Translate

ABC raka piersi


Nie będę się mądrzyć. Od wykrycia mojej choroby i podjęcia leczenia minęło 9 lat. Każda choroba jest inna, inny jest sposób leczenia i dochodzenia do zdrowia fizycznego i psychicznego. Są różne rodzaje raka piersi: o różnej budowie, różnie umiejscowione. Można o tym poczytać na stronie- ABC Raka Piersi. Na tej samej stronie można przeczytać -Wcześnie wykryty rak piersi, w niskim stopniu zaawansowania jest nie tylko wyleczalny, ale poprzez odpowiedni zabieg operacyjny i skojarzone z nim leczenie daje kobietom możliwość zachowania piersi. Leczone w ten sposób pacjentki szybko wracają do życia zawodowego bez widocznego uszczerbku na wyglądzie, pozostając w dobrej kondycji psychofizycznej - co jest jednym z elementów uzyskania pełnego wyleczenia.

Dlaczego nikt nie zaproponował mi takiego leczenia? Spełniałam wszystkie kryteria: guz nie przekraczał 1cm, wezły były czyste. Dlaczego to nowoczesne leczenie mnie ominęło?
http://amazonki.net/artykuly/czytaj/1163/leczenie/rak-piersi-usuwanie-wezlow-chlonnych-nie-zawsze-konieczne.
Dzisiaj już wiem - im mniejszy guz - tym mniej drastyczne i krótsze leczenie- bez hormonoterapii ( guzy hormonozależne ), radioterapii i chemioterapii.

Mój guz był latwo wyczuwalny palcami, widoczny w badaniu USG, niewidoczny w mammografii, ze względu na gruczołową budowę piersi !!!!!!!!!!!

Nikt nie mówi jak wygląda życie po mastektomii i usunięciu wezłów chłonnych: o ręce-właśnie tak o ręce, która staje się niesprawna i wymaga rehabilitacji do końca życia.
Różnicę między kończynami- występuje znaczny przykurcz- niweluje długotrwała rehabilitacja.
Po usunięciu węzłów chłonnych często występuje dodatkowo obrzęk limfatyczny, a to już poważna sprawa. Nie wolno dźwigać, nagrzewać ręki. Zachodzą zmiany w obręczy barkowej i kręgosłupie.
Rehabilitacja i rehabilitacja.
Wiele łez trzeba wylać, aby zaakceptować nowy stan. To trauma, która biegnie odrębnym torem obok leczenia raka.

Byłam i bedę za leczeniem oszczędzającym ,... za świadomym wyborem, bo to nasze zdrowie, nasze życie i ważna jest jego jakość !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Ten koszmarny dzień operacji ciągle wraca do mnie i jest źródłem stresu i łez. Opisałam go w " Spotkaniu z rakiem "

Blog jest odzwierciedleniem chwil z pasją życia i życia z pasją.
Jego tematyka ?
Czy osoba po leczeniu choroby nowotworowej musi pisać tylko o swojej chorobie ?






Do poczytania:

Obserwatorzy

3 grudnia 2014

' Nie wystarczy mieć skrzydła,

trzeba jeszcze być oblatanym '

- przeczytałam dzisiaj na jednej z kartek kalendarza na 2015 Rok.



Udało się przywrócić rehabilitację dla amazonek. Pani Dyrektor z funduszu dotrzymała słowa.
W innym miejscu, ale jest !!!!!! 
Trekking z kijami  po polnych drogach, a nie po asfalcie, który negatywnie odbierają kolana  itd.) pozwolił mi - ku mojemu zdziwieniu- zachować rękę w znakomitej formie !!!!!!
Prawie 4 cyfrowa liczba kilometrów szlaków !!!!!
Poza tym widoki, historia, architektura, spotkania z ludźmi, mnóstwo zdjęć i ciekawostek.
Był to duży wysiłek, ale zyskałam pozytywną energię !
Od kilku miesięcy  przelewam ją na otoczenie- jak mogę staram się pomagać innym ludziom .
Są to niezwykle ważne sprawy. Pragnę, aby z tych moich działań wyniknęło coś Wymiernego.

