Translate

ABC raka piersi


Nie będę się mądrzyć. Od wykrycia mojej choroby i podjęcia leczenia minęło 9 lat. Każda choroba jest inna, inny jest sposób leczenia i dochodzenia do zdrowia fizycznego i psychicznego. Są różne rodzaje raka piersi: o różnej budowie, różnie umiejscowione. Można o tym poczytać na stronie- ABC Raka Piersi. Na tej samej stronie można przeczytać -Wcześnie wykryty rak piersi, w niskim stopniu zaawansowania jest nie tylko wyleczalny, ale poprzez odpowiedni zabieg operacyjny i skojarzone z nim leczenie daje kobietom możliwość zachowania piersi. Leczone w ten sposób pacjentki szybko wracają do życia zawodowego bez widocznego uszczerbku na wyglądzie, pozostając w dobrej kondycji psychofizycznej - co jest jednym z elementów uzyskania pełnego wyleczenia.

Dlaczego nikt nie zaproponował mi takiego leczenia? Spełniałam wszystkie kryteria: guz nie przekraczał 1cm, wezły były czyste. Dlaczego to nowoczesne leczenie mnie ominęło?
http://amazonki.net/artykuly/czytaj/1163/leczenie/rak-piersi-usuwanie-wezlow-chlonnych-nie-zawsze-konieczne.
Dzisiaj już wiem - im mniejszy guz - tym mniej drastyczne i krótsze leczenie- bez hormonoterapii ( guzy hormonozależne ), radioterapii i chemioterapii.

Mój guz był latwo wyczuwalny palcami, widoczny w badaniu USG, niewidoczny w mammografii, ze względu na gruczołową budowę piersi !!!!!!!!!!!

Nikt nie mówi jak wygląda życie po mastektomii i usunięciu wezłów chłonnych: o ręce-właśnie tak o ręce, która staje się niesprawna i wymaga rehabilitacji do końca życia.
Różnicę między kończynami- występuje znaczny przykurcz- niweluje długotrwała rehabilitacja.
Po usunięciu węzłów chłonnych często występuje dodatkowo obrzęk limfatyczny, a to już poważna sprawa. Nie wolno dźwigać, nagrzewać ręki. Zachodzą zmiany w obręczy barkowej i kręgosłupie.
Rehabilitacja i rehabilitacja.
Wiele łez trzeba wylać, aby zaakceptować nowy stan. To trauma, która biegnie odrębnym torem obok leczenia raka.

Byłam i bedę za leczeniem oszczędzającym ,... za świadomym wyborem, bo to nasze zdrowie, nasze życie i ważna jest jego jakość !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Ten koszmarny dzień operacji ciągle wraca do mnie i jest źródłem stresu i łez. Opisałam go w " Spotkaniu z rakiem "

Blog jest odzwierciedleniem chwil z pasją życia i życia z pasją.
Jego tematyka ?
Czy osoba po leczeniu choroby nowotworowej musi pisać tylko o swojej chorobie ?






Do poczytania:

Obserwatorzy

2 kwietnia 2013

Momoty - Często cz. II

W Wielką Sobotę,  przed północą usłyszałam dziwne dźwięki. Zauważyłam ciemne i wiotkie sylwetki, poruszające się ruchem falistym po białym śniegu.
Dwa małe zwierzaki wydawały z siebie dziwne dźwięki. Jedno uciekło na drzewo, drugie w krzaki. Łaska?
Za duże na łaskę. Gronostaj, kuna ?
Po chwili skryła je ciemna linia żywopłotu, rozpłynęły się w mroku i nastała cisza.

Jak dobrze jest móc obserwować zwierzęta. Dopiero teraz, kiedy zeszłam z pięter na ziemię, jest to możliwe......
Ileż straciłam ?

Opowiadając  o Lasach Janowskich nie chciałam reklamować tej okolicy. Chciałam ją
' zawłaszczyć ' dla siebie - tak bardzo mi się ona podoba.

Znaczna jej część należała w latach 1589 -1936 do Ordynacji Zamojskiej.

