Translate

ABC raka piersi


Nie będę się mądrzyć. Od wykrycia mojej choroby i podjęcia leczenia minęło 9 lat. Każda choroba jest inna, inny jest sposób leczenia i dochodzenia do zdrowia fizycznego i psychicznego. Są różne rodzaje raka piersi: o różnej budowie, różnie umiejscowione. Można o tym poczytać na stronie- ABC Raka Piersi. Na tej samej stronie można przeczytać -Wcześnie wykryty rak piersi, w niskim stopniu zaawansowania jest nie tylko wyleczalny, ale poprzez odpowiedni zabieg operacyjny i skojarzone z nim leczenie daje kobietom możliwość zachowania piersi. Leczone w ten sposób pacjentki szybko wracają do życia zawodowego bez widocznego uszczerbku na wyglądzie, pozostając w dobrej kondycji psychofizycznej - co jest jednym z elementów uzyskania pełnego wyleczenia.

Dlaczego nikt nie zaproponował mi takiego leczenia? Spełniałam wszystkie kryteria: guz nie przekraczał 1cm, wezły były czyste. Dlaczego to nowoczesne leczenie mnie ominęło?
http://amazonki.net/artykuly/czytaj/1163/leczenie/rak-piersi-usuwanie-wezlow-chlonnych-nie-zawsze-konieczne.
Dzisiaj już wiem - im mniejszy guz - tym mniej drastyczne i krótsze leczenie- bez hormonoterapii ( guzy hormonozależne ), radioterapii i chemioterapii.

Mój guz był latwo wyczuwalny palcami, widoczny w badaniu USG, niewidoczny w mammografii, ze względu na gruczołową budowę piersi !!!!!!!!!!!

Nikt nie mówi jak wygląda życie po mastektomii i usunięciu wezłów chłonnych: o ręce-właśnie tak o ręce, która staje się niesprawna i wymaga rehabilitacji do końca życia.
Różnicę między kończynami- występuje znaczny przykurcz- niweluje długotrwała rehabilitacja.
Po usunięciu węzłów chłonnych często występuje dodatkowo obrzęk limfatyczny, a to już poważna sprawa. Nie wolno dźwigać, nagrzewać ręki. Zachodzą zmiany w obręczy barkowej i kręgosłupie.
Rehabilitacja i rehabilitacja.
Wiele łez trzeba wylać, aby zaakceptować nowy stan. To trauma, która biegnie odrębnym torem obok leczenia raka.

Byłam i bedę za leczeniem oszczędzającym ,... za świadomym wyborem, bo to nasze zdrowie, nasze życie i ważna jest jego jakość !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Ten koszmarny dzień operacji ciągle wraca do mnie i jest źródłem stresu i łez. Opisałam go w " Spotkaniu z rakiem "

Blog jest odzwierciedleniem chwil z pasją życia i życia z pasją.
Jego tematyka ?
Czy osoba po leczeniu choroby nowotworowej musi pisać tylko o swojej chorobie ?






Do poczytania:

Obserwatorzy

5 października 2012

BiH.

Garnitur na miarę= zmieniłam skórę: przyzwyczajenia, zwyczaje i obyczaje. Przestała mi wystarczać  satysfakcja z pracy, którą stworzyłam od podstaw- z niczego- itd, itp.
Chciałam zrobić coś , czego nie robiłam wcześniej, bo nie wystarczało na to sił i czasu.

Dzisiaj po prawie 6 latach, jestem zadowolona ze zmian, które zaszły w moim życiu. Powoli- krok po kroku pokonywałam dłuższe dystanse i tak jest do dzisiaj.
Dziwny, duży rozrzut: przyroda, kwiaty, historia i trekkig, itd., itp.- moja nowa linia życia, jakże inna od poprzedniej, w której nie było miejsca na wypoczynek, bo zawsze było coś do zrobienia.

Ciągle jest coś do zrobienia, ale w innym wymiarze.
Nie podróżuję bezustannie. Blog nie jest chronologicznym ciągiem zdarzeń lecz raczej zbiorem, służącym do wyrażania różnych myśli.