Mam nadzieję, że niektórzy z Was zapoznali się z polecaną przeze mnie książką, przeznaczoną dla wszystkich, nie tylko dla alergików czy chorych na nowotwory. ' Od lekarza do kucharza '. Autorem jest Pani Doktor Danuta Myłek  ( klik).
Jest w niej mnóstwo informacji:
jak żywić maleńkie dzieci, jak my sami powinniśmy się odżywiać.
Co tu dużo mówić. Od 2 lat leczę się dietą. Zalecenia Pani Doktor przywróciły uśmiech na mojej twarzy. Stosuję się do nich.......
Otworzyły mi się oczy, jak bardzo uzależniliśmy się od medycyny, szukając w niej antidotum na wszelkie dolegliwości.
- Ot pigułka na wszystko. Kiedy boli nas głowa nie myślimy o przyczynach tylko o tabletce.
Zero wysiłku z naszej strony, zero rezygnacji.

Niedawno przeoczyłam coś ważnego, coś co nie pozwala mi uporać się z rzeczywistością.
Siedzę w ciszy, myślę, wzbiera we mnie żal...

Byłam z wizytą na wsi.
Ciemność nocy jest tutaj ciemnością, a przestrzeń pól jest przestrzenią.
Tutaj też jest moje miejsce na ziemi, odmierzone krokami moich dziecięcych stópek.
W to jądro natury coraz bardziej wkracza 'nowe',
Nowe w postaci laminowanych paneli podłogowych, zamiast sękatych, ale ciepłych w dotyku, sosnowych desek podłóg, nowe- w postaci mebli z płyt MDF, płyt paździerzowych itp..
Jakiż byłby wstyd, gdyby goście usiedli na drewnianych zydlach, ławach przy piecu.
Nikt już nie przędzie owczej wełny....., bo i owiec tutaj już nie znajdzie....
To już nie jest tamta wieś z piaszczystą drogą, obsadzoną dziuplastymi, rosochatymi wierzbami. Uderzaliśmy kamieniami w ich pnie, skąd wylatywały chmary szerszeni......
Nie ma już wierzb przy drodze, ale zachowały się jeszcze gdzieniegdzie na miedzach.
 
 Nadal otaczają wieś olbrzymie połacie wspaniałych lasów,
  ciągnące się do samej Warszawy.
W okresach suszy nad tym ogromem lasów krążą samoloty przygotowane do zrzutów wody i gaszenia pożarów.
Lasy to łasy kąsek, który może zostać przerobiony na opał ( najczęściej ), deski podłogowe - głównie na eksport-  i różnego rodzaju płyty, służące do wyrobu mebli i paneli - te głównie pozostają w kraju -dla nas.....

Po pół godzinie przebywaniu wśród nowości dostałam silnego kataru i szybko wyszłam na zewnątrz.
Na starych drzewach, starej odmiany jabłek o słodkawym smaku - koszteli - wisiały jeszcze owoce . Wyborne w smaku......
Dziadek czy Pradziadek je posadził ??

 Po 2 godzinach przebywania w innym domu katar przeszedł......

Co było przyczyną silnego kataru ?

Chodzi o formaldehyd.
Ta toksyczna substancja kryje się pod wieloma innymi nazwami, np.: Benzylhemiformal, 5-Bromo-5-nitro-1,3-dioxane (Bronidox), Diazolidinyl Urea, Imidazolidinyl Urea, Quanternium-15, DMDM Hydantoin, Methenamine, Glutaral, Hexetidine, bądź Iodopropynyl Butylcarbamate.

Jest silnie alergenna, powoduje uczulenia, podrażnia drogi oddechowe i oczy. W wysokim stężeniu jest także mutagenna. Wykazuje ostre działanie toksyczne. Została sklasyfikowana jako substancja o działaniu rakotwórczym. Powoduje powstawanie nowotworów w obrębie nosa i gardła, podwyższa ryzyko zachorowania na białaczkę u ludzi.....

