Translate

ABC raka piersi


Nie będę się mądrzyć. Od wykrycia mojej choroby i podjęcia leczenia minęło 9 lat. Każda choroba jest inna, inny jest sposób leczenia i dochodzenia do zdrowia fizycznego i psychicznego. Są różne rodzaje raka piersi: o różnej budowie, różnie umiejscowione. Można o tym poczytać na stronie- ABC Raka Piersi. Na tej samej stronie można przeczytać -Wcześnie wykryty rak piersi, w niskim stopniu zaawansowania jest nie tylko wyleczalny, ale poprzez odpowiedni zabieg operacyjny i skojarzone z nim leczenie daje kobietom możliwość zachowania piersi. Leczone w ten sposób pacjentki szybko wracają do życia zawodowego bez widocznego uszczerbku na wyglądzie, pozostając w dobrej kondycji psychofizycznej - co jest jednym z elementów uzyskania pełnego wyleczenia.

Dlaczego nikt nie zaproponował mi takiego leczenia? Spełniałam wszystkie kryteria: guz nie przekraczał 1cm, wezły były czyste. Dlaczego to nowoczesne leczenie mnie ominęło?
http://amazonki.net/artykuly/czytaj/1163/leczenie/rak-piersi-usuwanie-wezlow-chlonnych-nie-zawsze-konieczne.
Dzisiaj już wiem - im mniejszy guz - tym mniej drastyczne i krótsze leczenie- bez hormonoterapii ( guzy hormonozależne ), radioterapii i chemioterapii.

Mój guz był latwo wyczuwalny palcami, widoczny w badaniu USG, niewidoczny w mammografii, ze względu na gruczołową budowę piersi !!!!!!!!!!!

Nikt nie mówi jak wygląda życie po mastektomii i usunięciu wezłów chłonnych: o ręce-właśnie tak o ręce, która staje się niesprawna i wymaga rehabilitacji do końca życia.
Różnicę między kończynami- występuje znaczny przykurcz- niweluje długotrwała rehabilitacja.
Po usunięciu węzłów chłonnych często występuje dodatkowo obrzęk limfatyczny, a to już poważna sprawa. Nie wolno dźwigać, nagrzewać ręki. Zachodzą zmiany w obręczy barkowej i kręgosłupie.
Rehabilitacja i rehabilitacja.
Wiele łez trzeba wylać, aby zaakceptować nowy stan. To trauma, która biegnie odrębnym torem obok leczenia raka.

Byłam i bedę za leczeniem oszczędzającym ,... za świadomym wyborem, bo to nasze zdrowie, nasze życie i ważna jest jego jakość !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Ten koszmarny dzień operacji ciągle wraca do mnie i jest źródłem stresu i łez. Opisałam go w " Spotkaniu z rakiem "

Blog jest odzwierciedleniem chwil z pasją życia i życia z pasją.
Jego tematyka ?
Czy osoba po leczeniu choroby nowotworowej musi pisać tylko o swojej chorobie ?






Do poczytania:

Obserwatorzy

5 kwietnia 2014

Dla przeciwwagi

Z komentarza TiRexa :
 
..." U nas leśnicy namawiają do zbierania czosnku niedźwiedziego, ale trzeba nauczyć się rozpoznawania roślin leśnych.
Przekonał się o tym pewien naukowiec branży górniczej o imieniu Richard. Zauważył kiedyś na zboczu porośniętym olchami połacie kwitnącej rośliny. Przypominała czosnek niedźwiedzi.
Nazbierał naręcze, a kucharz przygotował jajecznicę z dodatkiem "tego" - co przyniósł Richard.
Goście z trudem przełykali potrawę, spoglądając na siebie i na mistrza patelni z pytaniem w oczach: dlaczego ten smak jest taki okropny?
Wreszcie kucharz przyniósł tę zieleninę, która okazała się być liśćmi.... majowej konwalii.
Richard jednak twierdził, że " łod bajtla jodoł Baerenlauch "  i wie, co przyniósł.
To nie koniec tej historii.... i komentarza pod poprzednim postem.
 
Na szczęście w tej chwili konwalie dopiero wychylają swoje śliczne główki.
Wszystkie części konwalii świeżej i wysuszonej są trujące, najbardziej kwiaty i liście.
Woda, w której stały konwalie, jest również trująca. Trujące są także perfumy, kilka jagód może spowodować śmierć dziecka. Trucizny konwalii działają na serce, przewód pokarmowy. Są moczopędne.
 
 Wracając do poprzedniego postu, chciałam zwrócić uwagę na park podworski, ukwiecony miodunką i złocią żółtą

Wiem, wiem znowu powiecie, że za każdym drzewem mieszka tutaj przeszłość....
 
W tym parku  już kiedyś byłam. Zrobił na mnie przygnębiające wrażenie.
Co prawda drzewa są tutaj wiekowe - piękne, za to dworek i zabudowanie gospodarcze  były właściwie  ruiną.
Powybijane okna, sypiące się sufity i ściany. Całość sprawiała wrażenie zapuszczenia i zaniedbania.
Niedługo po mojej wizycie  znalazłam obiekt na liście konsorcjum -  KNC.
Wystawiono cenę 900 000 złotych.
Kiedy ostatnio odwiedziłam to miejsce wyglądało jeszcze gorzej, niż poprzednio.
Dlaczego ?
Dlatego, że nikt w porę nie zadbał o wpisanie XVIII wiecznego dworu Skrzyńskich do rejestru zabytków........
Jak zwykle, jak zawsze- nikt nie zadbał.... 
Najcenniejsza część historycznego ogrodu wraz z budynkami gospodarczymi- stajnie, spichlerze - została sprzedana kilku właścicielom.
a osiemnastowieczna, opuszczona oficyna - pełniąca rolę dworu - staje się ruiną.
 