                        Wakacje 2012 r. - BIH czyli kraj z bałkańskiego tygla.
                                    
 
   Droga wiedzie głębokimi kanionami rzek,

 
na których powstały małe elektrownie
 
 
 
 
poprzez ciekawe miejscowości jak np:
Jajce - kandydat na listę UNESCO.
 
 
Cmentarz muzułmański w Jajcach, powstały po czystkach etnicznych w czasie wojny domowej 1993-95 r.
 
 
Chatka muzułmańska w Jajcach
 
 
Meczet Esme Sultanija- Jajce
 
 
Rzeka Pliva wpada do rzeki Vrbas pięknym 20 metrowym wodospadem, jednym z 12 najpiękniejszych na świecie- jeszcze raz Jajce.
 
 
Wielkie Jezioro Pliwskie
 
 
Zabytkowe młyny wodne  na Plivie

 
Po drodze mijamy-
Sarajewo , miasto wielu wyznań,  położone na wzgórzach.
Z Mostu Łacińskiego widoczny meczet z minaretem

 
Przed jednym z sarajewskich meczetów-Gazi Husrev-bega .
 
 
bazar na sarajewskiej starówce
 
Opuszczamy Sarajewo, kierujemy się na południe, w kierunku gór,  w kierunku Parku Narodowego Sutjeska - do Tientiste.
 Przejeżdżamy przez pola minowe, na których pracują saperzy.
 
 
Widoczne czerwone tablice z napisem Miny
 
 
W zaminowanym terenie saperzy wyznaczyli scieżki, którymi się  poruszają.
 Okolice Sarajewa są do tej pory zaminowane.
 
cdn.
 
 
 

11 września 2012

Kompozycja z widmami

Jak tu nie pisać o historii, skoro ona pięknie się wkomponowuje w teraźniejszość.
W ostatnią niedzielę odbyło się narodowe czytanie 'Pana Tadeusza'
 
 
Pomnik Adama Mickiewicza w Drohobyczu, w otoczeniu dwustuletnich cisów
 

 
Pomnik wieszcza w Stanisławowie
 
W wielu miastach pomniki przetrwały do dnia dzisiejszego ze względu na przyjaźń Mickiewicza z Puszkinem- jako przykład przyjaźni polsko- radzieckiej.
 
Pisał o garstce naszych walczących z Moskali nawałem.
 
                                  
   Grobowiec Juliana Konstantego Ordona na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie

                 
     

Powiecie - znowu Ukraina, znowu historia - ileż o tym można.

Lubię wiedzieć, umieć, móc, potrafić.
Historia doskonale tłumaczy naszą rzeczywistość, teraźniejszość mojej rodziny.
Wszystko układa się w logiczną całość.

Kiedy jest mi źle zmieniam otoczenie.


                                   Stryj w oparach porannych mgieł

Jadę do Sianek  przejechać się najwyżej położoną w Karpatach koleją : Sianki - Wołosianka.
Ot ucieczka od codzienności,  hałasu i  zaduchu miasta.
Nie szukam tu rodzinnych śladów, bo ich tutaj nie było i nie ma. Chcę odpocząć od codzienności.
Jadę popatrzeć jak trawy się kołyszą, pochodzić po górach, pooddychać innym powietrzem.
Trasa wiedzie przez Mościska, Sambor, Stary Sambor, Rozłucz i Turkę.

Znajduję  łąki pełne rozmaitego kwiecia i kwitnących storczyków. Jest tutaj dziwnie swojsko, choć inaczej.

 
 
 


To co widzę jest mi bliskie. Słyszę jak moja siostra mówi do swojego syna: tutaj kiedyś była Polska- to było nasze.

Miasteczka  sprawiają wrażenie, jakby nie miały duszy. W niczym nie przypominają tamtych z okresu międzywojennego. Na rynku w Starym Samborze stoi jeszcze kilka przedwojennych kamienic.