Przejeżdżałam przez Lasy setki razy. Zawsze było mi, czy nam - po drodze.
To piękny i  olbrzymi kompleks leśny- zachodnia część Puszczy Solskiej- morze lasów, poprzecinane korytami rzek, pasmami wydm. To ponad stuletnie bory sosnowe, w których powstał swoisty ekotyp  sosny puszczańskiej. Spotkamy tutaj także las mieszany, bór jodłowy.

Jak by nie opowiadać, słowa nie są w stanie oddać wartości przyrodniczej, piękna tych terenów,

 urozmaiconych stawami, o łącznej powierzchni 1800 ha, torfowiskami, olsami, śródleśnymi łąkami.

Kiedyś przeprowadzono meliorację tych terenów, dzisiaj wykonuje się działania odwrotne, mające na celu zatrzymanie wody w lesie...

Możemy spotkać tutaj podrzenia żebrowca, 
 

(te paprocie akurat sfotografowałam na mocno zacienionych i wilgotnych zboczach Czarnohory - Ukraina)
 
długosza królewskiego, widłaczka torfowego, pełnika europejskiego, grzybienia białego i wiele innych chronionych roślin.

Wśród zwierząt wyróżnia się wilk, wśród ptactwa- orlik krzykliwy, orzeł bielik, bocian czarny, ale przede wszystkim jest tutaj największe skupisko głuszca, objętego ścisłą ochroną gatunkową, jako gatunku skrajnie zagrożonego.
Fraz pieśni godowej ptaka- czyli klapania, trelowania, korkowania (odbój) i szlifowania- możemy posłuchać jedynie w formie nagrania, w Ośrodku Edukacji Ekologicznej, ponieważ w okresie godów, zaczynających się już w marcu, obowiązuje 500 m strefa ochronna od miejsc gniazdowania.
Pieśń godowa powtarzana jest przez samca o poranku, nawet 200 razy.
Samica buduje gniazdo na ziemi, w ukryciu, z tego względu lęgom zagrażają lisy.
Lubi prześwietlone starodrzewia sosnowe z warstwą podszytu świerkowego.

Szacuje się, że polska populacja głuszca to pół tysiąca osobników, z czego połowa to koguty.
Ostoja głuszca w Puszczy Solskiej to jedno z ostatnich  czterech, izolowanych stanowisk w Polsce.
W samych Lasach Janowskich  jego liczebność szacuje się na  ponad 20 sztuk, a na Lubelszczyźnie na 100-150 osobników. Dla niego utworzono 5 ostoi na 1600 ha.
W Nadleśnictwie prowadzi się aktywną ochronę tego ptaka,  zmierzająca do utrzymania terenów, na których żyje w stanie optymalnym dla tych kuraków poprzez:
wprowadzenie podszytów jodłowych i świerkowych,
retencję wody w ostojach,
wykładanie gastrolitów niezbędnych w trawieniu,
grodzenie młodników drewnianymi żerdziami,
eliminację nadmiernej liczby drapieżnikami, w tym lisów,
monitoring populacji.

Czy można w skrócie opowiedzieć o obszarze Natura 2000, o rezerwatach:
Kacze Błota, Jastkowice, Szklarnia, Imielty Ług, Łęka, licznych pomnikach przyrody,
o 250 przydrożnych krzyżach i kapliczkach,  
 ciekawym budownictwie sakralnym- np: kościele św. Anny w Zaklikowie, z końca XVI wieku ?
 
Sporo obiektów zabytkowych znajduje się w miejscowościach , sąsiadujących z  Lasami.  
 
Dawny słup graniczny, stojący na granicy zaborów austriackiego i rosyjskiego, przeniesiony z Łążka Ordynackiego do Zaklikowa. 