Dziurawy dach, powyrywane okna i drzwi, kompletnie zdewastowane wnętrza.
 
Podobno do 2010 roku można było jeszcze zobaczyć  resztki zabytkowego zespołu- żeglasto sklepione piwnice, drewniane, układane w kwadraty podłogi, podokapowe gzymsy z dekoracją kostkową. Ja tego już nie widziałam.
 
W 1914 roku Bachórz zajęli Rosjanie. Żołnierze splądrowali dwór, a na koniec podpalili go. Ogień zniszczył budowlę i całe jej wyposażenie.
Po przejściu frontu w 1915 roku i wycofaniu wojsk rosyjskich z Galicji, Skrzyńscy wrócili do Bachórza.
Po okazałym , klasycystycznym dworze pozostały zgliszcza, toteż zamieszkali w ocalałych oficynach, rezygnując z odbudowy dworu .
W dwóch oficynach, wzniesionych w pobliżu pałacu, znajdowały się pokoje gościnne i administracyjne.
We wschodniej części założenia,  zbudowano obiekty gospodarcze- stajnie, spichlerz, stodoły, obory.
W 1866 roku, wyhodowana w Bachórzu dorodna pszenica prezentowana była na wystawie rolniczej w Paryżu.

Trudno nie zacisnąć pięści, patrząc na stopień dewastacji zabytkowych obiektów i parku, którego pierwotne rozplanowanie  przetrwało do dzisiaj.
 
Park zaprojektował w 1835 roku znany i bardzo ceniony planista – ogrodnik Wojciech Stęczyński. Stary drzewostan otaczał całe założenie dworskie.
Pośród szpalerów lip, dębów, topoli włoskich, grabowych alejek

 
 wiły się, spadające kaskadami w kierunku trzech stawów strumyki,
a za drzewami  rozciągały - się pola
i łąki..  
Rosły tutaj także gatunki egzotyczne, w tym najstarsza na Podkarpaciu glediczia trójcierniowa ( stoi tam dzisiaj elewator zbożowy).
Z drzew rośnie 50 okazałych dębów szypułkowych, olbrzymie sosny wejmutki i czeremcha amerykańska, sosna pospolita, jawory, kasztanowce, jesiony ( J. Piórecki ).
Przed jedną z oficyn rósł wspaniały, około 300 - letni dąb.' ..... -
Miedzy dworem, a gościńcem usytuowany był trawnik
Oś widokowa parku powiązana była z ' błękitną wstęgą Sanu ' .
W granicach ogrodzenia-  od 1986 roku - objęto ochroną  układ, drzewa- pomniki przyrody, gatunki drzew obcego pochodzenia.
Na czym polegała ochrona parku nie wiadomo, ale wiadomo, że w centralnej jego części zbudowano trzykondygnacyjny budynek mieszkalny, wykarczowano drzewa i powstały ogródki przydomowe.
Jak podaje Profesor Jerzy Piórecki - w trosce o osie widokowe służba konserwatorska w Rzeszowie dopuściła do powstania wysypiska śmieci, gruzu i uprawy warzyw pod folią.
W położonej naprzeciwko zabudowań dworskich, a związanej z osią widokową ogrodu - malowniczej kępie dębów i lip w dolinie Sanu, zwanej Dębiną lub Gajem, właściciele dworu wznieśli rodzinny grobowiec. Wśród drzew przeważają dęby. Jest tu wiele okazów, dlatego to miejsce nazywane jest „Pod Dębiną” .
Nad murowaną kryptą usypano ziemny- 15 metrowy kopiec.
W krypcie spoczywają prochy rodu Skrzyńskich, a także zmarłego w 1927 r. Władysława Zaręby Skrzyńskiego – dziedzica tej miejscowości.
Wejście do krypty zlokalizowano od wschodu. Schody do niej zasypane są ziemią.

Obiekt ten wpisano do rejestru zabytków.
Ponad 1,5 metrowa figura Matki Bożej Niepokalanej, depczącej węża,
u której stóp widać kamienną tablicę z herbem Zaręba.
Szczyt kopca zdobi kamienny krzyż, na cokole. Widnieje tu wyryty napis „Zmiłuj się nad nami”. .
 
Z tej strony pochodzą ciekawe informacje :
Zmarli z rodziny Skrzyńskich chowani byli w krypcie kościoła, w Harcie.
Po wybudowaniu krypty grobowej w Bachórzu, w 1929 roku przeniesiono trumny do Dębiny.
W bachórzskim dworze mieszkał kuzyn gospodarzy- zapalony numizmatyk, który sprowadzał monety do swojej kolekcji z całej Europy. Cierpiał on na niedowład kończyn.
Kiedy zmarł, jego kolekcję pochowano razem z nim, umieszczając ją pomiędzy dwoma trumnami, w których go pochowano- pomiędzy drewnianą, a metalową.
Po wkroczeniu Armii Radzieckiej w 1944 roku żołnierze splądrowali oficyny, niszcząc wyposażenie. Podobny los spotkał grobowiec. Trumny porozbijano, kradnąc opisaną wyżej kolekcję. 
Po szabrunku znajdowano w Dębinie pojedyncze- zagubione monety.
Reforma rolna przyniosła dworowi upaństwowienie- w zabudowaniach dworskich zaczął gospodarzyć PGR. Jego biura zlokalizowano w jednej z oficyn.
W 1973 roku do oficyny dostawiono parterowe przybudówki, zniekształcające jej architekturę.
 
W strefie krajobrazowej ogrodu wydobywany jest żwir. Głębokie wykopy, sięgają, aż do granicy drzew.
 
