Translate

ABC raka piersi


Nie będę się mądrzyć. Od wykrycia mojej choroby i podjęcia leczenia minęło 9 lat. Każda choroba jest inna, inny jest sposób leczenia i dochodzenia do zdrowia fizycznego i psychicznego. Są różne rodzaje raka piersi: o różnej budowie, różnie umiejscowione. Można o tym poczytać na stronie- ABC Raka Piersi. Na tej samej stronie można przeczytać -Wcześnie wykryty rak piersi, w niskim stopniu zaawansowania jest nie tylko wyleczalny, ale poprzez odpowiedni zabieg operacyjny i skojarzone z nim leczenie daje kobietom możliwość zachowania piersi. Leczone w ten sposób pacjentki szybko wracają do życia zawodowego bez widocznego uszczerbku na wyglądzie, pozostając w dobrej kondycji psychofizycznej - co jest jednym z elementów uzyskania pełnego wyleczenia.

Dlaczego nikt nie zaproponował mi takiego leczenia? Spełniałam wszystkie kryteria: guz nie przekraczał 1cm, wezły były czyste. Dlaczego to nowoczesne leczenie mnie ominęło?
http://amazonki.net/artykuly/czytaj/1163/leczenie/rak-piersi-usuwanie-wezlow-chlonnych-nie-zawsze-konieczne.
Dzisiaj już wiem - im mniejszy guz - tym mniej drastyczne i krótsze leczenie- bez hormonoterapii ( guzy hormonozależne ), radioterapii i chemioterapii.

Mój guz był latwo wyczuwalny palcami, widoczny w badaniu USG, niewidoczny w mammografii, ze względu na gruczołową budowę piersi !!!!!!!!!!!

Nikt nie mówi jak wygląda życie po mastektomii i usunięciu wezłów chłonnych: o ręce-właśnie tak o ręce, która staje się niesprawna i wymaga rehabilitacji do końca życia.
Różnicę między kończynami- występuje znaczny przykurcz- niweluje długotrwała rehabilitacja.
Po usunięciu węzłów chłonnych często występuje dodatkowo obrzęk limfatyczny, a to już poważna sprawa. Nie wolno dźwigać, nagrzewać ręki. Zachodzą zmiany w obręczy barkowej i kręgosłupie.
Rehabilitacja i rehabilitacja.
Wiele łez trzeba wylać, aby zaakceptować nowy stan. To trauma, która biegnie odrębnym torem obok leczenia raka.

Byłam i bedę za leczeniem oszczędzającym ,... za świadomym wyborem, bo to nasze zdrowie, nasze życie i ważna jest jego jakość !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Ten koszmarny dzień operacji ciągle wraca do mnie i jest źródłem stresu i łez. Opisałam go w " Spotkaniu z rakiem "

Blog jest odzwierciedleniem chwil z pasją życia i życia z pasją.
Jego tematyka ?
Czy osoba po leczeniu choroby nowotworowej musi pisać tylko o swojej chorobie ?






Do poczytania:

Obserwatorzy

8 sierpnia 2013

Alpejski raj

Od tygodnia trwają w Polsce niesamowite upały. Ciężko jest myśleć i pracować. Z przyjemnością popływałabym w jeziorze, zanurzyłabym się w chłodnej toni.
Kiedy nad nim byłam nie doceniłam orzeźwiających właściwości jeziora.
 Jezioro Bohinj- Bohinjsko jezero jest największym i najgłębszym  jeziorem Słowenii, o szerokości ponad 1 km i długości 4 km. Otaczają je strome góry porośnięte lasami.


Woda ma temperaturę wprost wymarzoną do kąpieli. Jest też bardzo czysta, jak wszystkie zbiorniki wodne i rzeki w tym kraju.
 
 
Kąpiel lub brodzenie to prawdziwa przyjemność. Można też  wędrować wokół jeziora
 ponad 10 km i  po drodze odwiedzić osadę Ribčev Laz 
 oraz  kościół św. Jana Chrzciciela, który stanowi połączenie stylu romańskiego, gotyckiego i barokowego.
 Jego wnętrze pokrywają gotyckie freski.
 
