat! Sporo, Zofijanno, ale też dużo zmian - więcej troski o siebie, więcej czasu na piękne podróże. Tak trzymaj!!!
    Ważne też, że kicia dochodzi do siebie. To podnosi na duchu. Trzymam kciuki, żeby wydobrzała na dobre.

    Rzeszowa nie poznaję. Mów co chcesz, ale ładniejszy mi się wydaje z tymi skwerami obsadzonymi zielenią. Trzeba czasu, żeby wszystko urosło. Jedynie fontanna, moim zdaniem, nie znalazła najlepszej lokalizacji, ale co tam... najważniejsze, że coś się dzieje, że miasto zyskuje, a nie traci, no i pięknieje. Jest dużo ładniejsze od tego, które pamiętam. Kiedyś tam dotrę na pewno, odszukam stare kąty, porównam, powspominam...

    Jeżeli zaś mowa o platanach, muszę potwierdzić za moimi przedmówczyniami, że sadzi się te piękne drzewa. Mamy na osiedlu alejkę z młodymi drzewkami w charakterystycznych łaciatych spodniach. Jedno z nich straciło w czasie burzy spory kawałek korony, ale na szczęście rośnie nadal, rozrastając się na boki.

    Dziękuję, Zofijanno, za piękny spacer i pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Danusiu- więcej troski o siebie, ale co nieco późnawo. Jednak zgodnie z przysłowiem- Lepiej późno, niż wcale.....
      Tak sobie myślę, że jestem coraz słabsza i coraz gorzej znoszę długie podróże, wędrówki w górach, ale póki co..... zaciskam zęby, odpoczywam i nabieram sił na nowe odkrywanie rzeczywistości.
      Myślę, że z kicią- Kunegundą będzie dobrze, jeszcze się całkiem nie zagoiło, ale widać było to również głębokie zranienie.

      Z Rzeszowem - poczekamy, może z czasem przekonam się co do urody tych miejsc.
      Wiesz, że jestem wymagająca i chciałbym czegoś więcej, niż berberysu i sztucznych motyli. W białym ogrodzie posadziłabym biały omżyn, białą jeżówkę i białe czosnki, białe rozchodniki, a motyle same znalazłyby to miejsce......
      Moim zdaniem fontanna jest źle zlokalizowana- to było takie ciche, pachnące różami miejsce i mogło takim pozostać- przecież tam mieszkają ludzie, czego jakoś nikt nie raczył zauważyć.....

      Są platany !!!!
      To jadę do Wrocka. Jakoś nigdzie nie zauważam ich nowych nasadzeń.
      Czekam na Twoje Cudaki i piękne arcydzieła, i na odwiedziny.
      Buziaki zasyłam i moc uścisków...

      Usuń
  8. Nigdy nie byłam w Rzeszowie, dla mnie to już koniec świata :) Nalepa mile mnie zaskoczył, to sympatyczne, że się pamięta o gwiazdach, o ich pochodzeniu. Fontanna piękna ale chyba nie chciałabym mieszkać w jej pobliżu ze względu na hałas, ciekawe czy okoliczni mieszkańcy mogli się na ten temat wypowiedzieć.
    Koło mnie jest piękna aleja platanowa, kiedyś pokazywałam ją u siebie, wygląda fantastycznie, często mam ją "po drodze" i nieustannie podziwiam.
    Dzięki za kolejną wycieczkę :)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniec świata ? To w takim razie, gdzie leży Syberia....?
      Nalepa to legenda, nieraz w dzieciństwie słuchałam jego utworów. Pamiętam takie zimowisko, ktoś znalazł jego płytę i puszczaliśmy ja na okrągło.....
      Wypowiedzieć się ?
      Na tym polega dzisiejsza demokracja, że nikt nikogo nie pyta o zdanie , nawet uproszczono procedury i stawia się człowieka przed faktem dokonanym.
      Ja też jestem narażona na hałas, w miejscu zamieszkania i wiem co to znaczy.
      Nie rozumiem dlaczego pomija się opinie zainteresowanych ludzi i uznaje się , że ich zdanie jest nieistotne.
      To z pewnością nowy wymiar demokracji.