Piękna okolica, ciekawe miejsca i najważniejszy dla mnie, w mojej dzisiejszej wędrówce -
drewniany kościółek św. Wojciecha w Momotach Górnych -  maleńka, ale jakże cudowna świątynia,
zbudowana rękami Księdza Pińciurka, powstała w tajemnicy - pod osłoną nocy, z rozbieranych, drewnianych, chłopskich stodół.
Wydarzenia z okupacyjnej przeszłości utrwalił Ksiądz Pińciurek w postaci małych obiektów sakralnych. W pobliżu kościółka wybudował grotę i fontannę, poświęcone ofiarach wojny.
 Nie ma w Lasach Janowskich ani jednej miejscowości, której nie dotknęłyby zbiorowe egzekucje., pacyfikacje - niektóre wsie zniknęły na zawsze. 
' Fontanna płacząca ' ze św. Wojciechem, ma przypominać łzy żołnierzy, składających broń w 1939 roku. Z tyłu Grota Zniewolenia, symbolizująca wydarzenia z czasu okupacji i Grota Wyzwolenia, powstała na pamiątkę wydarzeń z 1989 roku. 
Wszystko, począwszy od ołtarza, witraży w drewnianych ramach,
na sklepieniu prezbiterium skończywszy 
ksiądz wykonał sam, chociaż nigdy wcześniej nie miał z tym do czynienia. Wystrój kościółka sprawia, że nie chce się go opuszczać, chce się w nim bezustannie przebywać...
Ten kościółek był celem mojej podróży do Momot,  
1. X .1939 roku - 74 lata temu- po mszy, pod tym kościółkiem- 
składali  broń  Żołnierze pułkownika Zieleniewskiego.
Proszę, przeczytajcie.
Pułkownik Zieleniewski zamierzał iść zwartą grupą w kierunku na południe- Janów Lubelski - Łańcut, przesuwając się pomiędzy siłami niemieckimi i sowieckimi, celem osiągniecia Karpat , do granicy z Węgrami. Niestety mając Sowietów na tyłach i trudności z przejściem Sanu zdecydował się złożyć broń na ręce Sowietów...
Nieopodal Kościółka w Momotach Górnych, gdzie składali broń żołnierze płk Zieleniewskiego, powstał pomnik - cały z drewna   
-dla upamiętnienia historii sprzed lat.... 
 
 Rozkaz nr 4 dowódcy Grupy Zieleniewskiego:
 
Żołnierze! Oddział nasz został ostatnim oddziałem Wojska Polskiego, walczącym w Polsce.
Oddaję część Waszej wytrwałości i męstwu. Jednakże stwierdzam, że naszymi nielicznymi szeregami, goniąc resztkami amunicji, nie pobijemy licznych armii przeciwników, wojujących w Polsce.
Z drugiej strony, nie mogąc stale trzymać terenu, nie jesteśmy w stanie bronić cywilnej ludności, na której mści się krwawo Niemiec, za nasze działania wojskowe, jak to miało miejsce wczoraj w Janowie Lubelskim.
W tych okolicznościach, nie widząc możliwości i celu dalszej walki, postanowiłem przyjąć propozycję wojsk sowieckich, przerwać działania wojenne i złożyć broń (...).
Dowódca Grupy, Zieleniewski pułkownik.
 
Pamiętacie Trauguttowo pod Brześciem, Batorz, opisane w Kopijniku?
Stąd do Batorza nie jest daleko.
Wśród Żołnierzy mógł być mój Stryj- oficer Wojska Polskiego- najstarszy brat mojego Taty, służący w Trauguttowie pod Brześciem nad Bugiem.
Jest to wielce prawdopodobne.......  Grupa Brześć - ranny generał Plisowski,  powierzył dowództwo ppłk Alojzemu Horakowi.
 
 
Dotarłam do Żołnierzy płk Zieleniewskiego dzięki pracy zbiorowej pod auspicjami Polskiego Towarzystwa Naukowego na Obczyźnie 
- ' Napaść sowiecka i okupacja polskich ziem wschodnich 1939 '
pod redakcją prof. dr Edwarda Szczepanika i prof. dr Józefa Jasnowskiego,
która ukazała się w 45 rocznicę tej napaści.
Czy może być coś prostszego, niż odnalezienie informacji na ten temat w necie.......
 
Przez tyle lat milczano, pomijając wydarzenia z 1939 roku, jednak pamięć i prawda zwyciężyły kłamstwo, fałsz i śmierć.
Daj Boże, żebyśmy nigdy nie zapomnieli o tych, z których dziedzictwa dzisiaj korzystamy.
 