Na początku XIX wieku Skrzyńscy herbu Zaremba ( Zaremba czy Zaręba ?) kupili dobra Bachórza. Około 1820 roku Wincenty Skrzyński (1771 – 1850), zbudował pałac i założył ogród.
Podczas rabacji galicyjskiej w 1846 roku chłopi napadli na dwór, wykorzystując nieobecność właścicieli, tak więc historia bez końca odciska tutaj swoje piętno.

Władysław Skrzyński (1873- 1937)- wnuk Wincentego był człowiekiem wszechstronnie wykształconym, działaczem społecznym i politykiem.  Pracował w austriackich placówkach dyplomatycznych w Hadze, Bernie i Brukseli. W II RP pełnił krótko funkcję wiceministra spraw zagranicznych, a od 1924 roku, aż do śmierci, ambasadora RP przy Watykanie. Brał udział w przygotowaniu konkordatu ze stolicą apostolską, podpisanego w 1925 roku. Zmarł w Rzymie w 1937 roku, a w 1938 jego ciało przewieziono do Polski i złożono w rodzinnym grobowcu w Bachórzu..

 Najbardziej znanym przedstawicielem rodu był Aleksander Skrzyński ( 1882 – 1931 ), prawnik, dyplomata, na początku XX wieku poseł austriacki w Watykanie. Znał Artura Rubinsteina i pomagał artyście, organizując mu koncerty we Włoszech.
Po odzyskaniu niepodległości Aleksander Skrzyński wszedł w skład rządu Ignacego Paderewskiego. Był posłem Polski w Rumunii, w późniejszym okresie ministrem spraw zagranicznych, a w latach 1925-1926 sprawował urząd premiera polskiego rządu.

Czegoś mi tutaj brakuje- jakiegoś pozytywnego zakończenia- odmiany losu dworu i ogrodu podworskiego, zwrotu w historii ?
Obecna historia przypomina mi rabację galicyjską.
Dla odmiany topię smutki w niedalekim rezerwacie. Topię w jego jeziorkach złe myśli i emocje - gińcie, przepadnijcie ! 
Może za lat sto- coś drgnie- nadzieja w młodości. Są Wolontariusze ( klik ) .
Można zgłaszać tutaj - klik.

Ogród cichych marzeń pachnie.......
 
Pachnącego zapiątku.
 
&
 
Od dawna nurtuje mnie pewna myśl, poddana dzisiaj w komentarzu Megi.
Szukamy w necie informacji- transferujemy je do pamięci mózgu, komputera, streszczamy, przetwarzamy te informacje i dane- po czym podajemy jako swoje- czy to jest kradzież ?
Drugi przypadek - cytujemy czyjeś słowa - polecamy czyjąś stronę, powołując się na nią. Czy to też jest kradzież ?
Może ktoś wyjaśni te kwestie prawne.
Z drugiej strony pisząc prace magisterskie też powołujemy się na różne pozycje i autorów, i co to też jest kradzież ?


 

 

41 komentarzy:

  1. "Ogród cichych marzen pachnie..." Pieknie napisałaś Zofijanko. Marzenia, wspomnienia i ...nasze codzienne, wytrwałe, drobne, na pozór nieistotne działania - mimo wszystko - to wszystko, co mamy. Ale to i tak duzo. Bo jestesmy. Jeszcze jesteśmy! Liczy sie ta chwila. Nasza intensywność. Nasz motyli lot...
    Po nas i tak kiedyś ruiny i chaszcze, albo nawet i nie to, bo przecież nic wiekopomnego nie zostawiamy. Ot zwykła codziennosć. Krzatanina uparta. Konieczne do wykonania czynności. A w tym wszystkim uczciwośc. Uczucia. Wiara w dobro i w jego silny rezonans w ludzkich sercach.
    Wiosna za wiosna. Kwitnienie. Pełnia. Potem obumieranie. Pamiętanie. Zapomnienie. Przemijanie. Nic zrobic nie możemy, jak tylko trwać i zyć, czyniąc swoje i dostrzegajac delikatne piekno tego świata. Szanując je.Bo ono jest, mimo tej degeneracji, barbarzyństwa, demoralizacji, bylejakosci, braku szacunku dla historii i przyrody.
    Co jeszcze mozemy? Na przykład podnieśc śmieć, który jak wyrzut sumienia lezy na naszej drodze. "Czyń swój kraj pieknym!" - tak głoszą tablice w Australii, ustawione, gdzie sie tylko da. A oznacza to by ludzie szanowali to wspólne dobro, nie smiecąc i nie niszcząc niczego. I ludzie to robią! Ogólnodostepnych koszy na śmieci tam niewiele. Inne tablice głoszą: "Swoje smieci zabieraj ze sobą". I ludzie to robią! Jest tam czysto. Zdumiewająco czysto. A tysiace wspaniałych parków narodowych przemierza sie z przyjemnością i szacunkiem.
    Czy i u nas moze tak byc? Mysle, ze tak, bo wielu młodych mysli inaczej. Bo budzi sie w nich świadomosc i bunt. Bo widzą degenerację świata, w którym zyją i chcą to przerwac, by przyszło odrodzenie. Oczywiście nic nie stanie się natychmiast. To powolny proces zmian na lepsze. Moze za naszego zycia nie dane nam będzie zobaczyc tych pozytywnych zmian. Muszą jeszcze wymrzeć stare nawyki postsocjalistyczne. Tamta skazona pogardą dla własnosci państwowej mentalność.
    Ale idzie WIOSNA! Powoli, ale idzie! Za oknem, w umysłąch i w sercach. Mimo wszystko!
    Ściskam Cie mocno Zofijanko kochana i czekam! Juz Ty wiesz, na co!:-)))***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oluś wkrótce odpiszę, ale gonię teraz do pracy.
      Odpisałam na Megi komentarz- w razie, gdyby sądem grozili...
      Buziole

      Usuń
    2. Czekam na twoje relacje z Australii, na kolejne przechadzki po rezerwatach, po miastach stworzonych z myślą o młodych ludziach, a nie jak u nas dla widzimisię inwestorów. Opowiadaj, pokazuj !
      Twoi młodzi znajomi to nietuzinkowi ludzie, podobnie ich przyjaciele. Jawią się jasną plamą w morzu ciemnych barw. Nie dziwie się, że spotkania z nimi dodają Tobie energii . Świat w momencie zyskuje kolorów .