Posłużę się tutaj fragmentem publikacji, pochodzącym ze strony:

http://www.allum.pl/zagrozenia-i-alergeny


....." Ze względu na swój ostry zapach formaldehyd jest wyczuwalny w pomieszczeniach
w koncentracji od około 0,1 miligrama na metr sześcienny. Przy stężeniu większym niż 1 miligram na metr sześcienny dochodzi do podrażnienia górnych dróg oddechowych oraz śluzówki oczu, nosa i gardła. Przy wyższej koncentracji dochodzi ból głowy, duszności, nudności i łzawienia oczu. Wrażliwość na formaldehyd może jednak być subiektywnie bardzo różna. Objawy znikają od razu po usunięciu formaldehydu. Formaldehyd jest alergenem kontaktowym, to znaczy, że przy częstszym kontakcie ze skórą mogą wystąpić reakcje alergiczne.
Formaldehyd jest ważnym surowcem w przemyśle żywic syntetycznych. Służy do produkcji lepiszczy do drewna i jego pochodnych. Lepiszcza znane na rynku to żywice mocznikowo-formaldehydowe, fenolowo-aldehydowe czy melaminowe. Ponadto formaldehydu używa się przy produkcji pianek izolacyjnych i klejów, tekstyliów oraz jako składnik niektórych leków i kosmetyków. Niedawno znaleziono formaldehyd w kosmetykach do prostowania włosów w ilości ok. 1,7%, co jest zabronione.
W szpitalach formalina jest ważnym środkiem do dezynfekcji powierzchni.
Znaczącym źródłem formaldehydu jest dym papierosowy.
Przyczyną podwyższonego stężenia formaldehydu we wnętrzach mieszkań, w których nie pali się tytoniu są najczęściej meble z płyt wiórowych o dużej emisji substancji szkodliwych (klasa emisji gorsza niż E1). Szczególnie płyty wiórowe klejone z użyciem żywic mocznikowo-formaldehydowych uwalniają formaldehyd przez okres wielu lat. W przypadku żywic melaminowych i fenolowo-formaldehydowych problem jest dużo mniejszy. Duża wilgotność powietrza i wysokie temperatury sprzyjają ulatnianiu się formaldehydu.
Inne źródła formaldehydu to wykładziny dywanowe lub pianki izolacyjne na bazie aminoplastów. Również środki dezynfekcyjne zawierające formaldehyd mogą zanieczyszczać powietrze wewnętrzne.

Kancerogenność


Jak dotąd substancja ta była zasadnie podejrzewana o powodowanie nowotworów u ludzi. IARC (International Agency for Research on Cancer) zakwalifikowała w czerwcu 2004 formaldehyd jako substancję o udowodnionym działaniu rakotwórczym dla człowieka. Ekspozycja na formaldehyd powoduje powstawanie nowotworów w obrębie nosa i gardła
Badania epidemiologiczne wskazują również na pewną korelację pomiędzy narażeniem na formaldehyd, a podwyższonym ryzykiem zachorowania na białaczkę u ludzi. Uzasadnione są jednak wątpliwości na temat związku przyczynowo - skutkowego. Nie jest poznany biologiczny mechanizm działania formaldehydu, który mógłby wyjaśnić powstawanie białaczek (BfR 2006).