Słowenia jest krajem katolickim.
 
Z poziomu jeziora możemy bez problemu dostać się na Vogel  - 1535m.n.p.m., pokonując ponad 1000 metrową różnicę poziomów.
Wygląda to tak ( film nie jest mój, ale jest bardzo dobrze zrobiony).
Wyjechaliśmy- jesteśmy w Górach  Bohinjskich, które są częścią Julijców.
Schody budynku stacji kolejki linowej zostały opanowane przez
kozy.
Jedna z nich właśnie została mamą. Koźlątko ma na sobie  jeszcze maź płodową.
Za kozią parką jest potężna przepaść.
W okolicach Vogla wyznaczono sporo tras narciarskich o różnym stopniu trudności, jest też wyciągarka dla paralotniarzy.
Ze szczytu  wyciągami krzesełkowymi przedostajemy się dalej i wyżej.
Oczywiście nie uszła mojej uwadze biało kwitnąca lepnica alpejska, różowa macierzanka alpejska 
i  szarotka również - alpejska.
 
Tak z bliska wygląda pięciornik lśniący i naradka- Androsace barbulata ( kwiatki maleńkie - białe z czerwonym  oczkiem ). 
 Istnieje teoria, że wystarczy przywieźć z wakacji tylko jedno zdjęcie, pozostałe obrazy zaś powinniśmy utrwalić sobie w pamięci.
Pomimo wszystko niebieskie kuliste kwiatostany kulnika wolałam utrwalić na zdjęciach, 
 
podobnie koziulę na tle żółtych kwiatów posłonka wielkokwiatowego.
 Kozę samotnicę spotkaliśmy na jednym z górskich wzniesień w towarzystwie grupy turystów. 
Okazała się ona amatorką kanapek. Wyłudzała od nas różne przysmaki. 
Kiedy zorientowała się, że zostaje sama na wierzchołku góry, zaczęła galopować w dół z prędkością światła, potrząsając obfitym wymieniem.
Meczała do stada pasących się krów, ale nikt jej nie odpowiadał.
W górach jest chłodno, chmury często przesłaniają słońce, nie ma morderczego gorąca.
(Łan pełnika europejskiego) 
Szła więc z nami wąskimi, krętymi ścieżkami w dół, aż w końcu po kilku kilometrach wędrówki znalazła swoje kozie towarzyszki.
Kozia matka z koźlęciem pozostały same. Stado poszło na łąkę.
 Obok turystyki gospodarka pasterska jest jednym z głównych źródeł utrzymania Słoweńców. Często, nawet wysoko w górach  spotykaliśmy, pasące się krowy.
W bacówkach można kupić wyborne zsiadłe mleko i sery.


Patrząc na różne rodzaje skalnic : Saxifraga squarosa,


Saxifraga crustata,

Skalnica nakrapiana- S. aizoides  


Saxifraga paniculata- gronkowa,
na zbocza górskie porośnięte  
różanecznikiem kosmatym 
i żółtym janowcem - Genista radiata



myślę, że jeżeli istnieje raj, to łąki alpejskie są jego częścią.  
Góry mówią nam też o historii. Sporo tam starych obiektów wojskowych z czasów I wojny światowej,

Toczyły się tutaj działania wojenne pomiędzy Austriakami i Włochami po ich przystąpieniu do wojny po stronie Aliantów..
 
Mnóstwo jest różnych szlaków w Górach Bohinjskich, ale tym co zachwyca są łąki pełne przeróżnych roślin
Coś jak marchwica?
 
Rojnik murowy,

Dzwonek miotełkowaty- Campanula thyrsoides - bardzo rzadki, dwuletni. Miałam szczęście , że go zauważyłam.
To oczywiście zbocze z szelężnikiem, 
różanecznikiem kosmatym,
kołotocznikiem wierzbolistnym,
modrzykiem górskim ( niebieski ) i miłosną górską ( różowa).
Wapienne skały w modrzykowej orgii,

z dodatkiem siekiernicy górskiej,

gruszyczki
 kołotocznika i białego okrzynu o ogromnych białych baldachach.
Oczopląsu można dostać.
 