      Uwielbiam spacery wśród drzew. Troszkę Ci zazdroszczę.
      i ja pozdrawiam

      Usuń
    2. Syberia to już przestrzeń międzyplanetarna :) Nie lubię dalekich wyjazdów, niestety.
      Pozdrawiam serdecznie, miłego wieczoru.

      Usuń
    3. Na szczęście są samoloty i przybliżają planety.
      Dziękuję i miłego zapiątku życzę.

      Usuń
  9. o, znowu długi post:-)))
    To po kolei- jutro idem do cyckologa;-)))
    Siedem lat to dużo, gratuluję. I może dobrze, że wycięli więcej, może coś za coś, mojej mamie usunięto węzły dopiero za drugim razem i skończyło się źle.
    Mówiłam, że z Kicią będzie dobrze:-)
    Dzięki za przybliżenie Rzeszowa, ja znam tylko dworzec, z dawnych lat, kiedy czekałam na przesiadki w Bieszczady. Pamiętam piękne secesyjne płytki.
    I piękne te historyczne wille na twoich zdjęciach.
    Nowozakładana zieleń w polskich miastach mi się z reguły nie podoba, zwykle im więcej kasy wydano, tym gorzej, zawsze paczymy z TP i mówimy: na chuj taka zieleń? (excusez moi, ale cóż powiedzieć- ani to ładne, ani praktyczne, ani dla ludzi, pompatyczne, zadęte, nieuwględniające kontekstu miejsca, ubogie gatunkowo). Projektanci- i architekci, i architekci krajobrazu- za grosz się nie znają ani na projektowaniu, ani na materiale. W Skandynawii obsadza się rabaty bodziszkami (jak to pachnie w słońcu!), ronda kocimiętką (jakie to proste i fioletowe!), za tyle wydanej kasy można by w prostszy sposób upiększyć całe miasto. Fontanna w kontekście blokowiska śmieszy, zabetonowana wokół pergola zaprzecza idei chłodnika, małe krzaczki w folii wyglądają żałośnie. Tylko ogród biały jako tako daje radę. Nie chodzi mi o busz, ale o skalę, coś w rodzaju skromności, a przede wszystkim celowość i uwzględnianie potrzeb użytkowników.
    Platany oczywiście sadzi się u nas, mam nadzieję, że się w końcu wybierzesz i sama zobaczysz:-))) ale też bez głowy, blisko skrajni jezdni, takie duże drzewa, a zaraz potem po drugiej stronie powstaje biurowiec, już po kilku latach dotykają gałęziami ścian.
    Ściskam:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekałam na Twój komentarz Megi . Miło mi ekspercie.
      Do cyckologa idź, bo to ważne!!!!! Dobrze, że o tym pamiętasz..
      To Twoja Mama....... też ....? Przykre....
      Możecie macie z Rybeńką racje.... ?
      Mówiłaś.... dzięki.

      Na dworcu byłam, jest po remoncie i jest piękny. No proszę - jeździłaś w Bieszczady- No !, No !
      Pojechałam obejrzeć te ogrody i fontannę specjalnie.
      Dla mnie Ogrody Bernardyńskie to była porażka - takie zimne, wybetonowane, ciężkie i ubogie. Tyle betonu w środku- może to miejsce dla wiernych....
      Nie wiem czemu i komu ma służyć fontanna na tle blokowiska, ale na ogół się podoba i to jest porażające - duma władz miasta, bo ....jedyna w Europie.....
      To jest właśnie przerost formy nad treścią...
      Wille są piękne- takie klejnociki, szczególnie podoba mi się ta niższa.
      W Białym ogrodzie najładniej prezentowały się te trawy, zwróciłam na nie uwagę przechodząc.
      Dziękuję za Twój fachowy komentarz.
      Wybiorę się, ale nie wiem kiedy, bo mój ogród jeszcze nie zabezpieczony na zimę, a i Ty masz z pewnością dużo pracy.