      Czy odpowiadałoby nam życie pełne bezczynności. Myślę, że szybko znudziłoby się nam.
      W miarę upływu czasu zwykłe czynności zabierają nam mniej czasu - popadamy w rutynę. Te codzienne czynności tworzą rytm naszego życia. Nie pozwólmy jednak im całkowicie pochłonąć nasz czas.
      Do zobaczyska . Wiem, wiem na co .

      Usuń
  2. zapiątek u nas deszczowy i ciepły, i pracowity, choć wertykulować się nie da:-)
    Jak miło pobyć w twojej, innej krainie, po dolnośląskich ruinach nic już nie zdziwi mnie niemiło, więc też staram się widzieć pozytywy teraźniejszości, jeżeli już nie przyszłość.To nie są postoscjalistyczne nawyki, niestety, to całkiem nowe przekonanie, że ja, że moje, że najważniejsze, a obok i po mnie choćby potop. Nie widzę tego światła na przyszłość w "nowym pokoleniu".
    I uważaj, bo ci się właściciel urażony odezwie i sądem pogrozi, jak mnie;-p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też pracuję,
      Jak widzisz wszędzie są ruiny bez względu na pochodzenie- także w tych zakorzenionych w polskości.
      Ja myślę, że to wychowanie w socjalizmie plus coś - może bieda i chęć posiadania, zawłaszczenia okien, drzwi i ziemi- najlepiej za półdarmo, albo za darmo, i dorabiać się czyimś kosztem, i za wszelką cenę.
      Kiedyś pisało się prace magisterskie, powołując się na różne pozycje, autorów, a dzisiaj ?
      Zrobię z tego streszczenie, ale informacja i tak pochodzić będzie z tej strony, skądinąd doskonałej i wartej przeczytania w całości, polecenia i taki był mój zamiar.
      Reklamować co dobre. Chciałam trochę i Ciebie sprowokować do komentarza.
      Dlaczego nie widzisz światła w nowym pokoleniu ?

      Usuń
  3. Piękne miejsce chociaż z takim "strasznym dworem". W mojej rodzinnej miejscowości podobny dworek straszył przez kilkadziesiąt lat aż wreszcie znalazł się nowy właściciel i zainwestował. Tyle że dużo wcześniejszej zniknęło z parku wiele pięknych np. potężny głóg szkarłatny. Co do potraw z czosnku to pamiętam z przed kilku lat głośną historię z Austrii, gdzie starsze małżeństwo zatruło się śmiertelnie spożywając liście zimowitu (swoją drogą o właściwościach cytostatycznych) zamiast czosnku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miejsce było piękne. Piękne sędziwe drzewa- z każdym rokiem coraz mniej - zadziwiają w zetknięciu z otoczeniem.
      Dworek jest miejscem straconym, nie ma już raczej nadziei, na jego odbudowę i istnienie.
      Zimowit i czosnek- podobne. O tej historii nie słyszałam

      Usuń
    2. Chyba to się zdarza częściej bo w 2012 zimowit pozbawił życia 85 letnią amatorkę czosnku niedźwiedziego z Austrii.

      Usuń
  4. Serce łzawi gdy widzę ruiny dworków, zamków, pałacyków... Cieszymy się gdy znajdzie się inwestor i odbuduje zrujnowaną budowlę... Smuci, że bardzo często jest ona zamknięta przed zwykłym turystą. Park ogrodzony wysokim parkanem z informacjami o zakazie wstępu...
    Czosnek niedźwiedzi, uważam za przysmak. Niestety w naszym kraju nie można go zrywać bowiem znajduje się na Czerwonej Liście roślin chronionych.
    W Austrii, Niemczech jest dostępny nawet na maleńkim bazarku...
    W tym roku już kolejny raz kupiłam nasiona czosnku niedźwiedziego. Wysieję zgodnie z zaleceniem. Może tym razem wzejdzie i w końcu będę szczęśliwą posiadaczką czosnku niedźwiedziego.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Profesor Piórecki opisał, w jaki sposób w Wielkiej Brytanii rozwiązano kwestię utrzymania starych założeń parkowo- pałacowych. Oparte jest to o wolontariat.
      Czy u nas nie można czegoś takiego wprowadzić ?
      Czosnku nie można zrywać tylko na papierze. W gruncie rzeczy jest to prawo papierowe.
      Bez problemu można rozmnożyć go z nasion. Są dostępne w handlu. Inna sprawa, że mogą być sprzedawane przeterminowane - bez zdolności kiełkowania...... czasem kiełkuje po 2 latach....
      Moja kupiona 20 lat temu - 1 szt. ma zamiar zakwitnąć !!!!!!