Klimat tamtych miejscowości tworzyli ludzie: Polacy, Żydzi, Ukraińcy, Rusini, Niemcy, a Ich już tutaj nie ma. Żydzi z Turki leżą między innymi w bezimiennych mogiłach przy drodze wylotowej z miasta. Dzisiaj nie wiadomo, gdzie one się znajdowały.

To dawna Małopolska Wschodnia, Galicja.
Historia nie pozwala zapomnieć o sobie. Chodzi o Grupę Operacyjną Kawalerii pod dowództwem gen. Władysława Andersa, która usiłowała przedostać się na Węgry, a której Sowieci odcinali drogę w rejonie Sambora.
 Próby przebijania się na Węgry kończyły się przeważnie niewolą. Grupa kilkunastu wojskowych, w której znaleźli się gen. Anders i gen. Konstanty Plisowski ( dowódca obrony Brześcia nad Bugiem ) dostała się prawie w całości do niewoli w ostatnich dniach września. Ranny generał Anders złapany został przez Ukraińców i wydany Sowietom na terenie powiatu mościckiego.

Losy gen. Andersa są znane, natomiast gen. Plisowski wraz z kilkoma innymi Oficerami został zamordowany w Charkowie.

Dojeżdżamy do Turki. Zatrzymujemy się przed rzymskokatolickim kościołem pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, zabytkiem architektury barokowej. Na przeciwko kościoła stoi gmach byłego Kolegium Jezuickiego.


Kościół jak kościół, na pierwszy rzut oka raczej zapuszczony i bez wyrazu. Obok kościoła leżą nie okorowane buki.
- Po co tutaj przyjechaliśmy- sama nie wiem po co? Wchodzimy do środka.



Wnętrze kościoła jest ubogie, ma surowy wystrój, daleki od barokowego przepychu polskich świątyń. Pozapadaną podłogę, niegdyś wyłożoną płytkami ceramicznymi częściowo przykryto nową, drewnianą. Miejscami widoczny jest żwir i drogowy tłuczeń. Na ścianach ubytki tynku.


 Siostra zakonna- Polka ze Lwowa w białym, roboczym habicie pyta nas czy słyszeliśmy cokolwiek o tym kościele. Milczymy czekając co powie:

W 1991 roku budynek oddano tutejszej wspólnocie rzymskokatolickiej w stanie całkowitej ruiny, jako kościół widmo czyli taki, w którym nie pozostało nic z dawnego wystroju, ogołocony i ograbiony ze wszystkiego.

Pierwszy drewniany budynek kościoła fundacji Antoniego Kalinowskiego przeniesiono do Turki z innej miejscowości.

W 1767 roku wybudowano fundamenty pod kościół fundacji Szczepana Dwernickiego i Jana Kalinowskiego.
Kiedy zawalił się drewniany kościół, wtedy zaadoptowano niedokończoną budowlę i oddano do użytku wiernych w 1779 roku.
Poświęcenie świątyni nastąpiło w 1914 roku. W czasie działań wojennych 1914-15 uległy zniszczeniu mury zewnętrzne świątyni.
Ze zniszczeń odbudowano ją w 1928 roku, a w 1930 dobudowano parawanową dzwonnicę.
W 1945 roku wywieziono z Turki 'portabilia'.

Po II wojnie światowej urządzono w kościele skład soli i nawozów. Przez jakiś czas służył też jako stajnia i sala gimnastyczna dla pobliskiej szkoły.

Na zewnątrz dobudowano chlewnię i kurniki oraz toalety dla 22 rodzin z pobliskiego budynku mieszkalnego . Do dzisiaj przy dobudowanym do kościoła pomieszczeniu służącym za mieszkanie- plebanię nie ma wody, jakiejkolwiek, nawet ze studni.