Zapobieganie/ Usuwanie

Środki prewencyjne i porady dotyczące usunięcia formaldehydu są zależne od tego, co jest jego źródłem:
  • Dym papierosowy: zrezygnować z palenia w mieszkaniu. Dym z jednego papierosa zawiera ok. 1,5 mg formaldehydu. Łatwo wyliczyć, że wypalenie sześciu papierosów w krótkim czasie w pomieszczeniu o wielkości 50 metrów sześciennych daje zawartość formaldehydu w powietrzu znacznie wyższą niż wartość wskaźnikowa 0,1 ppm (0,12 mg na metr sześcienny).
  • Płyty wiórowe: zapewne najlepszym rozwiązaniem będzie usunięcie obciążonych płyt. Jeśli jest to niemożliwe, można zmniejszyć ulatnianie się formaldehydu poprzez oklejenie przepiłowanych brzegów lub pokrycie specjalnymi lakierami. Warstwa lakieru nie jest jednak zawsze rozwiązaniem długotrwałym, gdyż z czasem powstają rysy i pęknięcia. Gdy w pomieszczeniu jest wiele płyt, można zastosować blokady dla oparów formaldehydu z folii aluminiowej lub specjalnych folii. Takie blokady utrudniają jednak regulację wilgotności powietrza. Niektóre rośliny ozdobne obniżają koncentrację formaldehydu, jeżeli występują w odpowiedniej ilości i mają dobre warunki (np. fikus benjamina, szeflera, epipremnum złociste, zroślicha). Możliwe jednak, że wtedy kłopoty z formaldehydem zamienią się w kłopoty z zarodnikami pleśni. Podobny problem istnieje z filtrami powietrza, których potencjał oczyszczania powietrza jest czasowo ograniczony, gdyż i tutaj występuje ryzyko zanieczyszczenia mikroorganizmami. Ciekawa możliwość usunięcia formaldehydu to zastosowanie filcu, dywanów i koców z wełny owczej na dużej powierzchni. Wełna owcza ma zdolność wiązania chemicznie formaldehydu w sposób trwały. Obecnie do nabycia na rynku są specjalne filce.
  • Wietrzenie: jako środek natychmiastowy nadaje się oczywiście wietrzenie pomieszczeń, najlepiej na oścież. Wietrząc w ten sposób, w przeciwieństwie do uchylania okien, należy otworzyć drzwi i okna całkowicie i w miarę możliwości zrobić przeciąg. Czas trwania wietrzenia zależy od wielkości mieszkania, ale nie powinien przekraczać pięciu minut ze względu na wyziębianie pomieszczeń. Wietrzenie przeprowadzamy minimum trzy razy dziennie, przy wyłączonym ogrzewaniu. Taki sposób wietrzenia chroni przed tworzeniem się pleśni.
  • Tekstylia: generalnie zawsze prać ubrania przed pierwszym użyciem. Przegląd certyfikatów dla odzieży znajduje się w numerze październikowym z 2005 roku magazynu Öko-Test oraz w artykule Barwniki i środki pomocnicze w tekstyliach odzieżowych.
  • Kosmetyki/ środki czystości: należy unikać produktów zawierających formaldehyd. Zwłaszcza, że środki dezynfekujące w mieszkaniach są z reguły zbędne   ......"


Formaldehyd  jest stosowany również jako konserwant. Jego numer jako dodatku do żywności to
E 240.

Młodzi, którzy ten swój wybór mebli zafundowali starszym byli bardzo z siebie zadowoleni.
Mieli skrzydła.
Nie posłuchaliby mojego ' nawiedzonego kazania ', podkreślającego zalety mebli z drewna i wikliny, ganiącego panele laminowane, których część nośna zbudowana jest z płyty HDF (sprasowane włókna drzewne z dodatkiem związków organicznych) lub twardej płyty pilśniowej MDF i na nią naniesiony jest wzór imitujący drewno.

Co zatem wybrać ?
 Do poczytania :

http://www.yaacool-eko.pl/index.php?article=3057

http://www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/alergie/wybierz-zdrowy-i-bezpieczny-material-na-podloge_34487.html

i co nieco o mrocznej stronie formaldehydu w kosmetykach do paznokci:

http://kosmetologia.com.pl/component/content/article/30-informacje/uroda-i-nauka/3420-mroczna-strona-formaldehydu-w-preparatach-do-paznokci.html


 
&
 

Nie jestem oblatana w radzeniu sobie ze stresem, spowodowanym kolejną niepowetowaną stratą cząstki mojego świata...
Kocisko sprawdza efekty pracy....
 
Znowu Ktoś z mojego świata, Kto lubił koty zafundował sobie ' śmierć na życzenie ' :
Guz w płucu.... Nic nie przeczuwałam..., choć kasłał i kasłał. Nie zauważyłam, że odpowiedzią na pytanie - Co się dzieje ? - był rak płuca z przerzutami......
... Razem pracowaliśmy.....  jeszcze w październiku..
Ten Ktoś palił papierosy- paczkę dziennie przez lata....




Ciężka staje się atmosfera wokół mnie, gromadzą się chmury stresu.
Muszę jakoś im zaradzić zanim mnie zniszczą.

Czy macie jakiś sposób na radzenie sobie ze stresem ???

Pozdrawiam Was serdecznie, życząc dobrych dni i szczęśliwych chwil.
 