      Usuń
  5. Może jeszcze słówko o prawie autorskim, cytowaniu, przetwarzaniu itd. Prace naukowe w tym także magisterskie mają bardzo określone zasady cytacji i powoływania się na źródła. Jest sporo literatury na ten temat. W zależności czy praca jest z zakresu nauk humanistycznych czy tzw. ścisłych te zasady bywają nieco odmienne. Blog na pewno nie jest pracą naukową co nie znaczy, że nie obowiązuje tu Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Istnieje jednak coś takiego jak prawo cytatu To znaczy możesz bez problemu zacytować mniejszy lub większy kawałek jakiegoś "dzieła chronionego prawem autorskim" dosłownie, ale pod pewnymi warunkami ( cytat musi być rozpoznawalny, wyraźnie oznaczony, jego użycie uzasadnione celem, ma spełniać funkcję pomocniczą). Jeśli coś przetwarzasz, kompilujesz to nie jest to cytowanie, aczkolwiek zawsze warto się zastanowić czy źródłowy autor po takiej "kompilacji" nie miałby prawa powiedzieć: "przecież to mój tekst". Plagiat to też kradzież (łac. plagium – kradzież). Ja dość często stosuję u siebie długie cytaty ale po pierwsze że starych publikacji nie objętych już prawem autorskim, po drugie zawsze zaznaczam cytat i źródło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci.
      No cóż wprowadzając do bloga wyraźnie oznaczony cytat - określając skąd on pochodzi uważam, że nie popełniam żadnego przestępstwa. Znacznie gorzej czuję się, przetwarzając ten tekst- uważam, że takie działanie zaczepia już o plagiat.
      Cytat musi być rozpoznawalny, wyraźnie oznaczony, jego użycie uzasadnione celem, ma spełniać funkcję pomocniczą ?
      Czyli tak przedstawiony cytat nie był kradzieżą ?
      ...." Do tej pory zmarłych chowano w podziemnej krypcie kościoła parafialnego w Harcie. W 1929 roku ich trumny przeniesiono do Dębiny. W bachórskiej posiadłości mieszkał jeden z kuzynów właściciela. Po przebytej chorobie cierpiał na niedowład kończyn, nie mógł chodzić. Był zapalonym numizmatykiem, sprowadzał okazy monet z całej Europy. Zgromadził ogromną kolekcję. Kiedy zmarł przedwcześnie, jego ciało złożono w dębowej trumnie, tę zaś umieszczono w większej, metalowej. Wolną przestrzeń między trumnami wypełniono zbiorami zmarłego. Spoczął w rodzinnym grobowcu. W 1944 roku Bachórz zajęła Armia Radziecka, a ostatnia właścicielka posiadłości, Maria hr. Borkowska opuściła Bachórz i już do niego nie wróciła. Żołnierze ograbili oficyny, zniszczyli ich wyposażenie, splądrowali również grobowiec w Dębinie i porozbijali trumny. Znaleźli oczywiście monety i zrabowali je. Nieliczne, zgubione podczas penetrowania grobowca okazy znajdowano w późniejszych latach w sąsiedztwie Dębiny. W wyniku reformy rolnej dobra Skrzyńskich przeszły w ręce państwa, a w zabudowaniach dworskich zaczął gospodarzyć PGR. Jego biura ulokowano w jednej z oficyn. W 1973 roku, na potrzeby rozrastającej się administracji PGR, do oficyny dostawiono parterowe przybudówki, zniekształcające jej architekturę. Druga pozostała, na szczęście, w pierwotnym kształcie."
      Taki wariant był wcześniej na stronie.
      Wąskie są granice manewru.
      Skąd wiadomo, że wygasły już prawa autorskie ?

      Usuń
    2. Jak dla mnie w porządku - wskazałaś źródło, oznaczyłaś cytat, który jest tylko częścią większego posta (utworu), prezentującego miejsce (uzasadniony cel). Autorskie prawa majątkowe wygasają zwykle po 70 latach od śmierci twórcy. Z tym, że nie wszystkie teksty w necie są objęte takim samym prawem autorskim np. teksty z Wikipedii publikowane są na zasadzie licencji Creative Commons czyli praktycznie cytujesz z podaniem źródła i to jest w porządku. Tyle, że odtąd cały Twój post łącznie z fotkami też staje się "Creative Commons"

      Usuń
    3. Dziękuje Ci bardzo za cenne i wyczerpujące informacje.
      Słowa uznania za Twoją wielką wiedzę.
      Serdecznie pozdrawiam

      Usuń
    4. właściciel dworu, miałam na myśli. Za "pogwałcenie prawa własności", że mu chodzisz i fotografujesz. Choć nie jest to oczywiste oczywiście.
      Cytaty i linki do źródła jak najbardziej w porządku.

      Usuń
    5. O to, to ,to - to jest, jak najbardziej możliwe.
      Tylko, że tymi ścieżkami chadza pół wsi i kto tylko chce. Tam sa jeszcze budynki popegeerowskie i bóg wie czyje. Nie trzeba wcale wchodzić na posesję, żeby zrobić zdjęcie.
      Poruszyłaś istotny problem- zagrodzone szlaki turystyczne, lasy. Wyobrażam sobie polskie lasy po zmianach do których dąży nasz rząd !
      Utrwalajmy co się jeszcze da.
      Szkoda, ze nasze prawo własności zostało zgwałcone przy pomocy prawa...., ale to już inna historia.
      Dzięki Megi.
      Deszcze znad Wrocka przypłynęły w chmurach nad nasz rejon, ale pod wieczór wyszło słońce.

      Usuń
  6. Może jeszcze skonkretyzuję "nie objętych już prawem autorskim majątkowym" bo "autorskie prawa osobiste" nigdy nie wygasają i są niezbywalne.

    OdpowiedzUsuń
  7. zawsze i niezmiennie bolą mnie piękne, popadające w ruinę, zdewastowane miejsca jak i stert śmieci na łąkach i w przydrożnych rowach. Od jakiegoś czasu walczę ze śmieciarstwem na terenie mojego miejsca zamieszkania i przyległości - ostatnio zauważyłam, że trochę jakby zaczęli wreszcie sprzątać!

    Zaciekawilo mnie jedno Twoje zdanie, a mianowicie to , w ktorym piszesz, że perfumy z konwalii są trujące! Jak to, moje ukochane Diorissimo też???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ups... od razu przeproszę za literówy!