 
 
 To już bodziszek srebrzysty- Geranium argenteum, o srebrzyście białym połysku liści wespół z koniczyną,
  
 łany czosnku siatkowatego ( w Polsce zagrożonego wyginięciem )

 

W dolinie widoczne Jezioro Bohinjskie
 
Miło powspominać piękno gór, rześkie poranki, chłodny wiatr na szczytach, który zmuszał do założenia kurtki.
Dzisiaj u nas 36 stopni. Wyschła trawa na trawnikach, usychają i więdną rośliny w ogrodzie, z obawą patrzę na licznik wody.......
Okrutny gorąc, potęgowany jest przez obfitość betonu i asfaltu, kurz i zaduch.
Wspomnienia  o Alpach na długo ożywią moje ego, niosąc nadzieję, że nie wszędzie jest tak jak w moim mieście...
 
Bardzo dużo zdjęć zawiera dzisiejszy post, ale czy mogłam coś pominąć ?
Raj to raj !
 
Ochłody i miłego zapiątku Wam życzę.

 
Na zakończenie spróbujcie oznaczyć rośliny na zdjęciach poniżej.


 
Moc serdeczności
 
 

 

 

 
 
 


 
 


 
 
 

 
 
 
 
 

 
 
 
 

43 komentarze:

  1. Piękny wpis... Cudne to jeziorko :)... Prześliczne, malowniczo położone i do tego czyste :)... Przeczytałam wszystkie nazwy roślin, i tak ich nie zapamiętam, ale jestem Ci za nie wdzięczna. Gdy będę widziała coś podobnego pomyślę - taka roślinka była u Zofijanny na blogu :D... :). (mogę zapytać, czy jesteś biologiem, botanikiem z wykształcenia?)

    U nas też upał niemiłosierny, ale jutro 10 stopni mniej.

    Tobie również jak najlepszego piątku i kolejnych dni :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kim jestem ?
      - Miłośnikiem piękna, pięknych roślin i natury. Kocham wszelkie nauki przyrodnicze. Będąc w Alpach nie można nie zauważyć tej cudnej roślinności, która otacza wędrującego turystę.
      Na pewno nie każdy posiada dar spostrzegania i rozróżniania roślin.
      Wielu przyznaje, że widzi rośliny jako bliżej nieokreślona masę, substancję.
      W słoweńskich biurach informacji turystycznej są klucze do oznaczania roślin. Ścieżka przyrodnicza z tabliczkami, z łacińskimi nazwami roślin pomogła mi oznaczyć 2 skalnice.
      W Polsce nie byłoby śladu po roślinach i tabliczkach....
      Zdjęcia nie oddają piękna alpejskich łąk i jeziorka, a szkoda.

      Dziękuję Abi
      Oby tylko burz gwałtownych nie było.

      Usuń
    2. No w Bielsku mają być niegwałtowne... Warto spojrzeć na new.meteo.pl - wysokie piki w opadach zwykle oznaczają właśnie burze...

      :)... Ja tam rośliny widzę jako czyste piękno, ale nazw nie pamiętam... Wydawały mi się nieważne, ale miło jest wiedzieć, że jakiś kwiatek to określony gatunek. To jak nadawanie imion - oswajanie ;D.

      Usuń
    3. Prognozę oglądnęłam - coś mi się zdaje, że jest duża możliwość wystąpienia burz.
      Deszcz lubię, ale burze już nie.

