Jak tu nie pisać o historii, skoro ona pięknie się wkomponowuje w teraźniejszość.
W ostatnią niedzielę odbyło się narodowe czytanie 'Pana Tadeusza'
Pomnik Adama Mickiewicza w Drohobyczu, w otoczeniu dwustuletnich cisów
W wielu miastach pomniki przetrwały do dnia dzisiejszego ze względu na przyjaźń Mickiewicza z Puszkinem- jako przykład przyjaźni polsko- radzieckiej.
Pisał o garstce naszych walczących z Moskali nawałem.
Grobowiec
Juliana Konstantego Ordona na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie
Powiecie - znowu Ukraina, znowu historia - ileż o tym można.
Lubię wiedzieć, umieć, móc, potrafić.
Historia doskonale tłumaczy naszą rzeczywistość, teraźniejszość mojej rodziny.
Wszystko układa się w logiczną całość.
Kiedy jest mi źle zmieniam otoczenie.
Stryj w oparach porannych mgieł
Jadę do Sianek przejechać się najwyżej położoną w Karpatach koleją : Sianki - Wołosianka.
Ot ucieczka od codzienności, hałasu i zaduchu
miasta.
Nie szukam tu rodzinnych śladów, bo ich tutaj nie było i nie ma. Chcę odpocząć od codzienności.
Jadę popatrzeć jak trawy się kołyszą, pochodzić po górach, pooddychać innym powietrzem.
Trasa wiedzie przez Mościska, Sambor, Stary Sambor, Rozłucz i Turkę.
Znajduję łąki pełne rozmaitego kwiecia i kwitnących storczyków. Jest tutaj dziwnie swojsko, choć inaczej.
To co widzę jest mi bliskie. Słyszę jak moja siostra mówi do swojego syna: tutaj kiedyś była Polska- to było nasze.
Miasteczka sprawiają wrażenie, jakby nie miały duszy. W
niczym nie przypominają tamtych z okresu międzywojennego. Na rynku w Starym
Samborze stoi jeszcze kilka przedwojennych kamienic.
Klimat tamtych miejscowości tworzyli ludzie: Polacy, Żydzi, Ukraińcy, Rusini,
Niemcy, a Ich już tutaj nie ma. Żydzi z Turki leżą między innymi w bezimiennych
mogiłach przy drodze wylotowej z miasta. Dzisiaj nie wiadomo, gdzie one się
znajdowały.
To dawna Małopolska Wschodnia,
Galicja.
Historia nie pozwala zapomnieć o sobie. Chodzi
o Grupę Operacyjną Kawalerii pod dowództwem gen. Władysława Andersa, która
usiłowała przedostać się na Węgry, a której Sowieci odcinali drogę w rejonie
Sambora.
Próby przebijania się na Węgry kończyły się przeważnie
niewolą. Grupa kilkunastu wojskowych, w której znaleźli się gen. Anders i gen.
Konstanty Plisowski ( dowódca obrony Brześcia nad Bugiem ) dostała się prawie w
całości do niewoli w ostatnich dniach września. Ranny generał Anders złapany
został przez Ukraińców i wydany Sowietom na terenie powiatu mościckiego.
Losy gen. Andersa są znane, natomiast gen. Plisowski wraz z kilkoma innymi
Oficerami został zamordowany w Charkowie.
Dojeżdżamy do
Turki. Zatrzymujemy
się przed rzymskokatolickim kościołem pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej
Marii Panny, zabytkiem architektury barokowej. Na przeciwko kościoła stoi gmach
byłego Kolegium Jezuickiego.
Kościół jak kościół, na pierwszy rzut oka raczej zapuszczony i bez wyrazu.
Obok kościoła leżą nie okorowane buki.
- Po co tutaj
przyjechaliśmy- sama nie wiem po co? Wchodzimy do środka.
Wnętrze kościoła jest ubogie, ma surowy wystrój, daleki od barokowego
przepychu polskich świątyń. Pozapadaną podłogę, niegdyś wyłożoną płytkami
ceramicznymi częściowo przykryto nową, drewnianą. Miejscami widoczny jest żwir i
drogowy tłuczeń. Na ścianach ubytki tynku.
Siostra zakonna- Polka ze Lwowa w
białym, roboczym habicie pyta nas czy słyszeliśmy cokolwiek o tym kościele.
Milczymy czekając co powie:
W 1991 roku budynek oddano tutejszej wspólnocie rzymskokatolickiej w stanie
całkowitej ruiny, jako kościół widmo czyli taki, w którym nie pozostało nic z
dawnego wystroju, ogołocony i ograbiony ze wszystkiego.
Pierwszy drewniany budynek kościoła fundacji Antoniego Kalinowskiego
przeniesiono do Turki z innej miejscowości.
W 1767 roku wybudowano fundamenty pod kościół fundacji Szczepana
Dwernickiego i Jana Kalinowskiego.
Kiedy zawalił się drewniany kościół, wtedy
zaadoptowano niedokończoną budowlę i oddano do użytku wiernych w 1779 roku.