      Usuń
    2. Bolą Urszulo, bolą - ucieka historia, ucieka piękno.
      Gdzie to Ty walczysz z tym śmieriarstwem ? W Polsce ?
      Może Twoje ukochane perfumy są sztuczne- nie z konwalii ? Jako syntetyczne mogą być nieszkodliwe?
      Błędy się trafiają nawet najlepszym.

      Usuń
  8. Jakie piekne strony i zwiazane z historia Polski, a Ty pracowicie zbierasz wiadomosci na temat i nam je przekazujesz, tylko zal, ze niszczeja ...pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brzydkie miejsce ma czasem ciekawą i barwną historię, o którą na pierwszy rzut oka nie podejrzewalibyśmy go. Szkoda, że jest ona zacierana przez bylejakość i byleby było.
      Te odkrycia historyczne są zdumiewające. Pokazują mi mój nieszczęsny kraj w innym wymiarze- jako dużo ciekawszy - zyskuje on w moich oczach.
      Ano żal.....No cóż..

      Usuń
  9. Z pamiętnika myśliwego:
    "Po kilkunastogodzinnym,uciążliwym marszu po grudach,doszliśmy wreszcie do tak rzadkiego lasu,że nie było ani jednego drzewa"("Echo Leśne",1938 r)

    Myślałem,że w Twojej okolicy już nie ma niszczejących dworów,pałaców,zamków tak jak to jest
    na Dolnym Śląsku.Na moich oczach dryfują ku ruinie kolejne zabytkowe obiekty.
    Polskie Koleje przeznaczyły do wyburzenia 700 obiektów-w tym zabytkowe dworce.
    Podobnie było z polskimi browarami,wyburzano,żeby Polacy nie mogli już produkować najlepszego piwa na świecie wg.polskich receptur.
    "NIE MA PIWA,NIE MA SUWERENNOŚCI"
    Pod zaborami Polska miała 1500 browarów,ale nie było polskich polityków!!
    Miało być bez polityki:))Aż chciało by się po chamsku zakląć!
    Ale są też rośliny dobre na chamstwo np:-zamiast polityk małej inteligencji,można powiedzieć, tęposz niski
    -wariat N.........i,można rzec,czubek delikatny
    - polityka nerwowego,niecierpkiem pospolitym
    -heterę sejmową,ciemiężycą białą
    -osóbkę gadatliwą,kłokoczka południowa
    -teściowa,zaraza goryczelowa
    -Kalisz i jemu podobni,tłustosz pospolity
    -a Sejm,bagno zwyczajne

    Tu się urodziłem,"wyszkoliłem",pracowałem,jest tu mój dom rodzinny,zakład pracy,kościół,góry po których śmigałem na nartach -było pięknie!
    "www.youtube.com/watch?v=sGPK9bKcAYM"
    A co zostało:
    "www.youtube.com/watch?v=EHtEqr7ElkM"
    I jeszcze ten symbol Gór Sowich im przeszkadza:
    "www.youtube.com/watch?v=TGUYK4J-3UA"

    "...Was nie rozjaśni ten świat swym uśmiechem,
    Ani was natchną góry swym oddechem,
    Ani was górskie wody nie obmyją,
    Ani w was prawdy ludu nie odżyją!
    Bo na to,byście powracali krzepsi
    Na duszy waszej i ciele wzmocnieni,
    Potrzeba byście tu przybyli lepsi,
    A ludzie po was nie byli zgorszeni..."
    (Wincenty Pol-piewca natury gór)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać są takie miejsca, takie zabytki i niszczeją nie tylko te, poniemieckie. Niszczeją też stare stacyjki kolei wąskotorowej, miedzy innymi właśnie w Bachórzu, chociaż kolejka nadal jeździ i stanowi prawdziwą atrakcję turystyczną.
      Właśnie o to chodzi - z browarami....
      np.: stary browar w Łańcucie
      http://www.zamek-lancut.pl/upload/Przemyslowy%20Lancut.pdf

      Kogo w takim razie nazwiemy tęgoskórem brodawkowatym czy pospolitym - http://grzyby-polskie.eu.interiowo.pl/18.htm
      Aż się prosi, żeby te roślinne określenia znowu umieścić w poście - śmiechoterapia to ważna część terapii przeciwnowotworowej.
      Śmiejmy się więc i małymi krokami poruszajmy się do przodu, skoro dużymi nie można.
      Ti Twój komentarz dostarczył mi solidnej dawki leczniczej śmiechu.
      Dziękuję i proszę o więcej....

      Usuń
    2. Tęgoskór posPOlity:"fabrykamemow.pl/memy/33126"
      W którymś z postów pisałaś o środkach higieny osobistej,a jak to przedstawia"Przewodnik Gajowego"z 1937 roku:
      "Higiena osobista"
      "Należy myć się dokładnie przynajmniej do pasa rano i wieczorem,dobrze namydlając ciało,gdyż mycie się nie tylko oczyszcza ciało z brudu,ale również hartuje je.
      Konieczne jest przynajmniej raz na miesiąc kąpać się w wannie lub w braku takiej w beczce,lub większym cebrzyku.
      Latem wystarczy kąpiel w rzece".
      Ciekawe czy już wówczas stosowano mydło"BIAŁY JELEŃ"hipoalergiczny z kozim mlekiem i lnem?

      Przeczytałem o historii browaru w Łańcucie.Nie miałem okazji zwiedzić browaru,ale może taka się nadarzy jeżeli zostanie uruchomiony stary browar w Radkowie(Góry Stołowe).Dokonano odwiertu i trysnęło źródełko krystalicznie czystej wody.Za pół roku będę mógł spróbować"Górskiej Perły".Na ten browar zacierali już ręce Czesi.
      Browar w Radkowie zbudowano w 1884 roku i nieprzerwanie produkowano piwo
      aż do 1997 r.