Pomimo starań bardzo biednej i nielicznej wspólnoty ciężko jest odtworzyć ten  zabytek polskiej kultury. Słuchając siostry łza kręci się w oku. Nowe tynki odpadają, ponieważ mury przesycone są solą. Renowacja gzymsów i innych detali sztuki architektonicznej jest kosztowna , więc pozostają one nieodnowione. Grunt pod świątynią pracuje, stąd pozapadana podłoga.

Wyposażenie kościoła nie było zinwentaryzowane i nie wiadomo co wchodziło w jego skład i gdzie się teraz znajduje.


Na ścianie wisi obraz Matki Bożej Turkiewskiej, który ocalony od zniszczenia kilkadziesiąt lat przeleżał na strychu. Jest on w opłakanym stanie: bardzo zniszczony, także w wyniku źle przeprowadzonej renowacji.

Od czasu do czasu kościół odwiedzają dawni parafianie. Chcieliby otrzymać świadectwa chrztu, małżeństwa itp. Niestety wszelkie akta zostały zniszczone. Nic się nie zachowało.

Przypomina mi się stary Ksiądz Proboszcz, kiedy przyszłam prosić go o odszukanie daty urodzin mojego Stryja. Szukając opowiadał mi jak to po wojnie oryginały ksiąg zabrał Urząd Miejski, dlatego teraz dysponuje jedynie odpisami tych ksiąg.

Cóż, tutaj niszczono dowody naszej blisko 600 -letniej obecności na tych ziemiach.

Nie urodziłam się w tych stronach, nie znam historii tych ziem, nie tęskniłam za nimi. Przyjechałam tutaj tylko na chwilę.

Schodząc z Pasma Rozłucza mijam pracujących w polu ludzi i mówię
- U nas mówią : Szczęść Boże...

Słysząc to mężczyzna prostuje się , odwraca w moją stronę i odpowiada
-Daj Boże - .....coś łapie za serce.........

Właściwie u nas to już mało kto tak się wita. To już przeszłość. To nie Polska, a jednak ludzie tak się tutaj witają, tylko w innym języku.

Dochodzimy do Rozłucza, do kolejnego zabytku związanego z polską historią i kulturą- drewnianego kościoła, który jeszcze stoi, choć grozi zawaleniem. W najgorszym stanie jest podmurówka.
To jeden z trzech takich drewnianych kościołów w rejonie lwowskim. Skansen we Lwowie nie ma pieniędzy, a władze Ukrainy nie są zainteresowane renowacją polskiego zabytku.




 
 
 
 
I tak stoi sobie kościół i będzie stał do momentu, w którym się zawali i przestanie istnieć. Nieremontowany popada w ruinę. Po wielu latach starań proboszcz Turki odzyskał ten kościół, ale próby reaktywowania parafii rzymskokatolickiej nie powiodły się. Żyją tu jeszcze Polacy, tyle, że zmuszono ich do zmiany wyznawanej wiary.

Stary drewniany kościół w Rozłuczu podlega pod parafię w Turce.

Czy Kościół w Rozłuczu skazany jest na zniszczenie? Czy już nic nie można zrobić, aby uratować ten piękny polski zabytek na ukraińskiej ziemi ? Czy możemy pomóc parafii w Turce?

W polskich kościołach mało mówi się o sytuacji kościołów na wschodzie. Cóż wiemy o trudnej rzeczywistości, w jakiej żyją nasi rodacy ? Za dużo różnych potrzeb, a w nas coraz mniej chęci do pomocy. Tylu chętnych, aby pomoc otrzymać. Kogo wybrać ?

Siostra zakonna Halyna Mahdzyak z Kościoła pod wezwaniem NMP w Turce czeka na naszą pomoc:

ul. W. Stusa 35

82500 Turka

tel. 0038 03 269 329 91

kom. 38 097 620 2345


Polecam do przeczytania - Dana- Wyprawa na Kresy Część II . Dzisiaj to teren Białorusi i Litwy. Płyną łzy.



Kilka dni temu, znalazłam film- Radziecka Kronika z 1939 roku .