      Podobają mi się polskie nazwy roślin, ładne są te roślinne imiona: Miłosna, Modrzyk, Lilia, Sasanka, Szarotka.
      Kołotocznik- może On z Kołomyi ?
      Serdeczności Abi

      Usuń
  2. Dobrze, że tam pojechałaś :) I dobrze, że nie poprzestałaś na jednym zdjęciu :) Masz oko do wyłapywania roślinnych perełek i pięknych krajobrazów, z przyjemnością nacieszyłam znowu oczy. Te łany czosnku są niesamowite. Na roślinach łąkowych to się nie znam, chyba są tam bodziszki, orliki, kaczeńce, bniec, ciekawa jestem co to jest to żółto kwitnące na ostatnim zdjęciu.
    I jeszcze tu wrócę :)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęcia mi się nie udały. Źle ustawiony aparat- szkoda.
      Same perełki w Alpach Talibro.
      Myślę, że i Ty byłabyś usatysfakcjonowana. To raj dla miłośników pięknych roślin. Miałabyś co fotografować.
      Łąki są oszałamiające. Zdjęcia nie oddają ich piękna- są płaskie.

      Pokonałam kilometry górskich szlaków- nie znalazłam najmniejszego śmiecia.
      Słoweńcy potrafią docenić to co mają.
      I ja pozdrawiam

      Usuń
  3. Zofi... cóż to za piękne miejsce! Dzięki Tobie mogłam troszkę chociaż popodglądać... cudowne zdjęcia...dziękuję! Nie próbuję nawet oznaczać roślin bo się na tym kompletnie nie znam, i wiesz co, to że zamieściłaś dwie roślinki bez opisu uświadomiło mi jak wielki wysiłek musisz włożyć w redagowanie swoich postów. Tym bardziej je cenię.
    Buziaki i pozdrowienia posyłam, bardzo chłodne tym razem :) :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. emko- zdjęcia są niewyraźne, nieostre, ale już w tej kwestii nic nie mogę zrobić, za to miejsca są cudowne.
      Wysiłek ?
      Dla konesera oznaczenie roślin nie jest dużym wysiłek, ale sklecenie postu w morderczych temperaturach owszem. Czuję, że mózg mi się rozpływa....
      Niemniej oznaczenie niektórych roślin wymagało poświęcenia czasu.
      Nie wszystkich interesują alpejskie rośliny, niektórych tylko alpejskie szczyty.
      Za chłodne buziaki dziękuję.
      Gorące pozdrowienia ślę.

      Usuń
  4. zaniemówiłam!
    cudowny wpis!

    i przypomniałam sobie, że w dzieciństwie na szarotkę mówiłam szarlotka :P

    No i myślę, że to mieliśmy szczęście, że to wszytko zauważyłaś, sfotografowałaś i się tym z nami podzieliłaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szarlotka - a wiesz, ze z przyjemnością zjadłabym jej kawałek.
      Ja zaniemówiłam, jak Ciebie zobaczyłam u Lami.....
      Co za ciacho jadłyście ?

      Miło mi. Tak ciężko wracać do rzeczywistości....
      Serdeczności i moc uścisków.

      Usuń
    2. No to może wspólnie jakąś zjemy szarlotkę na żywo?

      A tam był chyba serniczek, chociaż nie wiem, bo się spóźniłam :P
      :)

      Usuń
    3. Jak to pracująca ciężko matka czworga Niesforków
      Na żywo - czemu nie !
      Zanotowałam.

      Usuń
  5. W raju MUSZĄ być alpejskie łąki!( bunkry to już moze niekoniecznie).
    Podziwiam wiedzę botaniczną i przepiękne zdjęcia. :)
    Pozdrawiam i proszę o jeszcze!
    W Słowenii podobała mi się ichnia stolica Ljubljana ( po słowensku) - takie typowo KC niewielkie ciche miasto.

    OdpowiedzUsuń
  6. I ten stricte austriacki Ład i porządek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt - bunkry już nie- to coś, co sprowadza na ziemię - w raju nie ma wojen.....
      Ład i porządek, aż miło i ta mała Lubljana - małe miasto do życia- bez przepychu, bogactwa, ale w tej małości i cichości inne od większości miast.
      Napiszę o niej następnym razem, o naszych wrażeniach - co nam się w niej podobało...

      Czasem myślę, że dobrze byłoby znowu znaleźć się pod panowaniem Franciszka Józefa.... - za mało od Austriaków się nauczyliśmy.
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    2. Jak ja kocham te KC klimaty, wyraźnie w Ljubljanie widoczne!
      Mam nadzieję jeszcze tam powrócić!
      Łyżka dziegciu - wysokie ceny, ale chyba raczej typowe dla strefy euro...:(

      Usuń
    3. Oj widoczne, widoczne te klimaty!
      Taka subtelna, wysmakowana elegancja.