Pan Tomasz Bordzań, pasjonat historii z Muzeum Rzemiosł Ludowych w Biłgoraju napisał książkę o Zapomnianych Żołnierzach. 
 
W ostatnią niedzielę września, przed kościółkiem odbywają się uroczystości, upamiętniające wydarzenia... z 1939 roku....
Przyjadę....... , bo .......  kiedy o tym mówić i odwiedzać to miejsce, jak nie teraz .........?
 
Jaka szkoda, że mój Tato o tym nie wiedział... On tak lubił te Lasy.......
 
 
 
 
 
 
 
Proszę o przyjęcie wyróżnienia   i odpowiedź na jedno pytanie: 
 

Za co kochasz życie ?
 
 
Pozdrawiam Wszystkich serdecznie
 





40 komentarzy:

  1. Dzień dobry Zofijanno! Znowu przepięknie napisałąś o bliskich Twemu sercu terenach. Cudowna tam jest roslinność, zwierzęta, troska, z jaką lesniczy starają sie ochronić to wszystko.
    I nieznana a ciekawa bardzo jest historia tych okolic...Tyle jest wszędzie nieznanych, zapomnianych lub pomijanych milczeniem smutnych, tragicznych wręcz historii. depczemy po ich sladach, nieświadomi ich wagi i znaczenia dla zyjących w tamtych czasach ludzi. Dzisiaj lasy i łąki zarastają bolesne wspomnienia a cierpliwa, pełna siły zywotnej ziemia wszystko przyjmuje i chroni swym matczynym wnętrzem.Życie jest ponad wszystko!

    Dziekuję za wyróżnienie Zofijanno! Nie napisałaś tylko czym sobie na nie zasłużyłam, tym niemniej jestem wdzieczna za pamięc i postaram sie odpowiedzieć szczerze na Twoje pytanie.A pytanie, choć krótkie i jasne, to odpowiedź na nie nie jest tak prosta. Bo odpowiedzi jest wiele. Bo kocham zycie za to, że jest. Że pokazuje mi cuda na tej ziemi i pozwala cieszyć się nimi. Kocham życie za miłość, za barwy, zapachy, smaki, wzruszenia, wspomnienia i marzenia, których mi ono dostarcza jak codziennego pokarmu.Kocham zycie za uśmiech, który daje moc odrodzenia. Są też jednak chwile, gdy życia nie kocham...Ale nie o tym ten wpis.Więcej jest bowiem kochania niż niekochania. A jasnosc zwycięża ciemność a nadzieja zwatpienie. I niech tak będzie póki sił, póki tchu w piersiach starczy.
    Uściski poświąteczne i serdeczne zasyłam z rozsłonecznionego, optymistycznego dzisiaj Pogórza!:-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co innego historia zapomniana, a co innego pominięta, jakby jej wcale nie było.
      Kilka kilometrów dalej - na Porytowe Wzgórze jeździły delegacje, łącznie z delegacją radziecka, a o 8-10 tysiącach żołnierzy zapomniano, bo ich losy źle świadczyły o przyjaźni polsko- radzieckiej.
      Kolejne moje wyróżnienie dla Ciebie za różnorodność tematów Twoich postów.
      Dziękuję za zmysłową odpowiedź na moje pytanie.
      I jak tu nie lubić Twojego pisania....??
      U nas dzisiaj też słonecznie Olgo- ptaki opuściły karmnik- zostały najwytrwalsze. Nawet dzikie gęsi widziałam- to już będzie wiosna na mój nos ,na 100%.
      Serdeczności.

      Usuń
    2. Wobec tego raz jeszcze dziękuję za wyróznienie i ciepłe słowa.
      A w nadejście wiosny mocno wierzę - mimo wiatru i zapowiadanego deszczu. Byłam dzisiaj z Zuzią na spacerze drogami i lasami Pogórza. Jeszcze nie widać nic zielonego poza iglakami, ale w powietrzu czuć specyficzną woń odradzajacej sie natury a ptaszki śpiewają cudnie. No a Ty widziałaś dzikie gęsi i wszystko już wiadomo. Czekajmy wobec tego cierpliwie i z usmiechem pełnym wiary.Natura, choć powoli, robi jednak swoje!:-))