22 września 2014

Dwa światy

          W życiu chodzi o coś więcej , niż zwiększanie jego tempa
                                                                                         Gandhi
 
Brakuje mi czasu dla bloga, a i trochę szkoda przesiadywać przy komputerze, kiedy po bałkańskiej fascynacji w strugach ulewnego deszczu, ojczyzna miła przywitała mnie:
ciepłem, gorącym słońcem i bezchmurnym niebem.
Moje zauroczenie Bałkanami trwa.
Fascynuje przyroda, a przede wszystkim różnorodność kulturowa, religijna i etniczna.
W mało znanych miasteczkach z ciekawostkami przyrodniczo-geologicznymi czas płynął wolno. Tylko pogoda nie dopisała - wody opadowe zalały miejscowość, w której nocowaliśmy......
Padało, a właściwie lało w Chorwacji, Bośni, Czarnogórze, Albanii  i na Węgrzech....


 
 
Czego on pilnuje ?
 
Opuszczone całe wioski, porzucone nowo wybudowane, piękne domy w rozległej Livnieńskiej Dolinie przy granicy z Chorwacją, jak i zniszczone, pozbawione dachów domy w Chorwacji, przy granicy z BIH przerażały i napawały grozą..
Właściciele zmienili miejsce zamieszkania.... , niektórzy może nawet ..zginęli.....
Przygnębiająca...  pustka.....,  przypomina polską tragedię,  sprzed wielu lat....

W październiku 1951 roku  dokonano korekty granic:
ZSRR odstąpił Polsce fragment ówczesnego obwodu drohobyckiego; obecnie jest to miasto Ustrzyki Dolne oraz wsie: Czarna, Lutowiska, Krościenko, Bandrów Narodowy, Bystre, Liskowate, wraz z  okolicznymi terenami.
Na tym obszarze znalazła się również Równia.
Cerkiew Opieki Matki Bożej w Równi. ( klik ) Obecnie kościół.

 Dzikie to tereny, pełne zwierzyny łownej, czasem można spotkać nawet niedźwiedzia.

Rozległe polja, niczym w Bośni.
Opuszczone miejsca kultu..
Bystre
Podobnie, jak tam hoduje się owce.
Prawdopodobnie powodem wymiany były złoża węgla kamiennego na Sokalszczyźnie i połączenie kolejowe Rawa Ruska-Sokal, za co Polsce przekazano tereny o ubogich glebach i z wyeksploatowanymi złożami ropy.

W latach 1945-1951 Smolnik znajdował się na obszarze ZSRR.
Smolnik w powiecie bieszczadzkim, w gminie Lutowiska jest jednym z najstarszych ośrodków górnictwa naftowego na świecie. Kopalnie ropy naftowej istniały tu przed 1884.
Po II wojnie światowej wieś  zniszczono, a mieszkańców wysiedlono.
 
 Cerkiew św. Michała Archanioła w Smolniku – dawna greckokatolicka cerkiew w Smolniku.
Od 1974 kościół rzymskokatolicki  ( klik )

                       Wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO w 2013 roku.
 
Obecna osada powstała po 1956 roku.

 Ze strony polskiej jednym z argumentów był prawdopodobnie zamiar dokończenia, rozpoczętej przed II wojną światową budowy obiektów zespołu elektrowni Myczkowce-Solina na rzece San, rozdzielonych powojenną granicą polsko-radziecką, co uniemożliwiało po wojnie kontynuację tego przedsięwzięcia przez Polskę.
 
Polska odstąpiła ZSRR fragment województwa lubelskiego z miejscowościami Bełz,Uhnów, Krystynopol, Waręż, Chorobrów oraz lewobrzeżną część Sokala – Żwirkę wraz z linią kolejową Rawa Ruska – Krystynopol. Obecnie miasta te znajdują się na terenie rejonu sokalskiego w obwodzie lwowskim.