      Powrócimy choć na moment do tych klimatów w postach.
      Serdeczności Urszulo

      Usuń
  7. Wspaniałe zdjęcia! A jeśli chodzi o raka to polecam Ci książkę pt: "Potęga podświadomości" Josepha Murphyego. Wiara czyni cuda ;)

    Poza tym obowiązkowo przeczytaj te artykuły. Nie chodzi mi o reklamę ale o to, że to co tam napisałem może Ci bardzo pomóc ;)


    1. "Medycyna psychosomatyczna. Czy uczucia mają wpływ na nasze zdrowie?"
    http://biegpozdrowie.blogspot.com/2012/05/medycyna-psychosomatyczna-czy-uczucia.html


    2. "Optymizm, wiara i cuda, które zmienią Twoje Życie" http://biegpozdrowie.blogspot.com/2012/03/optymizm-wiara-i-cuda-ktore-zmienia.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj
      Potęgę podświadomości przeczytałam, ale mam w stosunku do niej mieszane uczucia.
      Dziękuję za polecane artykuły- przeczytam.
      Bez czytanie powiem, że jestem przekonana o niezwykłym wpływie uczuć na zdrowie. Optymiści żyją dłużej.
      Zdrowie psychiczne stawia na pierwszym miejscu.

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Czyżbyś miał strapiona duszę Krisie ?
      Na strapioną duszę taka łąka to istotnie- miód.
      Piękną alpejską łąkę trzeba smakować powoli, nieśpiesznie, jak wyborną kawę czy lampkę wina. Trzeba delektować się nią, jak pysznym słoweńskim miodem, w którym odnajdziemy smaki i aromaty wszystkich alpejskich roślin...

      Usuń
  9. blogger dokładnie tak robi, jak pisałaś, czasem odświeżam stronę kilka razy i wciąż widzę wpisy sprzed godzin z dopiskiem "3 minuty temu", sama to widzę po tym, że pierwszy komentarz pojawia się po dłuuugim czasie.
    A ja tu u ciebie byłam już wczoraj, ale nie zdążyłam napisać, że sto lat nie widziałam miłosny, różanecznika kosmatego nigdy w naturze, podobnie jak posłonka i pięciornika lśniącego, powinnam to nadrobić, a TP nie trzeba dwa razy namawiać na Słowenię.
    Piękne zdjęcia- zwłaszcza czosnek na tle gór i te łąki umajone.
    Na ostatnich fotkach orlik i ciemiężyca zielona:-)
    pozdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a po powrocie już widzę Ciebie, projektującą łąki alpejskie prawie w każdym ogrodzie, z kołotocznikiem w każdym łąkowym zestawie.
      Tak na poważnie- taka wyprawa to fantastyczna lekcja botaniki na żywo.
      Modrzyka , miłosną widziałam pojedyncze egzemplarze na Ukrainie, ale takiej ilości jak tutaj to nigdzie !!!!!
      Nie przypuszczałam, że kołotocznik tworzy w naturze takie cudne łąki. Naturalne ogrody są przepiękne i wymagają od nas jedynie zachwytu.
      Jak ja je lubię. Zero wysiłku- tylko podziwiać.

      Jedź, jedźcie tylko nie zapomnijcie wziąć aparatu.

      Jak zauważyła Maria oprócz orlików i ciemiężycy jest jeszcze Twój ulubiony bodziszek. Podobno bardzo je lubisz....