Ciekawa jestem Państwa opinii w tej sprawie

31 sierpnia 2012

Apokalipsa

Kilka lat temu porządkowałam swoje sprawy- zastanawiałam się co sensownego mogę zrobić w swoim życiu, co powinnam zrobić, z czym muszę się pospieszyć.
 
Pamiętałam, że kiedy byłam mała, pytałam tatę o wojnę, o to- kto zginął z naszej rodziny- w tamten barbarzyński czas ?
- Miałem brata- zginął w Rosji.
 
Miał 29 lat, ożenił się w lipcu 1939 roku. Służył w 39 Pułku Piechoty Strzelców Lwowskich, a później w Brześciu nad Bugiem.
Żona zmarła na raka piersi kilkanaście lat po wojnie.
Dzieci nie mieli. 
Wystawiłam stryjowi tablicę nagrobną z czarnego granitu.
 
Zastanawiałam się, gdzie mógł się dostać do niewoli ?
To co słyszałam w mediach było pozbawione istotnej treści i męczące.  
Poszukiwania były  bardzo ciekawe. W efekcie choroba, smutek i melancholia przyniosły mi wielkie zainteresowanie historią Polski ? 
Zagłębiłam się w historię i  znalazłam mnóstwo nazw miejscowości, piękne góry, przełęcze, rzeki o dziwnych nazwach. Zrobiło mi  się głupio i wstyd, że ja niewiele wiem o tamtej Polsce, że niczego nie kojarzę, że mnie ona  mało interesowała.
 
Gdzie leży Przełęcz Tatarska ? Gdzie to jest ? Gdzie leżą: Gorgany  i Czarnohora, i zapragnęłam je zobaczyć ?
Dziś już wiem- przełęcz  oddziela Gorgany od Czarnohory.
19 września 1939 roku ewakuowano tędy 10 Brygadę Kawalerii pod dowództwem płk. S. Maczka. Podczas przekraczania przełęczy, na ostrym zjeździe, do wąwozu stoczył się ciągnik artyleryjski z działem. Mimo, iż sprzęt udało się wydobyć to podczas wypadku życie straciło kilku żołnierzy.

W okresie międzywojennym, a dokładnie w 1932 roku wybudowano tutaj schronisko Stanisławowskiego Oddziału PTT im. Gen. T. Kasprzyckiego.  
Chodziłam szlakami wyznaczonymi przez Polskie Towarzystwo Tatrzańskie po najpiękniejszych górach w Europie, widziałam ruiny lub miejsca  po polskich przedwojennych schroniskach i  serce ścisnął  żal.
 
 
W drodze na Kostrzycę


 
Według Mieczysława Orłowicza  z Kostrzycy widoczna jest najpiękniejsza panorama Czarnohory.
 
Na Kostrzycy nie ma już harcerskiej przystani .
 


Pasmo Czarnohory- najwyższy  szczyt Howerla.

Z dawnych Beskidów pozostało w granicach Polski niewiele, a te najpiękniejsze ..................... zupełnie nieznane- co z oczu to i z serca.



Widok z Paraszki w Beskidzie Skolskim na dolinę Stryja.
Przed wojną miejsce rekreacji mieszkańców Lwowa.


Stary Drohobycz
 miasto Brunona Schulza.


Literacka "Willa Bianki"
Obecnie Muzeum Sztuki  w Drohobyczu


Ręka, noga, mózg na ścianie....... ,
 witraże wykonano według projektu Matejki, Wyspiańskiego i Mehoffera
Drohobycka fara, zbudowana przez Króla Władysława Jagiełłę
 
 
Stanisławowska Kolegiata- nekropolia Potockich
Stanisławów był prywatnym miastem Potockich, nazwanym na cześć syna i ojca-obaj nosili imię- Stanisław.
 
 
W trzechsetną rocznicę, zmieniono miastu nazwę na Iwanofrankowsk.
Co stało się z mieszkańcami miasta można dowiedzieć się np: z Wikipedii.
Dopiero dzisiaj , dzięki staraniom naszych rodaków doczekali się upamiętnienia - mogił.