      Które to bodziszki sadzą w Skandynawii ?
      Ściskam jeszcze mocniej.

      Usuń
    2. U cyckologa w porządku. Ja i Anula. Mamy taki miejski program samobadania, bezpłatny, w ramach jest mammo i usg w miarę potrzeby. A ja nie byłam od 2008, to się stresowałam;-)
      I to ty, kurka i tym podobne mnie zmobilizowałyście.
      Nie bez powodu czytam blogi rakowe (chociaż twojego za taki nie uważam, tylko za przyrodniczy:-)))- trudno było mi się pogodzić z chorobą i śmiercią mamy, od 2005 wciąż to sobie przerabiam. Babcia też chorowała, więc wiesz. Ale gena nie mam:-)
      Bodziszek korzeniasty, czerwony, łąkowy, kantabryjski.
      W Bieszczady jeździłam NAMIĘTNIE między 16 a 20 rokiem życia, później byłam raz, ze 20 lat temu, już byly straszne tłumy.
      Uściski.

      Usuń
    3. Super, że jest dobrze. Gdyby coś Cię niepokoiło to idź do drugiego lekarza, do onkologa, nie ginekologa, bo wiedza tych drugich jest mała..
      Trudno pogodzić się ze śmiercią bliskich, zwłaszcza Mamy.
      Badajcie się , badajcie- ja swoje 3 ziarenka pieprzu zlekceważyłam razem z lekarzem. Ogromny stres po śmierci Taty, potem te sprawy zwrotowo- odszkodowawcze i nakręcający się stres.
      Nie wiadomo, kiedy, a wiadomo z czego zrobił się rak.
      Jak dla Anulki to najlepsze jest USG, bo jest młoda i ma młode piersi. Wiesz, że mammografia u mnie niczego złego nie wykazywała ?
      Dobrze, że gena nie ma, to rewelacyjna wiadomość. U mnie też nie ma.
      Dbajcie o siebie kochane dziewczynki.
      Są różne postacie raka, a ten wcześniej wykryty jest podobno do opanowania nawet w 100%, tak jak w moim przypadku- 80 %.
      Cieszę się, że to moje pisanie na coś się przydało.
      Pamiętam tamte Bieszczady- mało znane....puste, jeździłam z rodzicami i ich znajomymi z bloku- wsiadaliśmy w Nyskę i jechaliśmy pod namioty....
      Jeździ się tam poza sezonem i jest super. W sezonie są to Beskidy lub Bieszczady Wschodnie- Ukraińskie.
      Takie proste te bodziszki- kosić nie trzeba, kwitną , a jesienią mają kolorowe liście.
      Buziaki Ci zasyłam i gonię do pracy.

      Usuń
  10. Ja tam jednak wolę miejsca niezamieszkane... Miasta, parki, uliczki, wille itd..., jakoś zupełnie mnie nie pociągają. Zdjęcia niektóre piękne :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Abi ja też wolę, ale niestety większość z nas żyje w miastach, gdzie mało jest parków, za to coraz więcej ruchliwych ulic, a zagęszczenie ludzi coraz większe. Z przyjemnością odkryłam taką uliczkę, gdzie ruch niewielki, domy piękne, zieleń zaś wyważona.
      To my mamy wpływ na przestrzeń, w której żyjemy i na wybór miejsca, gdzie chcemy być.
      Moje zdjęcia służą odzwierciedleniu miejsc, w których bywam, czasem uda się ładne, bo nie umiem robić zdjęć. Należałoby się zapisać na jakiś kursik, kupić porządny aparat itd.
      Twoje zdjęcia są coraz lepsze, bo ciągle się uczysz, poświęcasz tej czynności coraz więcej czasu i masz efekty.
      Serdeczności

      Usuń
    2. Zdjęcia oczywiście wszystkie śliczne (ale niektóre piękne :) ) i w Twoich oczach miasto nabiera nowych kolorów ;)..., to taka dygresja była tam wyżej, bo stęskniona jestem za górami...