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. Podobają się Tobie ?
      To się cieszę.
      Pozdrawiam

      Usuń
  11. Z zachwytem oglądam te alpejskie widoki, białe skały, kamienie ... a jaka czysta woda w jeziorze; wczoraj byłam nad Wiarem, woda cieplutka, jakoś jej mało i ... wszechobecne śmieci, plastikowe butelki, reklamówki; oburzamy się na brud na Ukrainie czy w Rumunii, a u nas wcale nie lepiej; popiknikują, pogrillują, a resztę zostawią zawiązane w reklamówce; śmieci na szlakach, zrzucane w dół, bo nikt nie widzi, toć to grzech przeciwko naturze; Janek z góry zawsze mówi, że najgorsze są mieszczuchy, psy podrzucają we wsi, śmieci przy drodze; ale ja tak nie na temat; zazdroszczę innym krajom czystych gór, edukacji od małego ... na przedostatniej fotografii bodziszek się zaplątał też? ścieżynka wśród łąk kwitnących, ta mnogość szczytów ... marzą mi się zbocza z kwitnącymi różanecznikami, jeszcze nie widziałam; pozdrawiam Cię serdecznie, Zofijanno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiar to rzeka- nieujarzmiona, dzika. Widziałam ja kiedyś po wielkich opadach deszczu - niosła ze sobą wszystko co dało się zabrać z brzegu.
      Nurt jej wartki- górski.
      Susza, ani grama deszczu. Ominęły nas nawałnice, ale susza się potęguje i jest to przerażające.
      Piszesz na temat Mario, na temat. W Alpach turyści zobowiązani są do znoszenia swoich śmieci. U nas skomentowane zostałoby to tak
      - Płacę to mi wolno .
      Śmiecie pozostawiane są wszędzie- w sposób jaki opisałaś.
      To jest kwestia wychowania i kultury osobistej, a tak niewiele kosztuje.
      Na Ukrainie utylizacja odpadów nie jest rozwiązana, to też trzeba ich nieco usprawiedliwić, ale u nas?
      Może doczekamy się kiedyś czystości ładu i porządku, w co zaczynam powątpiewać- mam wrażenie, że jest z tym coraz gorzej.
      Owszem, owszem bodziszek załapał się- jest i to wyjątkowy.
      Ależ jesteś spostrzegawcza!
      Ty też miałaś udaną wyprawę w nasze góry i te piękne tojady !
      Moc serdeczności

      Usuń
  12. przepiękne zdjęcia i wielki szacun dla Ciebie za nazwanie tych cudnych roślinek:)))
    odpowiadam na pytanie - te roślinki to różne odmiany wiciokrzewu:PPP

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa.
      Prawda, że roślinki są cudne ? To takie spotkanie z nieznanym, nieprzewidzianym, niespodziewanym, a pięknym.
      Wiciokrzewów tam nie widziałam. Może go przeoczyłam ?
      Moc uścisków Gaguś.

      Usuń
  13. Zofii u Ciebie tak cudownie mozna odetchnac i odjechac:)
    Twoje fotografie nie sa tylko krajobrazowe ale zawsze cos w nich przemycisz. Od razu mozna czytac z nich jak z wpisow. Podziwiam Twoje 'oko' i wiedze, ktora jest impominujaca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a odjeżdżaj Lamiu, odjeżdżaj. Co ja na to poradzę, że świat jest przepiękny ?
      Chciałabym umieć pisać takie miłe komentarze, jak Twoje.
      Z wrażenia mnie zatkało- niedługo wpadnę w samouwielbienie.....
      i spocznę na laurach....
      Buziole

      Usuń
  14. Coś niesamowitego!!! Taka różnorodność roślin w jednym miejscu, to faktycznie raj na Ziemi. Piękna wyprawa, a dla takiego jak Ty pasjonata roślin, to uczta nad uczty.... i chyba pogoda dopisała. Fotki ekstra, pięknie pokazują tę śliczną krainę z całym jej bogactwem.
    Super sprawa, Zofijanno. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że dla każdego człowieka, lubiącego przyrodę takie spotkanie z nią oznacza niesamowite przeżycia. Zachować w pamięci, przechować do następnego wyjazdu cuda natury.
      Teraz trzeba powrócić do szarości dnia codziennego i ze łzami w oczach przyglądać się destrukcyjnej działalności władz miasta, wycinaniu drzew, zabudowie koryta rzeki, w miejscu którego powstaną dwie, nowe nitki jezdni.
      W dobie nawałnic świat odchodzi od podobnych poczynań, a u nas akurat odwrotnie. Potem biadoli się o zalanych ulicach i ogromnych stratach.
      Będę miała teraz w związku z tym wzmożony ruch koło domu przez rok- objazd.
      Zastanawiam się jak będzie prosperować moja firma.....?
      Buziaki Danuś.
      Gołąb się szykuje