      "Kornik rządowy"zrezygnował z dopisania muflonów do listy zwierząt inwazyjnych i obcych.Dzięki"mądrości"naszych posłów muflony ocalały.
      "klodzko24.pl/wiadomosci/powiat/207,muflony-zostaje.html"
      Pierwszy dyr.LP z Krosna-krótka historia wspaniałego człowieka:
      "www.cbr.edu.pl/rme-archiwum/2008/rme25/dane/24_1.html"

      O pewnych narządach nie trzeba wyrażać się w sposób wulgarny,można żartobliwie:
      zwiślak,prątnik jajowy,drobniaczek wapienny,natorfek nagi,gołek białawy,brodek zwisły,długoszyj piłkowany,krzywoszyj korzeniowy....Wystarczy!
      Trochę inne skojarzenia:kędzierzawka krucha,moczara włoskowata,dziurawiec nadobny,dziurawiec wytworny,błyszcze włoskowate,drobniaczek rozłożysty.....Mam szlaban u Ciebie?
      Ja starodub łąkowy,tęposz niski,sromotnik bezwstydny,takie rzeczy wypisuję:)Co innego gdyby to był jakiś kielisznik zaroślowy(ochlaptus),albo jakaś przytulina krakowska,babka nadmorska(?).

      Dzisiaj"ogrzmiało ziemię",i to porządnie,pierwszy raz w tym roku,obyło się bez piorunów kulistych:)
      "vimeo.com/44619172"
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    3. Muszę stworzyć swoją własną wersję mema. Tęgoskór ? Myślisz, że on ma twardą skórę ?
      Ciekawe co jeszcze zawiera podręcznik gajowego ?

      Szlaban ? - Nie!!!!! Dlaczego ? Tak szybko nie wpadam w popłoch..... pospolity. Zastanawiam się natomiast- czy ma z tym coś wspólnego - wieczornik damski... ?

      Burzy z piorunami boje się i uciekam, zatykając uszy.
      Dziękuję Ti Rexie
      Serdecznie Cię pozdrawiam

      Usuń

    4. "Starzec zwyczajny"ze mnie, ale pamiętam czasy gajowych.Wielu ludzi nie wie,że gajowego już nie ma,jest podleśniczy.Gajowy to postać mocno osadzona w polskiej tradycji,człowiek szanowany,symbol polskiej administracji.Ale gajowego już nie ma.Został tylko w kabarecie,gdzie jest takim leśnym Dylem Sowizdrzałem-niby głupek,a swoje wie i inteligentów zapędza w kozi róg.Szkoda gajowego,chciałbym żeby wrócił!Choćby to miała być gajowa.
      Każdy gajowy odnosił się z szacunkiem do siekiery-cechówki.Stanowiła ona niegdyś niemal równoważnik buławy hetmańskiej na obszarze leśnictwa.Bo siekiera to nie cep,to narzędzie bardzo skomplikowane.Można by tu przytoczyć wykład z"siekierologii".Można by tu przywoływać nawet skomplikowane wzory matematyczne opisujące siły działające podczas pracy siekierą.
      Tak czy owak,na lekceważący stosunek do siekiery gajowy nigdy przyzwolenia nie dawał.A na takie wyrażenia jak:"od siekiery"czy"toporne"głośno protestował.
      Cerkwie na Podkarpaciu wykonane są bez użycia piły i gwoździ.Do obróbki drewna nie użyto piły,wszystko wykonano siekierą.To podnosi wartość zabytku.
      Do dzisiaj funkcjonuje powiedzenie:"Hebluj synku hebluj,przyjdzie tata z siekierką to poprawi...".Tak było od pradziejów!:)


      U mnie na"wieczorniku damskim"i innych kwiatach w ogrodzie gości od czasu fruczak gołąbek-polski koliber..Spija także nektar z kwiatów w skrzynkach na tarasie-scewolle i portulaki.Nie jest bojaźliwy,można go obserwować z dość małej odległości.Motyle te są w naszym kraju jedynie gośćmi i nie zimują.Gąsienice występują na przytulinie.
      "www.youtube.com/watch?v=lrNRPXaxJ-E"
      Słonecznego weekendu:)

      Usuń
    5. Lubię Twoje obszerne komentarze TiRexie.
      Nie zauważyłam, kiedy zniknęli gajowi. Czy gajówki jeszcze stoją ?
      Cerkwie są piękne i jest ich na Podkarpaciu dużo. Wiele z nich jest po renowacji. Powstają z ruin na nowo..., właśnie za sprawą siekiery...
      Czy wiesz, że łupany ręcznie stary gont był trwalszy od maszynowego- nowego ?

      Usuń
  10. Z jednej strony wszyscy zamieszczają w necie swoje mniejsze lub większe dzieła, dziełka, dzieleczka, a to w postaci zdjęć, a to jako zapiski słowne, a z drugiej boją się, że ktoś poda je za swoje(?) Publikują i fundują sobie niepokój, drżą o ich losy. Nie doceniają darmowej REKLAMY. KRADZIEŻ!!! Wszędzie to słowo, jakby ich 'cenna' własność kierowała na siebie wszystkie oczy świata. Po co to i komu potrzebne? A schowajcie sobie swoje skarby w czeluście głębokich szuflad. Będziecie spali spokojnie i nikt ani o was, ani o waszych dziełach nie usłyszy.

    Nie ma szczęścia ten kawałek ziemi, o której napisałaś, Zofijanko. Zastanawia mnie, dlaczego? Ciężka praca właścicieli (a może wykorzystanych przez nich wyrobników) i olbrzymie nakłady finansowe, obracały się w niwecz kilkakrotnie. Nawet po śmierci ich kości nie zaznały spokoju, grobowce zostały zbezczeszczone przez bezmózgich żołdaków. Ciekawi historia tej rodziny. Jakimi byli ludźmi, czy szanowali innych, a w szczególności tych biedniejszych od siebie?