      Usuń
    3. Kiedy dla mnie fontanna i Ogrody Bernardyńskie nie są wcale ładne i kolorowe- wręcz odwrotnie- bezbarwne i nieładne, z wszechobecnym betonem.
      W takich pięknych miejscach można pokusić się o coś wyjątkowego, a nie wyjątkowo drogiego

      Usuń
  11. Byłam w Rzeszowie dawno temu, zaledwie jeden dzień, później kilka razy tylko przejazdem.
    Spacer po mieście Twoją trasą i z Twoim obiektywem zachwycający.
    Może znowu los rzuci mnie w te strony, wtedy nie omieszkam zostać tam tyle czasu, żeby pójść Twoim śladem.
    Ściskam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ewo, oczywiście warto się wybrać, wstąpić do obu kościołów, w każdym miejscu jest coś ciekawego. Za każdym kolejnym razem dostrzeżemy coś nowego.
      Szczególnie podobają się mi te zaułki- mało odwiedzane i stare drzewa.
      Serdeczności.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Wszystkie prezentowane przez Ciebie miejsca podobają mi się. Lubię fotografię czystą bez tak zwanych śmieci.
      Rzeszów w Twoim obiektywie wygląda interesująco. Lubię parterową zabudowę, a te nowoczesne instalacje nabiorą kolorytu dopiero wtedy, kiedy zieleń będzie bujniejsza. Ten kto projektował Ogrody Bernardyńskie zaczerpnął pomysł z innych ogrodów... Widziałam podobne w innych miastach za granicą...
      Ty jesteś mistrzynią w dostrzeganiu tego co piękne.
      Buziaki

      Usuń
    4. Co to znaczy ' fotografia bez śmieci '.?
      Wydaje mi się Ewo, że te instalacje nie nabiorą kolorytu, będą takie jakie są- bez wyrazu.
      Kocham piękno roślin i uważam, że można było o ile nie taniej to ładniej za takie same pieniądze. Położenie trawy z rolki nie jest wcale tanie. Zamiast tej trawy mogły być kwitnące byliny okrywowe i inne piękne krzewy i krzewinki. Mogło pachnieć tam i być mniej betonu.
      Za pochwałę dziękuję - nie przywykłam do nich.
      Buziaki

      Usuń
    5. Śmieci? To wszystko to, co zakłóca odbiór....
      Ja tak jak i Ty kocham piękno, to prawdziwe, nie to z rolki!

      Usuń
    6. Tylko ja nie umiem chodzić po drzewach, tak jak Ty i nie umiem pozować do zdjęć tak jak czynisz to Ty.
      Serdecznie Cię pozdrawiam- cieszę się, że się dzisiaj spotkałyśmy .

      Usuń
    7. Ech, Zofi...jesteś dla mnie wyjątkowa, uczę się...

      Usuń
    8. I co ja mam Ci odpisać ?
      ................

      Usuń
  12. Powiem szczerze, że ten nowoczesny park bardzo basuje do tych bloków i pewnie taki był zamysł. Niestety zarówno bloki i park są dla mnie jest nieciekawe. Wolę stary park z dużymi drzewami lub stare uliczki z kamienicami niż wybrukowany łysy plac do spacerów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie Haniu nie podoba się ten park , jak go nazywasz i z pewnością nigdy więcej tam się nie wybiorę- cóż to za ogród w którym więcej trawy i betonu, niż kwiatów i krzewów, bo na drzewa - na dachu za płytka warstwa gleby.
      Ja też lubię stare parki z drzewami, sadzawkami karuzelami i huśtawkami dla dzieci.