Ponieważ polecane przeze mnie strony często tracą aktualność lub znikają, pozwolę sobie zacytować - Polskę Niezwykłą.pl:
"...Zgodnie z linią ustaloną sowiecko-polskiej komisji delimitacyjnej z 1951 r., w odległości kilku kilometrów od Ustrzyk Dolnych przebiega dzisiejsza granica Polski. Do 1951 r. było jednak inaczej - obszar pomiędzy wsią Liskowate a Dwernikiem należał do ZSRR.
Z inicjatywy ZSRR 15 lutego 1951 r. zawarto umowę, na podstawie której dokonano wymiany terytoriów przygranicznych. W zamian za położone w Bieszczadach okolice Ustrzyk Dolnych strona polska odstąpiła Ukraińskiej SRR obszar tzw. kolana Bugu. Wydawało się wówczas niepojęte, że Moskwa w zamian za bieszczadzkie lasy i szyby naftowe z kończącymi się zasobami wspaniałomyślnie zrezygnowała z ekwiwalentu pieniężnego za poniesione przy wymianie straty! Zadowolono się kilkoma miastami, pokaźnym obszarem czarnoziemów i odkrytymi jeszcze przed II wojną światową przez profesora Uniwersytetu Lwowskiego, Jana Samsonowicza, obfitymi złożami węgla kamiennego. Ukraińska SRR odzyskała ponadto odcinki linii kolejowych pozwalające na nieskrępowany ruch pociągów na trasach Rawa Ruska - Sokal i Włodzimierz Wołyński - Sokal - Żółkiew. W krótkim czasie okazało się, że głównym powodem tej "wymiany" był węgiel kamienny. W Krystynopolu przemianowanym na Czerwonohrad szybko wybudowano kopalnię, w której wydobywa się kilkanaście milionów ton węgla rocznie (z tej samej formacji geologicznej co węgiel pozyskiwany w Bogdance w Zagłębiu Lubelskim).
Zgodnie z umową z 15 lutego 1951 r. wymianie nie podlegał majątek nieruchomy.
Po obu stronach granicy została wysiedlona ludność z własnym dobytkiem.
Dla wielu Polaków był to osobisty dramat, gdyż mnóstwo rodzin zdołało już, w pięć lat po wojnie, zagospodarować się na nowo. Musieli zostawić wyremontowane domy, by przenieść się w dzikie i zacofane bieszczadzkie strony. W Krystynopolu, Bełzie, Uhnowie oraz innych miejscowościach w maju 1951 r. ogłaszano, że wszyscy mieszkańcy najpóźniej do listopada muszą opuścić swoje zagrody. Świadkowie tamtych dni pamiętają, przyjeżdżające na główne place ciężarówki, z których przez megafony informowano o planowanym przesiedleniu, a następnie wśród zebranych rozdawano butelki wódki - środek uśmierzający wszelkie niepokoje..."

Oto fragment oryginalnego tekstu umowy o zamianie granic: 
 
..." Ze swej strony Rzeczpospolita Polska odstępuje, w drodze wzajemnej
zamiany, Związkowi Socjalistycznych Republik Radzieckich odcinek
terytorium państwowego w województwie lubelskim o ogólnej
powierzchni 480 kilometrów kwadratowych,
 
Początkowym punktem linii granicy państwowej na odcinku terytorium
odstępowanego przez Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich
Rzeczypospolitej Polskiej w drodze zamiany jest punkt, położony na
polsko-radzieckiej granicy państwowej na rzece San w przybliżeniu
3,9 km (w linii prostej) na północny-wschód od ujścia rzeki Wołosaty
do rzeki San i w przybliżeniu 0,5 km na południe od kościoła w
miejscowości Żurawin. Od tego miejsca linia granicy przechodzi z
początku na północ, a potem w kierunku północno-zachodnim,
zostawiając po stronie ZSRR miejscowości Żurawin, Chaszczów,
Grąziowa, Nanowa i Łopusznica, a po stronie Polski - Lutowiska,
Michniowiec, Bystre, Bandrów-Kolonia, Krościenko i Liskowate i łączy
się z polsko-radziecką granicą państwową w punkcie, położonym w
przybliżeniu 3,8 km na wschód od kościoła miejscowości Jureczkowa i
6,7 km na północny-zachód od kościoła miejscowości Łopusznica."...

Grąziowa to właśnie ta wioska o której już kiedyś pisałam.

Z Michniowca,
ze wzgórza przed kościołem dostrzegamy górę 
  - to Magura Łomniańska, najwyższy szczyt Gór Sanocko- Turczańskich.
 U jej podnóża leży właśnie Grąziowa ( klik )
Przez Magurę ( 1022 m.n.p.m.) biegnie granica z Ukrainą. Można dojść na nią od wsi Michniowiec - 2- 3 km, teoretycznie przekraczając granicę państwową. Od strony ukraińskiej jest to długa podróż na koniec świata. Dojazd do Grąziowej obecnie Hrozewo jest trudny, ze względu na bardzo zły stan dróg. 
Na szczycie znajduje się pomnik, poświęcony poległym w 1944 roku żołnierzom radzieckim.
Stąd wojska radzieckie atakowały, broniących się w dolinie Niemców i Węgrów.