    Takie historie utwierdzają w przekonaniu, że nie warto gromadzić bogactwa, pomnażać w nieskończoność dóbr wszelakich, bo po naszej śmierci mogą się okazać nic niewarte dla kogoś innego i spotka je podobny los. Trzeba korzystać z życia rozsądnie, z właściwą miarą, materializm nie może wieść prymu.

    Piękna pora roku cieszy obecnie nasze oczy. Uwielbiam wiosenne kwiaty z ich kolorami i zapachem, budzącą się zieleń, dłuższe dni i więcej ciepła.

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przekonałam się , że ludzie są w stanie ukraść drugiemu człowiekowi praktycznie wszystko.
      Chodzi tu także o włożoną pracę.
      Nie warto gromadzić, pomnażać w nieskończoność, ąle z drugiej strony ciężko jest coś tracić bezpowrotnie, coś do czego się przyzwyczailiśmy, co sprawia nam radość- małe i większe miejsca na ziemi, które dają nam poczucie stabilizacji i stanowią podstawę bytu
      Trudno zostawić groby bliskich.
      Doświadczeni przez los wiemy, że lepiej jest znaleźć radość życia w innych wartościach. Jednak dzisiejszy świat nastawiony jest na konsumpcję.. rozpychanie się łokciami i deptanie słabszych.
      Czy byli dobrzy dla innych ?
      Często myślę, że bogactwo i władza tego świata biorą się z wykorzystania innych ludzi i to bez względu na formację społeczno- polityczną.
      Bogactwo Anglii, Francji, Belgii, Hiszpanii itp. wzięło się między innymi z wykorzystania kolonii. Zachwycajac się bogactwem tych krajów, po prostu pomijmy ten aspekt zupełnie. Na czym polegała kolonizacja Ameryki , Afryki, Australii ? Ile ludzkich istnień pochłonęła ?
      Zawsze byli , są i będą źli, i dobrzy ludzie - to oczywistość.
      Znam pewnego ziemianina z okolic Pińska. Jest doskonałym lekarzem, wspaniałym, wesołym człowiekiem i obcowanie z nim to prawdziwa przyjemność.
      Jego rodzinę - bo byli dobrymi ludźmi - uratowali przed UPA, służący we dworze Ukraińcy, .
      Nie wiem jak Tobie, ale mnie ta wiosna szalenie się podoba- taka prawdziwa - z przedwiośniem ?

      Usuń
  11. http://www.marychna.witkowscy.net/index.php?option=com_content&view=article&id=80:pamietnik-kingi-z-trzecieskiach-moysowej-mojej-ciotecznej-babci-tom-i-lata-1902-1907&catid=81&Itemid=506

    Zajrzyj tu, Zofijanno, to co prawda nie o Bachórzu, ale o Dynowie, zaczytałam się w tych wspomnieniach, a losy ludzkie jakże podobne; pozdrawiam Cię serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajrzałam, zanotowałam link i będę podczytywać - też o ukochanym Lwowie.
      To ciekawa strona, jest tam mnóstwo do poczytania.
      Dziękuje Marysiu.


      Wkrótce pojawię się niedaleko Kopystańki.
      Moc serdeczności

      Usuń
  12. Miejsce piekne szkoda ze nikt sie nie zajmie renowacja tych budynkow ...

    OdpowiedzUsuń
  13. Przyjdzie czas, za po tym miejscu pozostanie tylko wspomnienie- obraz utrwalony na zdjęciach.
    Serdeczności Bonito

    OdpowiedzUsuń
  14. dziękuję Ci, Kochana Zofi, za przesyłkę :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy dotarła w dobrym stanie ? Jeżeli w dobrym to teraz tylko do doniczki z ziemią i trzeba czekać, aż się przyjmie. Na wierzch troszkę piasku -1 cm i powinno być dobrze
      Jest pomarszczona bo zimuje na zewnątrz na sucho.
      Obcięłam jej kolce, ale ......?
      Skromnie, bo nie mam dużo...

      Usuń
    2. dotarła w bardzo dobrym stanie :)
      a teraz siedzi w doniczce i czekam...
      :***

      Usuń
  15. Piękne zdjęcia i piękne miejsce...
    A co do "pewnej myśli" - prowadzę (jako promotor) wiele prac dyplomowych i plagiat (a więc kradzież) występuje wtedy, gdy przytaczamy czyjeś informacje jako swoje. W pracach inżynierskich i magisterskich w rozdziałach tzw. teoretycznych, obejmujących analizę literatury, nie wolno cytować wprost fragmentów czyichś publikacji (za wyjątkiem definicji, ale wtedy w cudzysłowie i oczywiście z podaniem źródła), a analizę opartą na literaturze przedmiotu prowadzi się własnymi słowami podając źródło, z którego się korzystało (na końcach akapitów, a gdy jest to jakieś zdanie wtrącone w akapicie napisane na podstawie innego źródła niż cały akapit lub jedyne nie własne, gdy cały akapit jest napisany na podstawie własnych przemyśleń, wtedy na końcu takiego zdania; podaje się także źródło przed wypunktowaniami, pod rysunkami, w tytułach tabel itd...)... Jeżeli się postępuje w ten sposób nie ma plagiatu.
    Prace naszych studentów są sprawdzane w programie AntyPlagiat, dostępnym na większości polskich uczelni...
    Całusy :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci Abi za wszystkie wyczerpujące informacje , zawarte w komentarzu.
      Teraz już nikt nie będzie miał wątpliwości- co i jak ? Wytłumaczyłaś wszystko bardzo, bardzo skrupulatnie.
      Buziaki

      Usuń
  16. Szkoda, że właśnie nikt nie dba o takie obiekty. Gasną na naszych oczach, a ja nie mam umiejętności wskrzeszania. Niestety...

    OdpowiedzUsuń