      Usuń
  13. Dobry wieczór Zofijanko! Chociaz mieszkam w poblizu Rzeszowa juz ponad trzy lata, to znam go tyle, co nic. Przeważnie jedziemy tam by załatwic jakieś konkretne, pilne sprawy i w pospiechu wracamy do naszego zwierzyńca. Może kilka razy przeszłam się po rynku, byłam w teatrze "Maska" i na pięknie odnowionym dworcu, a poza tym (z wiadomych względów) odwiedzałam targowiska, sklepy, urzędy. W związku z tym nie widziałąm jeszcze tej szalonej fontanny ani nawet nowoczesnego mostu nad ulicą w pobliżu dworca. Dzięki Twojemu reportazowi wiem przynajmniej jak to teraz wygląda. Mam mieszane uczucia, bo nie przepadam za nowoczesnoscią w starych miastach. I ta fontanna jakos wcale mnie nie kusi by chcieć ją zobaczyc na własne oczy. Takze ogrody bernardyńskie nie wołają mnie do siebie.Za duzo przestrzeni. Za mało cienia. Goło tam jakoś, obco i sztucznie.Te secesyjne kamieniczki natomiast są urocze i brukowana uliczka przy nich sliczna oraz wspaniałe klony i platany.Dobrze, że pod ogrodami zrobiono parking bo wiem, że Rzeszów miał problem z miejscami dla aut.
    Nie mam żadnego stosunku uczuciowego do tego miasta, w przeciwieństwie do mojego męża, który dostrzega w nim ogromne zmiany, niekoniecznie na korzysć. On tęskni za dzikim Wisłokiem, za polami i zielonymi bezkresami widocznymi niegdyś zaraz za ulicą Dąbrowskiego. Ale jest też chyba dumny, ze jego miasto jest tak kolorowe, czyste (przynajmniej w centrum) i tak dynamicznie się rozwija.
    A co do Twojego wstepu blogowego o raku, to już kiedys wypowiadałam się na ten temat, że nie powinnaś likwidowac tego, co jest dla Ciebie wazne, co w zdecydowany sposób zmieniło Twoje zycie i naznaczyło Cię na resztę Twych dni. Myslę, że rak jest dla Ciebie nie tylko traumą i jakąs bolesną granicą między tym, co było kiedys i teraz, ale też probierzem Twojej wytrzymałosci i siły psychicznej oraz fizycznej.A przede wszystkim jest czymś, co obudziło w Tobie mnóstwo uśpionych wczesniej zainteresowań, cech, poszerzyło świadomosć, nauczyło większej wrażliwości i empatii.
    A dzieki temu, że na tym blogu piszesz o raku i swojej walce z nim mówisz co możemy zrobic by obronic sie przed jego nagłym atakiem i przed złym potraktowaniem ze strony lekarzy. Dzięki Tobie wiem, że rak to nie wyrok. To choroba, która cos waznego zabija ale też wiele dobrego w człowieku tworzy.Cierpienie to nauczyciel...
    A na tym blogu piszesz o wielu ciekawych rzeczach. Rak jest tylko w tle. Nie zawłaszcza Cię przeciez zupełnie.I nawet jak Cie cos boli, to potrafisz pięknie pisać o roślinach, zabytkach, historii, niezwykłej przeszłosci swej rodziny.Ale dobrze, że piszesz takze o tym bólu. Bo nie jestes pomnikiem z brązu, czy też wykreowana na potrzeby bloga istotą, ale kobietą z krwi i kosci, osobą, która tym bardziej jest bliska nam, czytajacym Twego bloga, im wiecej uczuc swoich pokazujesz, im wiecej swoich wątpliwosci i zastanowień przedstawiasz.
    Uff! Znowu kilometrowy komentarz!
    Cóz poradzic, jak u Ciebie chce sie tak własnie pisac. Widać, że bardzo uwaznie czytasz wszystkie komentarze i odpowiadasz z dużym szacunkiem, cierpliwościa i sympatią dla piszącego. A nie na wszystkich blogach tak własnie jest!
    Piękna dzisiaj znowu była pogoda. Dzień pracowity. Wieczorem palilismy ognisko aż zimno wygoniło nas z ogrodu.
    Serdeczne mysli przesyłam Ci kochana! Dobrego wieczoru i jutrzejszego dnia!:-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, jak bym się starała, to podobnego komentarza nie napiszę.
      Pokazałam tę fontannę, którą na blogu niedawno zachwycała się Ostrusia- chciałam obnażyć ją, jak Cesarza, chciałam pokazać , że jest naga i nieładna, jak na 7 milionów, a miejsce w starej zabytkowej części miasta, na dodatek zamieszkałej przez ludzi, których moim zdaniem potraktowano z pogardą...
      Te zaułki, te stare wille i kamienice, Matka Boska z berłem w dłoni to moje klimaty, to ponadczasowe piękno.
      Mały skwerek z pięknym drzewem, dereniem i cisami pozwala oderwać wzrok od murów i daje nam wytchnienie, pozwala dostrzec piękno drzew, natury - za niewielkie pieniądze.
      Właściwie dla mnie mogłoby nie być Ogrodów Bernardyńskich- one nic nie wnoszą, żadnych pozytywnych odczuć, nie wrócę już tam .
      Tak, jak i Ciebie nic mnie tam nie ciągnie. Przez Biały Ogród przespaceruje się jeszcze w przyszłości - ma w sobie jakąś lekkość.
      Dziękuję za wszystkie miłe słowa, łezka mi się potoczyła- tyle dobrych słów, dających światło...
      Mamy z Czarusiem podobne tęsknoty........Porozmawiam o tym .....