      Usuń
  15. "Aby widzieć piękno,trzeba mieć trochę piękna w duszy"(M.Gierymski)
    Zofii!Ty to piękno w duszy masz i ukazujesz to piękno i uroki przyrody na swoich zdjęciach.Piękno jest obok nas,tylko trzeba umieć je widzieć.
    ****Motyle****
    Lśniąca ważka,świtezianka,
    Przysiadła na chwilę,
    Jakby chciała z tego miejsca,
    Podziwiać motyle.
    A motyle,jak te kwiaty,
    Wdzięczne,kolorowe,
    Kiedy słońce znika z nieba,
    Szybko tracą głowę.
    Kwiaty jutro się rozwiną,
    Odświeżone rosą,
    A motyle cicho zginą,
    Już się nie uniosą.
    Dzisiaj jeszcze wciąż trzepocą,
    Lecą między kwiaty,
    Jutro już ich nie zobaczysz,
    Odpłyną w zaświaty.
    Każde życie gdzieś się kończy,
    Znów powstaje nowe,
    Za rok znowu się pojawią,
    Piękne,kolorowe.
    Tylko nasze życie jedno,
    Tak jest,jak świat,światem,
    Chcę uwierzyć,że pofrunę,
    Jak motyl nad kwiatem.
    (maluna 21)
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję TiRex
      Zawsze znajdziesz coś dla mnie - jakiś wysmakowany prezencik.
      Podobają mi się wiersze maluny 21, a zwłaszcza ten o motylach.
      Ciągle nęci mnie w życiu jakieś piękno, dlatego proszę o pomoc anioła.

      Aniele Stróżu
      Mój aniele, mój kochany
      Jesteś nadal mi oddany?
      Żeby życiem móc się cieszyć,
      Trzeba czasem troszkę zgrzeszyć
      Życie pędzi i ucieka,
      Słabość goni wciąż człowieka.
      Ty aniele jesteś inny
      W naiwności wręcz dziecinny
      Nie potępiasz, nie pomstujesz
      Tylko wciąż sie opiekujesz.
      Każesz ciągle mieć nadzieję...
      No i ty się nie starzejesz.
      Twoje rysy takie czyste
      Skrzydła mocne i sprężyste
      A kobiecie czas umyka
      Nieustannie zegar tyka
      Chociaż myśli wciąż w obłokach
      Ciało jakby... mniej posłuszne,
      Coraz rzadziej pragnę kochać,
      Ranki smutne, noce puste...
      Ty aniele przyjdź z pomocą
      Niech mnie życie wciąż nie nęci,
      Bo jak nie ma możliwości...
      To i na cóż komu chęci...?
      ( maluna 21)

      Usuń
    2. Nie tak dawno-w górach-usiadłem sobie na niedźwiedziej trawce w starym rezerwacie bukowym na odpoczynek.Niedaleko odpoczywała rodzinka z dwójką małych dzieci,rozmawiali w jakimś nieznanym mi języku(skandynawski?).Ojciec się zdrzemnął,a matka szykowała baraszkującym w pobliżu dzieciakom jakieś jedzonko.
      W pewnej chwili rozległ się straszny trzask.Dwadzieścia metrów od nas runął na ziemię,stary,ponad stu letni buk.Ojciec stanął wystraszony,nie wiedział co się stało,patrzył na opadający kurz.Matka przytuliła wystraszone maluchy.Gdy ruszyłem w dalszą drogę,dość długo niepewnie spoglądałem w korony drzew.
      "www.youtube.com/watch?v=JezYqLwRBWE"
      Miłego długiego weekendu:)

      Usuń
    3. Czy to naprawdę się zdarzyło ?