Jurij Andruchowycz- ukraiński pisarz opisuje co wydarzyło się w Stanisławowie we wrześniu 1939 roku, kiedy w pozostawionych na pastwę wszelkich wiatrów " pańskich " mieszkaniach zamieszkali inni ludzie, przybysze z dalekich równin.............,
gdzie wódkę
 pije się jak wodę, a nawet zamiast niej.....................
Najłatwiej było po prostu zamieszkać. Wedrzeć się do secesyjnej willi, do luksusowych, porządnych konstruktywistycznych kamienic, do parterowych eklektycznych domów. Najłatwiej było zagarnąć meble, porcelanę, garderoby w orzechu wraz ze szlafrokami i pantoflami, gramofony i płyty, zegarki, niezrozumiałe książki z nienagannymi zakładkami z cieniutkiej bibułki papierosowej, obrazy olejne i gipsowe posążki, jednym słowem całą tę kulturę, cały ten mieszczański kram, do którego przybysze zwykli odnosić się z pogardą i lekceważyć formę jako taką. Tyle, że z jakiegoś powodu swą pogardę przejawiali  poprzez przywłaszczenie.
Przybysze nie wzięli jednak pod uwagę, że zagarnięcie domów wiąże się z pewnymi zobowiązaniami w stosunku do nich, Że mury, że drzwi i salony wymagają stałej troski. Że kur i innych zagadkowych stworzeń nie należy trzymać w wannie.
Że nieznane rośliny w sadach i na gankach wymagają troskliwej ręki ogrodnika, że drzewa trzeba okopywać, trawę strzyc, a kwiaty w doniczkach podlewać. Że do teatru nie należy wybierać się w nocnej koszuli - nawet gdyby wydawała się straszliwie elegancka..."

Miasto wywożono pociągami na wschód, a później nastąpiła okupacja niemiecka i ponownie sowiecka.
.
Kiedy byłam ostatnio przejazdem we Lwowie, kupiłam przez przypadek (na zakup namówił mnie chłopiec) płytkę CD z Lwowskimi piosenkami.To nie to wykonanie, ale istotne są słowa.

Żal, że nie poznam już tej śpiewnej, lwowskiej mowy.



Dawny Kościół św. Andrzeja i klasztor Bernardynów we Lwowie . Obecnie cerkiew grekokatolicka

Stojąc w kolejce na poczcie, dostrzegłam gazetę historyczną i przeczytałam w niej o szkockich losach  generała Maczka, który pozbawiony polskiego obywatelstwa, nie dostał angielskiej emerytury i pracował jako barman. Miał na utrzymaniu sparaliżowaną córkę.
-
-
-
-
Kiedy zobaczyłam ojczyznę mojego stryja- te przestrzenie i nasze narodowe dziedzictwo- poczułam się prawdziwym Europejczykiem i Obywatelem Świata bez kompleksów.
Namawiam męża, którego dziadek urodził się w Stanisławowie- pojedź, zobacz- warto.
Zobacz za czym tęsknili i tęsknią starsi ludzie- zrób im przyjemność.
-
-
-Warto poczytać  też Kresy dalekie- Miriam- z Bloga Roku 2005.
oraz posłuchać niezwykle  smutnej historii Był taki czas


 
 

19 sierpnia 2012

Kobieta Sukcesu

Co wezmę się za pisanie nowego posta to zamiast- zapisz, klikam- publikuj.
 Już nie pierwszy raz - przepraszam.
 Jestem ostatnio buntowna czyli bunt czyniąca i refleksyjna.
 Żartuję. Wynajduję w necie przedziwne słowa.

 Postanowiłam znaleźć odpowiedź na nurtujące mnie pytanie.
Kobieta Sukcesu?

Być kobietą  sukcesu. To znaczy kim być?

Jaką trzeba być, żeby odnieść sukces:

- Dobrze ubraną, fashionable, trendy, w szpilkach, z wzorzystymi rogowymi osłonami ostatnich członów palców naczelnych?