      Nie chciałam by rak mną zawładnął, bym ' stała się rakiem' ,by zdominował moje życie i udaje mi się to - nie myślę o śmierci, lecz o życiu i nie ma we mnie leku przed chorobą....i to jest cudowne, bo lęk zniszczyłby moja duszę.
      Jak Ty to wszystko rozumiesz Olu- zadziwiające- powinnaś być lekarzem dusz, - psychologiem...
      Każdego mojego gościa traktuję poważnie, -tak, jak sama chciałabym być potraktowana.
      Jeżeli ktoś nie odpowiada na moje komentarze, czuje się traktowana jak powietrze i nie wchodzę więcej na tego bloga....
      Wyjątek stanowią chorzy i matki z małymi dziećmi.
      Dziękuję Oleńko.
      Buziole wielkie i do zobaczyska...

      Usuń
    2. I my z Cezarym przesyłąmy uściski i całusy serdeczne dla Was obojga, ciesząc sie na nasze następne spotkanie i na cudną październikową, sprzyjajacą nam pogodę! Wieczorem zadzwonię, to sie dogadamy dokładnie w tej sprawie. A na razie pa, pa kochana Zofijanko i słonecznego, pełnego energii piątku zyczymy!:-))

      Usuń
    3. Dziękuję Olu
      Zważywszy na okoliczności trzeba nam gdzieś wyruszyć.
      Moc uścisków i do usłyszenia.

      Usuń
  14. Przypominam sobie swój krótki pobyt w Rzeszowie sprzed paru lat - miasto wydało mi sie skrojone akurat na moja miarę - niezbyt duże, zabytkowe, ciche, zielone... od razu pomyślałam sobie, że mogłabym tu mieszkać. Jednak jak zwykle skonczyło się na zamierzeniach.
    O nowoczesnej dzielnicy nie wypowiem się - one są jednakowe wszedzie, na całym swiecie rażą jakąś pustką i beznadzieją.