      Usuń
    3. U mnie kosik cudnie śpiewał, okno otworzyłam, żeby lepiej słyszeć.
      Nawet mój mąż stwierdził, że świetnie piszesz !
      Czekamy jeszcze najwyżej 2 tygodnie.
      Wiosna przyjdzie, życia nie zdławi, jak mawiał mój Tato

      Usuń
  2. Piękny post!
    Jak się tylko przyjrzeć, to właściwie każde miejsce ma ciekawą historię, tylko trzeba ją zechcieć zauważyć.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, każde miejsce Dosiu ma jakąś historię.
      To fakt nie każdy jest skłonny zagłębić się w niej.
      Skoro się udało mi odszukać zapomnianą historię pewnego miejsca, a przede wszystkim ludzi, to pozwoliłam sobie podzielić się nią z innymi. Sama byłam zaskoczona miejscem, w którym się rozgrywała.
      i ja pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  3. czytałam i wyobraziłam sobie , że siedzimy obie w jakiejś starej chacie przed kominkiem...
    i Ty opowiadasz, a ja chłonę całą sobą te wspaniałe historie...
    dziękuję zofi
    :DDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tamtych okolicach jest Gogusiu sporo takich chat.
      To żywy skansen.
      Może o kominek będzie trudniej, ale piec owszem się znajdzie.
      Usiądziemy wieczorową porą i poopowiadamy sobie różne historie.
      Gdzie Twój obiecany blog, kiedy będę mogła Ciebie obdarować wyróżnieniem.
      Lubię, kiedy do mnie zaglądasz.
      Ściskam mocno

      Usuń
  4. Piękne okolice, nic dziwnego ,że tak je lubisz :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękne i sercu bliskie, przypominają trochę piaski Mazowsza.

      Usuń
  5. Uwielbiam roztoczańskie, przepastne lasy, chociaż znam tylko Roztocze Płd-Wschodnie i trochę Środkowe, tereny bliżej nas i mojego domu rodzinnego, równie mocno przesycone historią; a jak tam jagodnie, i grzybnie ... i na każdym kroku ślady działalności partyzanckiej; i z powstania styczniowego spod Kobylanki; pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Geograficznie teren ten to Równina Biłgorajska, należąca do Kotliny Sandomierskiej.
      Janów Lubelski leży na granicy Roztocza ( od północy sąsiadują z nim wzgórza Roztocza Zachodniego) i Kotliny Sandomierskiej, a Puszcza Solska na południe od Pasma Roztocza.

      40 lat temu, mój Tato jeździł na grzyby do Puszczy Solskiej, w okolice Biłgoraja, bo tam jego znajomy miał tartak.
      Obszar Natura 2000, Park Krajobrazowy Lasy Janowskie i liczne rezerwaty- z grzybobrania i jagód raczej nici.
      Na grzyby jeżdżę na Pogórze ......

      Ślady działalności partyzanckiej ?
      W sumie tereny te bardzo ucierpiały za pomoc partyzantom - pacyfikacje.
      Czy na Twoim blogu można zobaczyć ślady Powstania Styczniowego, o których piszesz ?

      Usuń
    2. Nie, nie pisałam, ale ta nazwa Kobylanka przewijała się u nas w domu od dzieciństwa, o bitwie przeczytałam później; gdzieś tam w pobliżu mieszkała rodzina i mama jeździła na Kobylankę na jagody, na grzyby, wyobraź sobie, Zofijanno, wiadra czarnych jagód, a na drugi dzień ze śmietaną, pierogi, a potem zapasy do słoików; tak, ślady działalności partyzantów, liczne pomniki, tablice, w środku lasu, tak ja to widzę, były i pacyfikacje, za pomoc, za czynny udział; kiedy byłam dzieckiem, mój ojciec dużo czytał właśnie partyzanckich opowieści, nieważne, jakie one były, i o GL, BCh, tygrysy, i Pamiętnik Muchy, czytałam to razem z nim, i o wielu rzeczach dowiedziałam się właśnie z tych książek; teraz na pewno są opracowania poprawione, nowe, o wydarzeniach przemilczanych, ale moje pierwsze dowiadywanie się o tych czasach szło właśnie z tych książeczek; bo, prawdę mówiąc, nie było innych; trochę tu można przeczytać o bitwie pod Kobylanką, na początku lekko prześmiewczo, potem już gorzej:http://www.roztocze.com/index.php?option=com_content&task=view&id=395&Itemid=94
      Zupełnie niedaleko nas przebiegała granica zaborów, przekraczał tę granicę nielegalnie Piłsudski, ależ się rozpisałam, i trochę nie na temat, ale dopiero teraz dorosłam do śledzenia historii tych ziem; pozdrawiam.