Poświęcenie świątyni nastąpiło w 1914 roku. W czasie działań wojennych
1914-15 uległy zniszczeniu mury zewnętrzne świątyni.
Ze zniszczeń odbudowano ją w 1928 roku, a w 1930 dobudowano parawanową
dzwonnicę.
W 1945 roku wywieziono z Turki 'portabilia'.
Po II wojnie światowej urządzono w kościele skład soli i nawozów. Przez jakiś
czas służył też jako stajnia i sala gimnastyczna dla pobliskiej szkoły.
Na zewnątrz dobudowano chlewnię i kurniki oraz toalety dla 22 rodzin
z pobliskiego budynku mieszkalnego . Do dzisiaj przy dobudowanym do kościoła pomieszczeniu służącym za
mieszkanie- plebanię nie ma wody, jakiejkolwiek, nawet ze studni.
Pomimo starań bardzo biednej i nielicznej wspólnoty ciężko jest odtworzyć ten zabytek polskiej kultury. Słuchając siostry łza kręci się w oku. Nowe
tynki odpadają, ponieważ mury przesycone są solą. Renowacja gzymsów i innych
detali sztuki architektonicznej jest kosztowna , więc pozostają one
nieodnowione. Grunt pod świątynią pracuje, stąd pozapadana podłoga.
Wyposażenie kościoła nie było zinwentaryzowane i nie wiadomo co wchodziło w
jego skład i gdzie się teraz znajduje.
Na ścianie wisi obraz Matki Bożej Turkiewskiej, który ocalony od zniszczenia
kilkadziesiąt lat przeleżał na strychu. Jest on w opłakanym stanie: bardzo
zniszczony, także w wyniku źle przeprowadzonej renowacji.
Od czasu do czasu kościół odwiedzają dawni parafianie. Chcieliby otrzymać
świadectwa chrztu, małżeństwa itp. Niestety wszelkie akta zostały zniszczone.
Nic się nie zachowało.
Przypomina mi się stary Ksiądz Proboszcz, kiedy przyszłam prosić go o
odszukanie daty urodzin mojego Stryja. Szukając opowiadał mi jak to po wojnie
oryginały ksiąg zabrał Urząd Miejski, dlatego teraz dysponuje jedynie odpisami
tych ksiąg.
Cóż, tutaj niszczono dowody naszej blisko 600 -letniej obecności na tych
ziemiach.
Nie urodziłam się w tych stronach, nie znam historii tych ziem, nie tęskniłam
za nimi. Przyjechałam tutaj tylko na chwilę.
Schodząc z Pasma Rozłucza mijam pracujących w polu ludzi i mówię
- U nas mówią : Szczęść Boże...
Słysząc to mężczyzna prostuje się , odwraca w moją stronę i odpowiada
-Daj Boże - .....coś łapie za serce.........
Właściwie u nas to już mało kto tak się wita. To już przeszłość. To nie
Polska, a jednak ludzie tak się tutaj witają, tylko w innym języku.
Dochodzimy do Rozłucza, do kolejnego zabytku związanego z polską historią i
kulturą- drewnianego kościoła, który jeszcze stoi, choć grozi zawaleniem. W
najgorszym stanie jest podmurówka.
To jeden z trzech takich drewnianych
kościołów w rejonie lwowskim. Skansen we Lwowie nie ma pieniędzy, a władze
Ukrainy nie są zainteresowane
renowacją polskiego zabytku.
I tak stoi sobie kościół i będzie stał do momentu, w którym się zawali i
przestanie istnieć. Nieremontowany popada w ruinę. Po wielu latach starań
proboszcz Turki odzyskał ten kościół, ale próby reaktywowania parafii
rzymskokatolickiej nie powiodły się. Żyją tu jeszcze Polacy, tyle, że zmuszono
ich do zmiany wyznawanej wiary.
Stary drewniany kościół w Rozłuczu podlega pod parafię w Turce.
Czy Kościół w Rozłuczu skazany jest na zniszczenie? Czy już nic nie można
zrobić, aby uratować ten piękny polski zabytek na ukraińskiej ziemi ? Czy możemy
pomóc parafii w Turce?
W polskich kościołach mało mówi się o sytuacji kościołów na wschodzie. Cóż
wiemy o trudnej rzeczywistości, w jakiej żyją nasi rodacy ? Za dużo różnych
potrzeb, a w nas coraz mniej chęci do pomocy. Tylu chętnych, aby pomoc otrzymać.
Kogo wybrać ?
Siostra zakonna Halyna Mahdzyak z Kościoła pod wezwaniem NMP w Turce czeka
na naszą pomoc:
ul. W. Stusa 35
82500 Turka
tel. 0038 03 269 329 91
kom. 38 097 620 2345
Polecam do przeczytania -
Dana- Wyprawa na Kresy Część II . Dzisiaj to teren Białorusi i Litwy. Płyną łzy.
Kilka dni temu, znalazłam film-
Radziecka Kronika z 1939 roku .
Ciekawa jestem Państwa opinii w tej sprawie