- Samotną rozwódką wychowującą dziecko, borykającą się z pieniędzmi, bez końca pracującą, dokształcającą się bez końca, absolwentką wielu szkół i różnych fakultetów, która w mobilny sposób się dostosowuje, do zmieniającego się rynku pracy ?

-Będącą w separacji z mężem, a mającą przyjaciela, którego nie akceptuje  dwójka jej dzieci, dzieci, którym całe życie usuwa pył sprzed nóg: zdałaby za nie  maturę, pracowała, rodziła dzieci?

-Singielką, która w młodości podobała się mężczyznom, znającą języki obce, obywatelką Europy, która wypuszczona na wolność wpadła w chorobę alkoholową i kiedy była już prawie na dnie, przyjechała po nią matka, żeby ją ratować? 
 Żyje całkiem nieźle, nie pije.. Dostaje świadczenie pieniężne, bo alkoholizm to choroba, ale też pracuje- podejmuje każdy rodzaj pracy. 
Z wielkim oddaniem opiekowała się swoim sparaliżowanym ojcem i chorą na Alzheimera sąsiadką.
 Jej pasją stało się podróżowanie rowerem po Polsce i Europie.
Zwykle porusza się po polnych drogach, pokonuje do 200 km dziennie.

-Starą, młodą mężatką, która na szczęście zdążyła urodzić dziecko, ale tylko jedno, drugiego nie chciał mąż ?
 Nalegała, żeby On  porzucił pracę w odległym miasteczku .
Nie mieli z czego żyć. Wyjechali: on na obczyźnie czuje się źle, ale ich córka będzie Europejką.

-Samotną,  singielką , spełnioną zawodowo, wykonującą swoją pracę z pasją,  stołującą się u starej matki, z własnym mieszkaniem, bez męża- nie trafił się godny kandydat, bez  dzieci i samochodu, ale z kotem, którego dostała po śmierci swojego ojca ?
 Nie pocieszyła się tym stanem posiadanie długo - zmarła młodo- na raka, zostawiając w samotności starą , chorą matkę.

- Mężatką - matką czwórki dorosłych , nie pracujących dzieci, bo nie ma pracy na miarę ich wyobrażeń i oczekiwań, i nie
 pracującego męża, bo nie warto pracować- lepiej zrobić z siebie chorego.

-Mężatką, pomagającą mężowi budować firmę i rodzinne gniazdo?
 Trwało to latami, a kiedy prawie kończyła budowę- nagle zachorowała  na raka piersi....
Teraz on ma młodą żonę i malutkie dzieci, a jej już nie ma.

Co jest miarą sukcesu? Co ? ?????????

-Może należy poświęcić się dla kariery, poświęcić wszystko dla tworzenia firmy:
zrezygnować z życia rodzinnego, dzieci,
dorobić się majątku na wypadek, gdyby przyszła choroba i starość - będzie na hospicjum lub dom starców ?
To jest ten sukces ? Do tego prowadzi kariera ?

-Pracować po 11 godzin dla banku, zabierać pracę ze sobą do domu, bo lekcje trzeba odrobić ?
Nie mieć czasu wolnego dla siebie i rodziny?

- Wyjechać do Hong Kongu ?
Nie mieć dzieci ?
Nie mieć męża ?
Kariera i  praca, a  po pracy czas wyłacznie dla siebie.?

-
-



Wyjdę na spacer- może mnie oświeci ?




12 sierpnia 2012

O tempie życia, cierpliwości i wytrwałości

 Poświęcam :

Mojej Zapracowanej Siostrze .

Wszystkim Znerwicowanym i Zagonionym
Walczącym z Przeciwnościami Losu
Zmagającym się z Chorobami
Wątpiącym

R.- Moja Siostra napisała:

 Siedzę na rogu Siennej i Jana Pawła w Warszawie. Wszyscy się spieszą, hałas i smród spalin, a ja przypominam sobie ostatnie 3 dni, a przede wszystkim łąkę, na której się na moment położyłam. Błogi spokój.................. Dziękuję Ci.