      Usuń
    3. Pamiętnik Muchy i ja czytałam i mam ( czytałam na wagarach w domu ). Fajnie - wrócę do niej. Oczywiście to książka mojego Taty. Tygrysów już nie mam, Tato oddał braciom mamy. Był tego cały worek. Tygrysów nie czytałam, ale o partyzantach owszem- różności z biblioteki Taty. Tylko o Zieleniewskim nie czytaliśmy. Tato mol książkowy, znający historie bitew na wylot, nie wiedział nawet o Lasach Janowskich i to jest bolesne....
      Za późno dorastamy do historii- żal , ale dorastamy..
      Rozpisuj się, rozpisuj, miło z Tobą konwersować.
      Popatrzę, dzięki za linka.

      Usuń
  6. Jestem, Zofijanko, dziękuję za dobre słowo :)
    Ze swoim wpadnę wkrótce... póki co, porządkuję myśli ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już się martwiłam o Ciebie. Wyróżnienie dostałaś moja Droga po znajomości. Wiem, że jesteś bogata w wyróżnienia, ale co dobre należy reklamować, co niniejszym czynię.
      Wpadaj Kochanieńka, wpadaj!

      Usuń
  7. Tyle ciekawych miejsc wokol nas z wlasna historia...
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo różnych miejsc bliskich i dalekich, czasem z zaskakującą historią, o której nigdy nie dowiedzielibyśmy się, gdyby nie dociekliwość, chęć zrozumienia i poznania jej.
      Wymaga to pewnego trudu, ale dla mnie jest to ważne, żeby przywrócić pamięć o ludziach i miejscach, o których warto pamiętać...

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Wiesz, to ciekawe. Za co Ty lubisz mój blog?

      Usuń
  9. Nie wiem droga Zofi czym zasłużyłam na odbiór wyróżnienia w tak doborowym towarzystwie! Ale dziękuję - to dla mnie zaszczyt :)
    Spróbuję odpowiedzieć na to z pozoru proste pytanie, ale tak naprawdę myślę, że każdego dnia odpowiedź mogłaby być inna. Tak jak bardzo różne, nieprzewidywalne i zaskakujące jest owo życie właśnie :)

    Dzisiaj kocham życie
    - bo JEST
    - bo mam wielką łaskę żyć w czasie POKOJU
    - bo KOCHAM i JESTEM KOCHANA
    - bo nauczyło mnie nie oczekiwać zbyt wiele a tylko wtedy dostrzega się i raduje z rzeczy małych
    - bo wciąż, niestrudzenie stawia przede mną kolejne szanse, które ja zaprzepaszczam z taką samą niestrudzoną mocą
    - bo są na świecie przepiękne miejsca, w których odzyskuje się siły i ludzie, którzy ich przydają .. :)
    W życiu piękne są tylko chwile - i za te właśnie chwile KOCHAM CIĘ ŻYCIE :)
    Pozdrawiam bardzo serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że jesteś Emko. Lubię tematy, które poruszasz i klimat Twojego bloga, i chciałam sprawić Tobie radość.
      Życie w Twoim "wydaniu " to Wielka Sprawa !
      Zaprzepaszczasz szanse z niestrudzoną mocą- tak myślisz ? Naprawdę ?
      Są na świecie przepiękne miejsca - są i ludzie też jeszcze są.
      Tak, życie składa się z pięknych chwil- szkoda, że to tylko są chwile szczęścia....
      Dziękuję Emko

      Usuń
  10. Normalnie nie dowidzę :-)))
    Dziękuję Ci bardzo za wyróżnienie...
    Zaskoczyłaś mnie :-)))
    Doczytałam u siebie na blogu, zrobiłam wróć
    i dopiero doczytałam ...
    Zastanowię się, odpowiem ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem jesteś zapracowana, masz dużo obowiązków.
      Lubię do Ciebie zaglądać - popatrzeć na zdjęcia starannie dobrane do tematu - bardzo wymowne.