    OdpowiedzUsuń
  15. Poza tym te CK klimaty cały czas mi w duszy grają :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Klimaty CK to tylko w starej części miasta grają.
    Zieleni znacznie ubyło- zauważyłam wycięte pod nowe skrzyżowanie piękne - ponad 35 letnie lipy na skrzyżowaniu ul. Lubelskiej z Warszawską.
    Teraz idą pod piłę kolejne stare drzewa nad rzeką Przyrwą i Wisłokiem w związku z przebudową ulic i zakrywaniem koryta rzeki Przyrwy. To wbrew obecnej tendencji światowej- pozostawiania naturalnego biegu rzeki.
    Robi się mniej zielono, a bardziej betonowo, zdecydowanie gorzej, niż było.
    Pozdrawiam Urszulo, miło, że wstąpiłaś

    OdpowiedzUsuń
  17. Dzięki Zofijanno za piękną wirtualną wycieczkę dzieki Twoim fotkom i opowieściom. Parę lat temu tylko przejeżdżałem przez Resovię i zupełnie nie znam tego jak widać uroczego miasta. Jestem oczywiście zwolennikiem natury i wszelkie elementy betonowe, foliowe czy z "ulepszanych" roślin drażnią mnie. Ceny takich ludzkich pomysłów są z kosmosu i nigdy się z nimi nie zgodzę. Fontann z samego założenia nie lubię i nie zwracam na nie uwagi choć muzykę lubię. Najbardziej muzykę ptasią i złozoną z szumu drzew i traw. Wszystkich świetnych projektantów miejskich przestrzeni wysłałbym na wycieczkę do starych miast Polski i Europy, dałbym im najwyżej 50 tysięcy i 3 lata czasu... Wystarczy nie betonować rzek, nie wycinać bez zastanowienia starych drzew, stosować rodzime gatunki i będzie pięknie... Pozdrawiam Zofijanno i jeszcze raz dziękuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety i rzekę, która płynie przez Resovię też wybetonowali.
      Przyznam, że nie rozumiem co się dzieje- dlaczego w całej Polsce wycina się starodrzew- to jakaś straszna epidemia?
      Na to miejsce powstają koszmarne ogrody, dla jakiejś tajemniczej idei fix.
      To prawda, że te pomysły pochodzą z kosmosu i z miłego miasta rodzi się potwór wypełniony szkłem i betonem, zimny i nie dla ludzi, na dodatek pozbawiony piękna.
      Miasto jest tworem, w którym na małej powierzchni zamieszkuje coraz więcej osób i tak wszystko powinno zostać zaprojektowane, aby wszyscy bez wyjątku mieszkańcy czuli się tam dobrze.
      Całkowicie się z Tobą zgadzam Jarku, poza jednym- często to władze miasta rządzą i inwestorzy, a architekci mają mało do powiedzenia......
      Niezmiennie jestem zdania, że natura tworzy najpiękniejszą muzykę i obrazy.
      Dziękuję i ja również pozdrawiam.

      Usuń
  18. Witaj Zofijano!
    Mimo, że był to wirtualny spacer to dostarczył mi wielu niezapomnianych wrażeń. Nie znam tego miasta.Przez Rzeszów przejeżdżałam kilka razy... Powiem Ci, że zrobiło na mnie bardzo miłe wrażenie... Nie sądziłam, że jest takie duże, posiada tak dużo uczelni i ciekawą architekturę...Wprawdzie zza szyb samochodu ale zauważyłam, że jest bardzo czyste i robi wrażenie przyjaznego dla jego mieszkańców...
    Z dużym zainteresowanie oglądałam twoje zdjęcia. W Twoich postach przebija dokładność i perfekcjonizm...
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Łucjo.
      Nie zachwycam się tym miastem, ale o ile pamiętam zawsze było tam czysto.
      Z uczelni warto wymienić Politechnikę Rzeszowską z wydziałem Lotniczym- to bez wątpienia najlepsza uczelnia.
      Dokładność, perfekcjonizm ?
      ...))))
      Serdeczności

      Usuń