      Usuń
    4. To wydarzyło się w Rezerwacie Bukowym"Kalenica".Ten stary rezerwat jest ostatnią pozostałością po porastających Góry Sowie lasach bukowo-jodłowych.Tutaj człowiek nie ingeruje w sprawy natury.Leży ogromna ilość powalonych ze starości drzew. Już wielokrotnie przytrafiały mi się takie zdarzenia.A najczęściej zimą,kiedy drzewa są oblepione marznącym śniegiem,łamią się jak zapałki(świerki).Tylko brzozy wytrzymują ten ciężar,wyginają się w łuki pod ciężarem śniegu.Zimą dużo wędruje na nartach biegowych po górach.Zdarzają się zimy gdy warstwa śniegu sięga znaków turystycznych wyznaczających szlaki(ok.2m).Mógł bym opowiedzieć wiele ciekawych historii,bo po górach chodzę już od ponad pół wieku.To moja pasja,druga to ogródek i kwiaty.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    5. Wybacz zwłokę w odpowiedzi- to zmęczenie. Skoro kochasz kwiaty i posiadasz ogród zrozumiesz czym jest potworna susza, która nawiedziłam całe województwo. Od miesiąca nie spadła kropla deszczu, a upały powyżej 30 stopni. Wysychają rzeki.
      Góry Sowie leżą daleko od miejsca, gdzie mieszkam. Stanowczo bliżej mi na Ukrainę, czy do Rumunii, niż w Karkonosze, które znam słabo.
      Dziwne jest to co opisałeś, takie samorzutne wywrócenie się drzewa. Normalne jest to zimą, po opadach mokrego śniegu.
      W Bieszczadach zimą też leży tak dużo śniegu.

      Narciarstwo biegowe to również jest sport dla mnie, ale wolę trekking.
      Czekam na kolejne Twoje historie, rodem z gór.
      Serdecznie pozdrawiam

      Usuń
  16. te kozy górskie na twoich zdjęciach sa wspaniałe. Piękne, wolne, zgrabne i śmigłe jak wiatr.A roslinnośc wysokogórska urzekajaca kolorytem i kształtem. Świat jest piekny w kazdej kolejnej odsłonie. Czemu wiec tak często nie potrafimy dostrzec tego, pocieszyc sie tym spostrzeżeniem i poczuć się po prostu szczęśliwymi? Czemu wciaz na podorędziu trzymamy chmury smutnych wspomnień, skojarzeń i nieodłacznych lęków?
    Jak cudnie się od tego wszystkiego w końcu choć na moment uwolnić. Powędrować przed siebie. Ucieszyc sie zyciem i złapać wiatr w żagle.
    Chwilo trwaj, jesteś piękna!
    Ściskam Cię mocno wędrowniczko Zofijanko!:-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kozy to artystki. Faktycznie wolne- mogą uprawiać włóczęgostwo bezkarnie i bez końca. Zadziwiające, jak sprawnie poruszały się wąziutkimi ścieżkami, pod którymi była przepaść.
      W końcu one stamtąd- tam się rodzą i żyją, a i ludzie o nie się nie martwią- że zginą lub spotka je coś złego.
      To szczęśliwe, wolne zwierzęta.
      Świat jest piękny- lecz nie w tej okolicy, gdzie mieszkam (odpowiedź dla Dany ).
      Kiedy to moje miasto uwolni się od władzy, która ma obsesję na punkcie byciu pierwszym w Europie pod względem innowacyjności, zapominając o tym, że miasto to zbiorowisko ludzi, a nie dziwacznych i drogich innowacji, które niczemu nie służą, a czasem pogarszają jakość życia mieszkańców.
      Cudnie się od tego uwolnić, wdrapać się na wierzchołek góry i poczuć się przez chwilę szczęśliwym.
      To co obiecałam- mam na względzie, tylko upały okrutne i susza nie pozwalają ruszyć się z miejsca...
      Ściskam serdecznie.

      Usuń
  17. Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie.
      Myślę, że mogłyby być lepsze.

      Usuń