      Usuń
  11. Jeśli będę miała okazję, odwiedzę kościółek w Momotach, na pewno :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście Wuszko- warto. Ksiądz - nowy proboszcz zaprasza, kościółek jest otwarty dla wszystkich chętnych. Na mnie wywarł wrażenie.

      Usuń
  12. Moja droga Zofijanno bardzo serdecznie dziękuję za wyróżnienie , odpowiem na pytanie oczywiście ...pięknie opisujesz tak odległe dla mnie strony , aż wstyd przyznać nigdy w tych stronach nie byłam .
    Jeszcze raz dziękuję ślicznie i Cię ściskam Ilona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele jest miejsc, gdzie nas nie było. Mając ptaki, takie jakie Ty masz, musisz zapewnić im opiekę, a o podróżach raczej zapomnieć.
      Stawy w Lasach Janowskich to środowisko w sam raz dla perkozów.
      Nie rezygnuj z azylu, porozmawiaj z kimś, kto taki azyl prowadzi. Powodzenia Ci życzę.

      Usuń
  13. Zofijanno! Dziękuję pięknie za wyróżnienie... napisałem Wielkanocną opowieść zgodnie z Twoją sugestią i wyjechałem (wyobraź sobie!) w... Lasy Janowskie na dwa dni szkolić leśników. Wracałem w Wielki Piątek lutą zimą i podziwiałem po drodze kapliczki, miejsca męczeństwa Narodu Polskiego i pstrykałem fotografie. Z wielką przyjemnością przeczytałem Twój ostatni wpis. A życie kocham za to, że jestem wolny i mogę kochać, spotykać ludzi, być zdrowym i robić to co lubię... Kocham życie za piękno Natury, którą wciąż poznaję i staram się zrozumieć. Kocham życie za każdy dzień, który jest inny, ciekawszy i przynosi nowe emocje, wrażenia i nowe Piękno...Staram się też nieustannie, aby życie kochało mnie i długo, bardzo długo nie chciało się ze mną rozstawać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę tej miłości do życia i jego ukochania, i pracy, która sprawia przyjemność.
      To byłeś Leśniczy Jarku w Lasach Janowskich, w pięknym Ośrodku Edukacji Nadleśnictwa ! Coś niesamowitego! To spora odległość do Twoich Lasów!
      Obyśmy długo cieszyli się pięknem natury.
      Ja tu w mieście doświadczam innych wrażeń. Brrrr...
      Szkoda, że nie zostałam leśnikiem...Świat wokół nas jest bardzo ciekawy i ciągle czymś nowym zaskakuje.
      Życzę energii życia i wspaniałego zdrowia.
      Opowieść o Wielkanocnej Osice pięknie wkomponowała się w Wielkanocny Czas.
      Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za dzisiejszy post o stopniach - jeszcze je postudiuję , dla lepszego przyswojenia.

      Usuń
  14. Pozdrawiam Przemiłą Zofijannę! miłej lektury

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam na Relację z Lasów Janowskich...

      Usuń
  15. dziękuję za wyróżnienie,
    zauważyłam, że blogerzy zaczęli (całe szczęście) pracować jak dziennikarze i publicyści, na blogach można trafić na kawał rzetelnie i pięknie opisanej historii,to, co niechwytliwe i niekomercyjne, trafiło na blogi. Brawo za ten trud.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przywykłam do pochwał, niemniej miło mi, że tak ocieniasz moje posty.
      W sumie moje życie z rakiem to zaduma nad życiem i celebrowanie piękna miejsc w których jestem - niekomercyjne, bo moje.... własne.
      Cieszę się, że przyjęłaś wyróżnienie.
      Gratuluję Klarko.