Na szczęście do kolejnej korekty granic w 1952 roku nie doszło- zmarł Stalin. Tym razem Polska miała utracić na rzecz ZSRR  miasto Hrubieszów.


Pozostawiam Was w atmosferze jesiennej, wrześniowej melancholii - kiedy lato ustępuje jesieni. Dzisiaj chłodno i deszczowo...

Na zakończenie piosenka ( klik ) Magdy Umer do słów Agnieszki Osieckiej - Miasteczko Bełz


Pozdrawiam wszystkich odwiedzających serdecznie, a szczególnie mieszkańców Hrubieszowa...
Do Bałkańskiej wyprawy jeszcze powrócę.


 
 

 

17 sierpnia 2014

Karanfil na końcu świata

Odpoczywam. Celebruję codzienność.
Upiekłam szarlotkę, nastawiłam nalewkę z  derenia - Kowieńską. Ubiegłoroczna zrobiła furorę wśród znajomych.  Podobno nabiera smaku w miarę upływu lat. Warto zostawić więc coś dla wnuków..... - na długie Polaków rozmowy.
Zrobiłam sok z jeżyn, z cukrem brzozowym.., kolorowe ragout z warzyw.
Pojechałam na giełdę warzywną po paprykę i brzoskwinie- będą przetwory na zimę..., o ile wcześniej nie zjem tych pyszności na surowo. Mam słabość do sandomierskich brzoskwiń.
Zwykłe czynności, zwykłe życie, a jakież nieosiągalne w dzisiejszym pędzie, w zwariowanym świecie...
Ciężko jest znaleźć czas na ugotowanie czegoś pysznego, na rozmowę ?
W globalnym świecie zaczyna brakować odrębności, regionalizmów, dobrego regionalnego jadła.. i ......spokoju...
Komputer, telefon, radio, smartfon, telewizor ( kolejność dowolna ) zostawiłam to wszystko i wyjechałam w odległe góry, u podnóża których Muezzin, pięciokrotnie w ciągu dnia wzywa wiernych na modlitwę.
Poczułam się wolna - nie docierały do mnie informacje ze świata..
Mgły długo zalegają o poranku. Miasteczko budzi się leniwie. Powoli zapełniają się stoliki w kafejkach. Na kawę z tygielka nieśpiesznie podążają  Panowie. Zaczyna się dzień.
Na pastwiska wypędzane są konie, krowy, owce, kozy.
Z ich mleka przyrządzony zostanie ser- podstawowa potrawa. W każdym kraju ma on inny smak i inna jest procedura wytwarzania.
Tym razem też mi smakuje, zajadam się nim...
Wychodzimy w góry. Mocno przygrzewa słońce, po południu z pewnością rozwiną się chmury kłębiaste i przejdą burze.
 
Jedna z nich zastaje nas na szczycie i na grani. Nadeszła szybko, nie pozostawiając czasu na zachwycanie się widokami.
Zbiegamy na przełęcz- tutaj bezpieczniej. W strugach ulewnego deszczu schodzimy w dolinę. Ma ona dwa poziomy. Niestety zlewny deszcz pozbawia nas możliwości dłuższego przebywania w mijanym pietruszkowym lesie. Trudno, nie czas na doznania i zachwyt urokliwą, dwupoziomowa doliną.
Uff....
Po miałkim piargowisku, niczym po piłeczkach z suchego basenu dla dzieci szybko zjeżdżamy w dół.
W przemoczonych butach, mokrych spodniach docieramy do bazy. Trwało to wieczność, ale takie są góry - nieprzewidywalne.