 To ta łąka w pobliżu wsi Grąziowa

Grąziowa to mała ukraińska wieś, położona niedaleko polskiej granicy,
 taka z serii- " Na końcu  świata"
Nie ma tutaj asfaltowych dróg, nie ma porządnego mostu na Dniestrze, bo popękały przęsła.
Żaden znak o tym nie mówi.
 Obok starego mostu jest nowy, ale też niewiadomo jaką ma nośność.
O tej wiosce zapomniała nawet ateistyczna władza radziecka.
Jadąc wiejskim traktem, co kawałek, przy domach i w polach stoją przydrożne kapliczki.

Jest ich mnóstwo


Kapliczki są stare, z przełomu dziewiętnastego i dwudziestego wieku, na nich teksty pisane cyrylicą
i to taką, która wyszła już z użycia - już nie  stosuje się tych liter.


Ciągle spotykamy kolejne

W sumie widziałyśmy około 30 kapliczek.

 W pobliżu strefa graniczna, a za nią strefa Szengen, mocno strzeżona przed uchodźcami. Czasem wiatr zagoni tutaj lotnię znad Polski.

Życie toczy się leniwie; na wiejskiej drodze krowy- niczym samochody. Ludzie chodzą- w tę i we w tę, powoli- nigdzie się nie spieszą.
Gromadnie wychodzą do sianokosów, żniw, zbierać jagody i grzyby (tak zarabiają pieniądze). Żyją z tego, co  uda się wyhodować.
Monotonię pracy od czasu do czasu przerwie czyjaś rodzinna uroczystość i sąsiedzkie spotkania.

Kiedy zbliża się pora odjazdu autobusu, na wiejskim przystanku zaczynają gromadzić się ludzie. Czekają pół godziny, godzinę i ......nic- nie przyjechał.
Powoli- bez emocji się rozchodzą.
Przyjdą ponownie- po południu ma być następny.

Kolejny raz tego samego dnia wychodzą na przystanek- może przyjedzie, wzbijając tumany kurzu.
Czekają, czekają, cierpliwie czekają.......   - znowu nie przyjechał, ale to nic -przyjedzie jutro i jutro wyjdą ponownie, i  będą czekali.
 Może przyjedzie?
 Spokojnie, bez śladu zdenerwowania się rozchodzą i tak - cierpliwie i wytrwale, ..............................aż do skutku..........
 


 










15 lipca 2012

Biało, czerwono i biało-czerwono.

Dzisiaj większość z nas ma czas i zamieszcza kolejne posty. Czytam i czytam.
Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że potraktowano mnie niewłaściwie. Miałam pecha. Nie tylko w tym przypadku.
 Kiedyś o tym opowiem. 
 Bardzo się denerwuję. Jutro mam badania.

Chciałabym zmienić klimat i nie mysleć o tym co mnie jutro czeka.
Wspominam moją ostatnią wycieczkę i  powrót z niej.
Wtedy wszystko mnie cieszyło, a dzisiaj nic.

Jeszcze raz dzielę się z Wami wrażeniami z podróży i powrotu.

Wracając z gór na chwilę wstapiliśmy do Lwowa. Tym razem celem był Cmentarz Orląt  Lwowskich.

 Cieszy, że cmentarz został uratowany od zniszczenia i odresteurowany.Uznanie dla wszystkich, którzy o to zabiegali.
Za miesiąc 15 sierpnia Święto  Orląt.
 Byli niesamowici.
Czuję dla Nich wielki szacunek. Młode życie- największa wartość- oddane za wolność Lwowa i Ojczyzny.










W walkch brali też udział Amerykanie  i Francuzi.

                                                                       
Szczerbiec


Po powrocie, mój ogród w tym samym tonie.





Po powrocie zastałam wiele zmian i ciekawostek, ale to już w przyszłym tygodniu.

Czy przeszkadza Wam nawiązanie do historii w tym blogu ?
Czekam na Wasze opinie.