      Usuń
  16. Wiesz Zofijanno, piszesz o "moich" stronach. Janów Lubelski, Szklarnia, Momoty,Zaklików - miejsca doskonale mi znane. Pięknie o nich opowiadasz. Nabrałam wielkiej ochoty na odwiedzenie Momot i Porytowego Wzgórza jak tylko zrobi się trochę cieplej. A znasz może wsie położone w środku lasu - Osówek i Maliniec? Mieszkam tuż obok :). Osówek zwłaszcza został okrutnie naznaczony przez II wojnę światową. Pozdrawiam Cię!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam tych wiosek, nigdy tam nie byłam, ale mam nadzieję, że uda mi się tam dotrzeć. Oglądałam zdjęcie i czytałam o nich.
      Wrócę w te lasy, bo jest to miejsce, gdzie znajduję ciszę, spokój i wszystko co jest mi potrzebne do leczenia mojej chorej
      i zestresowanej duszy...
      Zazdroszczę niektórym, że mieszkają w takich pięknych miejscach
      i Ty do nich należysz.

      Usuń
  17. Tez dziekuje za wyroznienie, ktore jest dla mnie niespodzianka...pytanie niby proste ale bardzo skomplikowane.
    Niewatpliwie kocham zycie, czasem bardziej czasem mniej ale bilans jest oczywiscie na bardziej. A dlaczego, ..hm...bo, chyba mialam szczescie przezyc go mniej wiecej tak jak chcialam, nie bylo za duzo w nim przeszkod a jak byly to w koncu udawalo mi sie je pokonac. Ciagle je pokonuje, bo przyszlo mi zyc w nielatwym swiecie... ale za to jakie mi przyjemnosci sprawia jezeli chodzi o przyrode, ktora dla mnie zajmuje poczesne miejsce, kiedy codziennie rano sie budze, pierwsze spojrzenie leci za okno...a tam zawsze cos ciekawego sie dzieje i to mi daje energie na reszte dnia. Dzisiaj jest taki dzien, kiedy nic nie musze wiec rozkoszuje sie spiewem ptakow, kolorami mego ogrodu, smakiem kawy...za pomoca internetu wymienilam podstawowe informacje z moimi corkami, ktore sa za oceanami, ale kontakt cieply bardzo mamy codziennie....za co kocham zycie? za wszystko i za charakter , ktory od tego zycia dostalam , i ktory pozwala mi cieszyc sie nawet calkiem malutkimi drobiazgami..sciskam Cie serdecznie !!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proste odpowiedzi ?
      Ja też moje pierwsze spojrzenie kieruję za okno- na kasztanowca, gdzie różne ptaki siadają na gałęziach. Nie patrzę dalej- poza to drzewo, bo tam już zaczyna się nie mój świat..... Nie mam takiego szczęścia, żeby z tego obrazu czerpać energię. Za mało w nim mojego świata..- energiotwórczego. Wystarczyłyby mi tak , jak w Twoim przypadku- rozkoszny śpiew ptaków, kolory ogrodu, ziemi i nieba i uśmiech bliskich i dzień bez grymasu bólu.
      Dobrze mieć Rodzinę i ciepły kontakt z nią - takie zwykłe, a szczególne życie.
      Dziękuję Grażynko
      Pozdrawiam serdecznie...

      Usuń
  18. tak, ktoś to musi robić- być kronikarzem ludzkiej pamięci, ulatujących w zapomnienie zdarzeń, jak dobrze, że ty jesteś.
    Dziękuję pięknie za wyróżnienie, odpowiedziałabym tak, jak Olga- za to, że jest. Ale może się zbiorę i bardziej postaram:-) i przepraszam za milczenie, to nie przeze mnie, to przez świat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zasługujesz w pełni na wyróżnienie- lubię do Ciebie zaglądać. Dużo różności tam znajduję- takich zajmujących.
      Zbierz się - nigdzie się nie spieszy, jestem ciekawa co napiszesz.
      Kronikarz ludzkiej pamięci - miło, że tak myślisz.
      Cenię życie i żal mi tych, o których już mało kto pamięta, bo prawda była niewygodna, a teraz na odmianę życie pędzi bezlitośnie... i żyjemy innymi problemami.. depcząc po grobach przeszłości...

      Serdeczności

      Usuń