Życie w małym miasteczku rozpoczyna się wieczorową porą, wtedy bawią się wszyscy- dorośli i dzieci.
Szybko, przy głośnej muzyce poruszają się samochodziki w wesołym miasteczku,
 wracają krowy i owce z pastwiska, 
 panowie strzygą włosy i golą brody,
 przy stolikach w kafejkach siedzą ludzie obojga płci.
Tak wygląda każdy wieczór. Nikt się nie spieszy, nikomu nie przeszkadza rozgardiasz i bałagan.
Jest jakiś urok w braku pospiechu.

Kolejnego dnia znowu  w górach zalegają mgły.

 Ma padać. Decydujemy się na trekking do śródgórskich jeziorek w jednej z dolin .
Po drodze oglądamy wodospad.
Wygląda on tak- jest rzeka i nagle jej nie ma - woda wlewa się w wąską szczelinę, i z hukiem spada z wysokości kilkudziesięciu metrów. Przypomina to gigantyczny młynek.
Była rzeka i nagle jej nie ma..... woda wpada do głębokiego i wąskiego kanionu i gdzieś tam przepada.
 
 
 W innym miejscu woda nagle wypływa  w korycie rzeki, tworząc wywierzysko
8 metrów głębokości. 
Wokół doliny strzeliste góry, napawające częstokroć strachem.
To jednak złudzenie. W gruncie rzeczy nie są one bardzo niedostępne. Nie są też bezludne- często można spotkać tutaj Czechów, Niemców i .....Polaków....

To była wspaniała przygoda, chociaż trudna i wymagająca bardzo dobrej kondycji fizycznej.
Dałam radę...
Nie, nie jestem dzielna, nie o to chodzi. Coś mnie ciągnie do natury, tej nietkniętej ręką człowieka, a jeżeli już to żyjącego z nią w symbiozie, gdzie człowiek wtapia się w tło, jest jej częścią, słucha tej natury i tworzy z nią jedność.
Nie słychać tutaj kafarów, pił spalinowych, wykaszarek, kosiarek. Tutaj przyroda gra pierwsze skrzypce...
 Pawężnica łuseczkowata czy rozłożysta ?
 
 
Mąklik czy mąkla ?
Zbocza gór porastają sosny czarne, niektóre liczą nawet 200-300 lat !!! 
Tylko tutaj są naturalne, pełne kwiecia łąki.
Jedna z lnic.


Ach ten szalony gnidosz ! 
 Goryczka żółtej też nie brakowało,
Oj nie !
Jestem tutaj chwilę, potrzebną mi do wewnętrznej rozmowy samej ze sobą.
Po tygodniu czy dwóch znowu wrócę do mojego świata, który świętuje Wniebowzięcie NMP.
W moim świecie też jest mi dobrze- Święto daje wytchnienie od wszechogarniającego, wszechobecnego hałasu. To wspaniały czas bycia z Rodziną.
Nie myślę już o chorobie- myślę o życiu, mam swoje plany i marzenia, jedyne co należałoby zmienić to tempo, ale ono zależy też od temperamentu człowieka, a to już indywidualna cecha.
Tyle jest jeszcze miejsc do odkrycia, tyle roślin do poznania ( a było mnóstwo nowości ), tyle rzeczy do zrobienia, tyle słów niewypowiedzianych, tyle rozmów nieprzeprowadzonych, mnóstwo książek nieprzeczytanych.

Czy po 8 latach po mastektomii myślę pozytywnie ? Tak, tylko nie lubię, kiedy ktoś powtarza te słowa i stają się frazesem.
Zbyt często właśnie te słowa powtarza się  chorym na raka. Czy ma być to forma pocieszenia, czy stosuje się ją wówczas, kiedy nie wie się co powiedzieć ?

Serdeczności Wam zasyłam.
Dobrze, że jesteście i odkurzacie moje mocno już zakurzone kąty.
Pochłania mnie bez reszty real.


&
 
 
Zapędziłam się.
 
 Dzisiejszy post przedstawia Góry Komovi i Góry Przeklęte, leżące na granicy Czarnogóry, Albanii i Kosowa..., a karanfil
to po prostu goździk. 
 ( niebieski to dzwonczyn drobny )
Jest też masyw Karanfili i Mali Karanfili.
 I ja tam byłam
i Wam o nich dzisiaj opowiedziałam...
 
Bywajcie zdrowi !!!
 

Mam jeszcze zaległości w komentarzach. Pamiętam !!!
Dziękuję